7 kwietnia
wtorek
Rufina, Celestyna, Jana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Król Dawid

Ocena: 0
675

Tak pięknej kontynuacji sztafety polskich zwycięzców w Turnieju Czterech Skoczni się nie spodziewałem.

Dawid Kubacki | fot. PAP/Grzegorz Momot

Tak pięknej kontynuacji sztafety polskich zwycięzców w Turnieju Czterech Skoczni się nie spodziewałem. Najpierw był człowiek-legenda, czyli Adam Małysz. Później przyszła pora na mistrza Kamila Stocha. A jako trzeci Polak po prestiżowy triumf sięgnął Dawid Kubacki. Co łączy go z poprzednikami? Tak jak oni ma w dorobku tytuł mistrza świata. I tak jak oni stosuje zasadę, która znakomicie się sprawdza i pomaga walczyć ze stresem. To zasada małych kroków. Adam Małysz zawsze powtarzał, że najważniejszy jest tylko ten następny, najbliższy skok. Tak też czynił na przełomie grudnia i stycznia Dawid Kubacki.

Zaczął od podium w Oberstdorfie. Nieco schowany za wielkimi rywalami z Ryoyu Kobayashim na czele. To Japończyk miał znów sięgnąć po wygraną w turnieju. Nic z tego. Bo Kubacki jak na podium wszedł, tak pozostał na nim do końca. I w wielkim finale w Bischofshofen w imponującym stylu przypieczętował sukces. Właśnie ten ostatni, austriacki występ zamknął usta wszystkim niedowiarkom. I wszystkim, którzy śmieli wytykać Kubackiemu fakt, że po tytuł mistrza świata sięgnął tylko dzięki uśmiechowi fortuny. Bo w Seefeld miał furę szczęścia. No pewnie, że miał. Ale, po pierwsze, ono sprzyja najczęściej lepszym, a po drugie, Dawid ciężko pracował na to, by los uśmiechnął się właśnie do niego.

Każdy, kto słucha wywiadów po zawodach, wie, że Kubacki ma jedno ulubione słowo: „praca”. I proszę się nie dziwić, że tak właśnie jest, proszę się nie oburzać, że czasami może nawet nasz skoczek tego słowa nadużywa. On po prostu wie, że bez ciężkiej harówy nigdy nie byłby nawet w pobliżu szczytu, na którym teraz się znajduje. Przecież jako junior był daleko w tyle za kolegami. W trzech startach w juniorskich mistrzostwach świata, indywidualnie nigdy nie znalazł się nawet w pierwszej trzydziestce. Jeszcze pięć lat temu miał ogromne problemy, by zbierać regularnie punkty w Pucharze Świata – zajął w nim dopiero 53. miejsce. Kubacki przez lata po prostu tonął w szarzyźnie. Takich zawodników było mnóstwo. I nic nie wskazywało na to, że on się przebije. A jednak.

Od 2017 r. jego nazwiska nie trzeba było wypatrywać gdzieś pod koniec stawki. On zaczął regularnie bywać w czołowej dziesiątce. A dziś jest w ścisłej światowej czołówce. I chociaż w marcu skończy 30 lat, to nie jest powiedziane, że tak ciężko wywalczone miejsce w czołówce odda młodszym. Dawid Kubacki jeden z największych sukcesów w karierze odniósł w Święto Trzech Króli. Nie mam nic przeciwko temu, byśmy w przyszłości o kolejnych triumfach polskiego Króla Dawida słyszeli nie tylko 6 stycznia.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest dziennikarzem TVP

- Reklama -
- Reklama -

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 7 kwietnia


«Co masz uczynić, czyń prędzej!»

Dziś w Kościele: Wtorek w Wielkim Tygodniu
Czytania liturgiczne (rok A, II): Iz 49,1-6; Ps 71,1-6b.15.17; J 13,21-33.36-38
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań
+ "Ziarna Słowa" Jana Pawła II

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy

- Reklama -

- Reklama -


Najczęściej czytane komentarze

- Reklama -


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter