6 marca
sobota
Rózy, Jordana, Agnieszki
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Ataków ciąg dalszy

Ocena: 0
1031

Zaczęło się niemal tuż po nominacji.

fot. PAP/EPA/Riccardo Antimiani / POOL

Gdy Polski Związek Piłki Nożnej ogłosił, że nowym trenerem piłkarskiej reprezentacji będzie Jerzy Brzęczek, wielu złapało się za głowy. Kto? Dlaczego? Z jakiego powodu? Następcy Adama Nawałki zarzucano przede wszystkim brak doświadczenia. Potem systematycznie zaczęły dochodzić kolejne argumenty, nie zawsze uzasadnione, a na pewno często przesadzone i złośliwe. Byli tacy, którym w nowym trenerze kadry, nie podobało się nic. A gdy do tego doszły słabe wyniki w pierwszej edycji Ligi Narodów zaczęło się na całego – coraz więcej było głosów o konieczności zmiany szkoleniowca biało-czerwonych. Sytuacja nieco uspokoiła się na początku eliminacji mistrzostw Europy. Ale tylko nieco i tylko na chwilę. Cztery mecze, cztery zwycięstwa i zero straconych goli. Taki bilans musiał zamknąć usta krytykom.

Szybko je jednak otworzyli, bo przecież wyniki to jedno a styl gry drużyny to drugie. I na ten styl zaczęto mocno wybrzydzać. Faktycznie w niezbyt mocnej grupie eliminacyjnej Polacy nie zachwycali. Na szczęście do końca kwalifikacji regularnie punktowali, dlatego awans z 1 miejsca stał się faktem. Radość? Była. Ale było też wybrzydzanie. I ciągłe szukanie… następcy Brzęczka.

Już wtedy nie mogłem się z tym pogodzić. Bo jak można chcieć zwolnić trenera, który awansował na wielki turniej? I to w naszym kraju, który jest co najwyżej europejskim średniakiem. Sam awans na Euro już powinien być traktowany, jako niezły wyczyn. Tak uważam i zdania nie zmieniam nawet po ostatnich wyczynach Roberta Lewandowskiego. Mamy gwiazdę światowego formatu, ale w reprezentacji ma on wokół siebie słabszych kolegów niż w klubie. Dlatego Polska to nie Bayern i ciągle musimy o tym pamiętać.

Zejdźmy na ziemię. Ten apel kieruje właśnie teraz, po meczach z Holandią oraz Bośnią i Hercegowiną, gdy znów sfora zaczęła ujadać. Ponownie nastąpił skomasowany atak na selekcjonera. Ataki często były bezpardonowe, ostre, na granicy dobrego smaku. Niestety pokazuje to dosadnie jak trudno w naszym kraju o szacunek dla drugiej osoby. Proszę mi wierzyć, Jerzy Brzęczek nie zamyka się na dyskusje, nie obraża się na konstruktywną krytykę. Ma jednak prawo od czasu do czasu zwyczajnie się zdenerwować. Bo nawet najbardziej spokojny człowiek ma swoje granice. A w przypadku ataków na trenera reprezentacji Polski te granice wielokrotnie zostały przekroczone. Dla mnie jest to po prostu niesmaczne.

Trenerowi Brzęczkowi życzę więc: cierpliwości, unikania, gdy tylko to możliwe, hejterów oraz dobrych wyników reprezentacji. Nic tak nie uciszy złośliwców jak wygrane Lewandowskiego i spółki.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest dziennikarzem TVP

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 6 marca

Sobota, II Tydzień Wielkiego Postu
+ Dzień Powszedni
Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem:
«Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Niebu i względem ciebie».

+ Czytania liturgiczne (rok B, I): Łk 15,1-3.11-32
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)
+ Wielkopostne kościoły stacyjne (diec. warszawskie): 6 marca par. Nawiedzenia NMP (ul. Przyrynek 2, AW)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane artykuły



E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter