13 czerwca
niedziela
Lucjana, Antoniego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Odeszli

Ocena: 0
1210

Świat pandemii to świat inny od tego dobrze nam znanego.

fot.pixabay.com

Złe i smutne wieści płyną do nas zewsząd od miesięcy. Pozwólcie Państwo, że w tym roku skreślę słów kilka nie tylko o sportowcach, których nie ma już z nami. W minionych miesiącach odeszli ludzie, których szanowałem, podziwiałem, wielbiłem.

Kobe Bryant na koszykarskim boisku był magikiem. Po zakończeniu kariery stał się ikoną popkultury, biznesmenem oraz człowiekiem, któremu los innych nie był obcy. Stworzył fundację pomagającą dzieciom z biednych rodzin. Nie odwracał wzroku, gdy widział wokół siebie ból, smutek, problemy. Takim go zapamiętałem. Z dobrego serca słynął także Marian Więckowski, trzykrotny zwycięzca kolarskiego Tour de Pologne. Karierę zaczynał w szalenie trudnych czasach. Po wojnie rower można było złożyć samemu na złomowisku, innej drogi nie było. Kolarstwu poświęcił całe życie. Uwielbiał uczyć i wychowywać kolejne pokolenia. Zawsze był uśmiechnięty i skory do pomocy innym.

W maju swojego wielkiego kibica straciła Cracovia. Jerzy Pilch uwielbiał chodzić na mecze „Pasów”. Ja jego twórczości nie uwielbiałem. Za to na pewno szanowałem i często próbowałem się z nią mierzyć. Najbardziej jednak cenię film według scenariusza Pana Jerzego. „Żółty szalik” zrobił na mnie piorunujące wrażenie, a przy okazji pomógł mojemu przyjacielowi walczącemu z alkoholizmem.

Polska telewizja byłaby uboższa bez dzieł, do których przyłożył rękę Jerzy Gruza. Jako dzieciak lubiłem śledzić wydarzenia w Królestwie Paflagonii przedstawione w serialu „Pierścień i róża”. Babcia zaszczepiła we mnie nawyk oglądania „Wojny domowej”. Jednak zdecydowanie moim numerem jeden jest „Czterdziestolatek”. Stworzenie takiej postaci jak „kobieta pracująca”, granej przez niezapomnianą, genialną Irenę Kwiatkowską, mówi samo za siebie. Pożegnaliśmy też Emila Karewicza. Dla wielu był przede wszystkim Hermannem Brunnerem z serialu „Stawka większa niż życie”. Ja o każdej porze dnia i nocy mogę oglądać jego epizod w filmie „Jak rozpętałem drugą wojnę światową”. Scena, w której jako oficer Gestapo przesłuchuje Franka Dolasa, jest po prostu genialna!

Romualda Lipkę spotkałem w czasach radiowych. Przez chwilę, przelotnie. Za to muzyka, którą współtworzył, towarzyszyła mi od dziecięcych lat. Mama słuchała Anny Jantar, a ja zakochałem się w pierwszych płytach Urszuli – dla obu tych wokalistek Pan Romuald komponował przeboje. Wyjątkowe, ponadczasowe, takie jak „Nic nie może wiecznie trwać”. Za to nasza pamięć o tych, którzy odeszli, niech trwa jak najdłużej.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest dziennikarzem TVP

NIEDZIELNY NIEZBĘDNIK DUCHOWY - 13 czerwca

XI Niedziela zwykła
Ziarnem jest słowo Boże, a siewcą jest Chrystus,
każdy, kto Go znajdzie, będzie żył na wieki.

+ Czytania liturgiczne (rok B, I): Mk 4,26-34
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)
+ Zacznij słuchać Jezusa! (komentarz "Idziemy")

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY


- Reklama -


E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter