25 listopada
sobota
Erazma, Katarzyny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Podbić Londyn

Ocena: 0
100

Dla naszych najlepszych lekkoatletów to najważniejszy moment sezonu

Mistrzostwa Świata w Londynie mają potwierdzić, że królowa sportu w Polsce ma się dobrze, ba! ma się coraz lepiej. Dwa lata temu w Pekinie mieliśmy osiem medali, w tym trzy najcenniejsze. Powtórka, oczywiście, mile widziana. Kandydaci? Ci, których bardzo dobrze znamy. Nie każdy z nich pojedzie jednak na Wyspy Brytyjskie spokojny.

Oazą spokoju na pewno może być Anita Włodarczyk. Od lat ucieka rywalkom, i bez wątpienia można powiedzieć, że kobiecy rzut młotem to Polka, a potem… długo, długo nikt. Wiem, że nasza mistrzyni nie lubi tak stawiać sprawy. I bardzo dobrze; dzięki temu wciąż jest skupiona na ciężkiej pracy i poprawianiu wyników. A jeśli tak będzie pracowała nadal, to o sukcesy możemy być spokojni.

W 2014 r. Kamila Lićwinko została halową mistrzynią świata w skoku wzwyż. Na otwartym stadionie o wielkich sukcesach wciąż jednak marzy. Od miesięcy robiła wszystko, by szczyt formy przypadł na Londyn. Nagrodą ma być miejsce na podium, i oby Kamila na nie wskoczyła. Piotr Małachowski w Pekinie świętował złoto. Nasz dyskobol im starszy, tym lepszy, ale doskonale zdaje sobie sprawę, że młodsi rywale coraz mocniej depczą po piętach. Dlatego chce robić swoje bez niepotrzebnego nakręcania się na sukces za wszelką cenę.

W skoku o tyczce wielkich apetytów narobił nam Paweł Wojciechowski. Na początku lipca w Lozannie poprawił rekord Polski w skoku o tyczce wynikiem 5,93 m. Tuż po tym sukcesie i po powrocie do kraju był gorąco namawiany do wizyty w studiu Telewizji Polskiej. Chęci miał ogromne, ale po konsultacji z trenerem grzecznie odmówił. Tłumaczył się prosto: każdy dzień i niemal każda godzina są zaplanowane tak, by nie zepsuć przygotowań do mistrzostw świata. Wieczorna wyprawa do telewizji mogła zaburzyć nieco rytm treningów. Ktoś powie: przesadzał. A ja powiem: brawo, Paweł. Są sprawy ważne i ważniejsze. Zawodnik oraz trener wiedzą najlepiej, na co mogą sobie pozwolić.

Na koniec pozwolę sobie na słowa otuchy dla Pawła Fajdka. On, podobnie jak Anita Włodarczyk, w rzucie młotem uciekł wszystkim rywalom. I tak jest od dawna. A jednak rok temu medalu w Rio de Janeiro nie było. Widok naszego załamanego po słabych rzutach młociarza, leżącego plackiem na stadionie, jeszcze mam pod powiekami. Chciałbym, żebyśmy po Londynie wszyscy, na czele z Pawłem Fajdkiem, mieli o wiele przyjemniejsze wspomnienia. 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


Najczęściej czytane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły