17 października
środa
Wiktora, Marity, Ignacego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Życie przechowane

Ocena: 0
1262

W Domu Pamięci Żydów Górnośląskich w Gliwicach do końca sierpnia można obejrzeć wyjątkową i poruszającą wystawę. „Życie przechowane” opowiada 21 historii ratujących Polaków i ratowanych Żydów. Tych, którzy przeżyli, i tych, którym się nie udało.

Mira z mamą, Dorą Rembiszewską; repr. Katarzyna Migdoł-Rogóż

„Są sytuacje w życiu, kiedy nie można znaleźć słów, kiedy słowa: »Dziękuję ci« tracą swoją miarę…” Ta wypowiedź jednej z ocalonych zapada mocno w serce po obejrzeniu wystawy. Słowa, wypisane dużymi literami na ścianie, prowokują do zastanowienia się nie tylko nad postawą Polaków, którzy wtedy pomagali Żydom, ale również i nad naszymi wyborami i postępowaniem wobec drugiego człowieka. Bo przecież nie ma złych i dobrych narodowości, są tylko źli i dobrzy ludzie. I o tych drugich jest ta wystawa.

 

Ludzie o niezłomnych sercach

Wystawa „Życie przechowane. Mieszkańcy Górnego Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego z pomocą Żydom w czasie II wojny światowej” została zrealizowana przez Oddział Instytutu Pamięci Narodowej w Katowicach oraz Muzeum w Gliwicach. Ekspozycję autorstwa dr Aleksandry Namysło i Moniki Bortlik-Dźwierzyńskiej można oglądać w oddziale gliwickiego muzeum – Domu Pamięci Żydów Górnośląskich – do 31 sierpnia. Wtedy odbędą się obchody 75. rocznicy likwidacji gett w Zagłębiu Dąbrowskim.

– Wystawa przenosi nas w świat ludzi o wielkich i niezłomnych sercach, opowiada o ich odwadze, wierze, nadziei, miłości, o tym, co powinniśmy czynić, żeby ocalać wszystko co najważniejsze. Ukazuje perspektywę zarówno ratujących, jak i ratowanych. Mówi o fundamentalnym imperatywie moralnym, wyrastającym z poświęcenia dla drugiego człowieka, o sensie i potrzebie niesienia pomocy – mówi Grzegorz Krawczyk, dyrektor Muzeum w Gliwicach.

Wystawa pokazuje mieszkańców Górnego Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego, którzy szli z pomocą Żydom w czasie II wojny światowej. Dwadzieścia jeden wybranych historii przechowuje pamięć o tych, którzy, tak jak Sprawiedliwi wśród Narodów Świata, w nieludzkich czasach przechowali życie innych, nie zapomnieli o ratujących i ocalonych z Będzina, Sosnowca, Chorzowa, Katowic, Jaworzna.

– Naszej wystawy nie ogląda się komfortowo. Aby ją zobaczyć, trzeba wejść do czarno-białych modułów, stworzonych na wzór kryjówek. To co możemy zobaczyć w środku, przedstawia perspektywę ludzi ratowanych. Na zewnątrz ukazana została historia udzielających pomocy – wyjaśnia dr Aleksandra Namysło, pomysłodawczyni wystawy. Dopełnieniem ekspozycji jest sala prezentująca nagrania z fragmentami dziewięciu listów, wspomnień i relacji ratujących i ratowanych z lat 1943-1988.

 

Historia Mirusi

Dora i Marek Rembiszewscy mieszkali przed wojną w Będzinie, przy ul. Małachowskiego 36. Marek pracował jako przedstawiciel handlowy jednej z miejscowej hurtowni żelaza i narzędzi, a Dora była księgową w aptece. W 1938 r. urodziła im się córka Miriam – Mira. W pierwszych dniach września, po wybuchu II wojny światowej, Rembiszewscy opuścili Będzin i udali się na wschód Polski, szukając bezpiecznego schronienia. Jednak liczne bombardowania i chaos komunikacyjny spowodowały, że zdecydowali się wrócić do domu. W 1942 r. zostali przesiedleni do będzińskiego getta na Kamionce. Marek, mając świadomość nadchodzących wydarzeń, aby uchronić swoją rodzinę przed deportacją do obozu zagłady, wybudował niewielki bunkier pod domem. Tam ukrywali się do momentu likwidacji będzińskiego getta 1 sierpnia 1943 r. Kiedy po siedmiu dniach opuścili kryjówkę w poszukiwaniu żywności i wody, zostali złapani i przydzieleni do obozu pracy przy warsztatach krawieckich Rossnera. Malutkiej Mirze groziła natychmiastowa wysyłka do KL Auschwitz, dlatego rodzice przygotowali dla niej kryjówkę w piwnicy, pod stajnią przylegającą do szopu (warsztatu w gettcie – przyp. red.), w którym pracowali. Dora przez cały czas szukała sposobu, aby umieścić córkę po tzw. aryjskiej stronie. Pewnego dnia podeszła do niej Rózia Taus i powiedziała, że widzi, jak matka stara się zapewnić schronienie małej Mirze. Opowiedziała jej, jak przeszmuglowała poza getto swoją dziewięciomiesięczną córkę Lusię do dwóch sióstr: Marii Dyrdy i Klary Zroski, które się nią zaopiekowały. Rózia Taus poprosiła Dorę, aby ta następnego dnia wyjrzała przez okno w warsztacie. W południe ulicą wzdłuż szopu miała przechodzić Klara z małą Lusią. Sama Rózia nie mogła tego dnia być w warsztacie, więc poprosiła Dorę o przysługę, aby ta zobaczyła, jak wygląda i czuje się jej dziecko.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


Najczęściej czytane komentarze

 

Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI