23 czerwca
sobota
Wandy, Zenona
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Mundialowe grzechy

Ocena: 4.92
1351

Z Messim czy z Maradoną – Argentyńczykom od ponad trzydziestu lat nie udaje się wygrać piłkarskich mistrzostw świata. Niektórzy rodacy papieża Franciszka dopatrują się w tym „kary” za niespełnioną obietnicę pielgrzymki sprzed lat.

fot. PAP/EPA/David Fernandez

Mundial w Rosji jeszcze się nie zaczął, a już przeszedł do historii. Ze stawki wypadły takie tuzy jak Włochy czy Holandia. Ponadto turniej zapowiada się niczym inna duża impreza zorganizowana przez Rosjan w czasach zimnej wojny – letnia olimpiada w Moskwie w 1980 r, kiedy większość państw Zachodu zbojkotowała odbywającą się w ZSRR imprezę. Tym razem może być podobnie po kryzysie dyplomatycznym wywołanym próbą otrucia podwójnego rosyjskiego agenta Siergieja Skripala i jego córki w brytyjskim Salisbury. Za zamachem stoi, według Wielkiej Brytanii i jej sojuszników, Rosja, do której nie wybiera się na mistrzostwa coraz większe grono przywódców państwowych.

Rosyjski mundial mógł być historyczny także z powodu Argentyny. Otóż do tej pory nigdy jeszcze nie zabrakło jej wśród państw walczących o złotą statuetkę. Teraz Lionel Messi i koledzy niemal do końca eliminacji byli niepewni udziału w imprezie. Wreszcie jako jedna z ostatnich drużyn Albicelestes – jak nazywa się ich w ojczyźnie – zapewnili sobie awans na turniej!

Messiemu, pięciokrotnemu zwycięzcy plebiscytu Złotej Piłki – trofeum przyznawanego dla najlepszego gracza na świecie – może jednak zabraknąć wymarzonego tytułu mistrza globu. Przygotowania rodaków papieża Franciszka potwierdzają bowiem, że awans na mundial rzutem na taśmę nie był przypadkowy. Rozegrany pod koniec marca mecz towarzyski z Hiszpanią, przegrany przez Argentynę 1:6, dowiódł, że ekipa prowadzona przez Jorgego Sampaoliego jest w bardzo słabej formie. Jako poważnego pretendenta do tytułu mistrzowskiego nie uważają Albicelestes ani piłkarscy komentatorzy, ani firmy bukmacherskie.

 

Pamięć kibiców

Po ostatnich wygranych przez Argentynę piłkarskich mistrzostwach świata, w 1986 r., biało-błękitnym nigdy nie udało się powtórzyć wyczynu z Meksyku. Dokonali wtedy dużego osiągnięcia, tym bardziej, że grali zespołem bez wielkich gwiazd. Diego Maradona, który został wówczas najlepszym strzelcem imprezy, był w ekipie prowadzonej przez Carlosa Bilarda jedynym piłkarzem światowej sławy. Pozostali nigdy na poważnie nie byli brani pod uwagę przez ekspertów jako kandydaci na gwiazdy, a już w ogóle jako pretendenci na mistrzów. Bukmacherzy stawiali na Francuzów, Brazylijczyków, a przede wszystkim na naszpikowaną gwiazdami ekipę Republiki Federalnej Niemiec, z Tonim Schumacherem i Carlem-Heinzem Rummeniggem na czele. Argentyńczycy spotkali ich w finale i pokonali po zaciętym meczu 3:2.

Dla wielu rodaków Maradony sukces na meksykańskim mundialu był możliwy dzięki wsparciu Matki Bożej czczonej w sanktuarium Virgen de Punta Corral w Tilcarze, w północnej Argentynie. To właśnie w jego sąsiedztwie przyszli mistrzowie globu przygotowywali się do turnieju.

Przed wylotem i rywalizacją o mundialowe trofeum ekipa złożyła przysięgę, że w przypadku sukcesu piłkarze udadzą się wspólnie na pielgrzymkę do tego miejsca kultu. Obietnica po zwycięskim turnieju nigdy jednak nie została spełniona, choć domagali się jej kibice. Dla wielu fanów właśnie „klątwa” po niespełnionej przysiędze ekipy Bilarda była główną przeszkodą w pokonaniu Niemców w dwóch kolejnych finałach mistrzostw świata, do których Argentyna zakwalifikowała się po 1986 r. Za każdym razem – w 1990 i 2014 r. – zespół z Europy wygrywał ze skromnym wynikiem 1:0.

 

Zbieranie pątników

Na początku tego roku do sanktuarium Tilcarze dotarła licząca siedem osób grupa byłych członków zwycięskiego zespołu Argentyny z meksykańskiego mundialu. Nie było wśród nich ani Diega Maradony, ani żadnej innej gwiazdy dużego formatu z łącznego grona 22 piłkarzy z kadry z 1986 r. Jednym z organizatorów „symbolicznej” pielgrzymki był dawny reprezentacyjny obrońca Oscar Ruggeri, którego gest wzruszył burmistrza Tilcary Ricarda Romera. Samorządowiec twierdzi, że po spełnieniu obietnicy „nie ma już przeszkód, aby Argentyna zdobyła mistrzostwo świata”. Nie zgadza się z opinią niektórych kibiców, że w pielgrzymce powinni wziąć udział wszyscy żyjący gracze mistrzowskiej ekipy z Meksyku.

Sam trener Carlos Bilardo zaprzecza, jakoby wiedział o jakiejś obietnicy. – Ja żadnej przysięgi nie pamiętam. Nigdy jej nie składałem. To sprawa byłych piłkarzy – twierdzi były selekcjoner Argentyny.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


Najczęściej czytane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły