19 września
czwartek
Januarego, Konstancji, Teodora
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Tu zaczęła się wojna

Ocena: 0
626

Jeszcze nikt nie wiedział, że wojna naprawdę wybuchła, a Wieluń już legł w gruzach. Przed świtem 1 września 1939 r. Niemcy zaczęli napaść na Polskę od masakry bezbronnych cywili.

Fot. Za zbirów Muzeum Ziemi Wieluńskiej

W opinii światowej wojna w Polsce rozpoczęła się na Westerplatte od salwy z niemieckiego pancernika Schleswig-Holstein. W rzeczywistości pięć minut wcześniej o godz. 4.40 Niemcy skierowali bombowce na niewielkie miasto Wieluń, położone w południowo zachodniej Polsce, mimo że nie było tu żadnych celów wojskowych. Podczas nalotów Luftwaffe – niemieckie siły powietrzne – zaatakowała ludność cywilną. Prawda o ludobójstwie stała się bardzo szybko niewygodna dla strony niemieckiej.


 

Bestialstwo Luftwaffe

W przededniu wojny Wieluń był 15-tysięcznym spokojnym miasteczkiem położonym 21 km od granicy z III Rzeszą. Mieszkańcy utrzymywali się głównie z rolnictwa, handlu i rzemiosła. Piątek 1 września miał być dniem targowym. Z okolicznych miejscowości zdążały więc o świcie furmanki, żeby zająć dogodne miejsce na pl. Legionów przy Starym Rynku. Liga Obrony Przeciwpowietrznej zapowiedziała na ten dzień próbny alarm, jeden z tych, które już wcześniej odbywały się w mieście. Toteż kiedy od strony miasteczka Praszka nadleciały niemieckie samoloty i rozległo się wycie syren, mieszkańcy sądzili, że to zapowiedziany próbny alarm.

– Miałam wtedy 11 lat. Mieszkaliśmy w kamienicy przy ul. Sienkiewicza, niedaleko zburzonej przez Niemców fary – opowiada Zofia Burchacińska, ocalała mieszkanka Wielunia. – Na parterze mieściła się apteka, na górze mieszkanie lekarza. Owszem, mówiło się że może być wojna. Przyjaciółka mamy wyprowadziła się do Warszawy, chciała zabrać trochę naszych rzeczy. Ale tata powiedział, że nie wolno siać paniki, trzeba być tutaj, tu Niemcy nie dotrą, a gdyby nawet tak się stało, to czy ktoś mógł spodziewać się tak strasznej wojny?

– 31 sierpnia mama słuchała radia, tata był wtedy w wojsku, a brat wyjechał już do Warszawy rozpocząć nowy rok w gimnazjum – opowiada pani Zofia. – Cieszyłam się, że następnego dnia pójdę do szkoły i spotkam koleżanki. Położyłyśmy się z mamą spać. Za oknami było jeszcze szaro kiedy obudził nas szum, wydawało się jakbyśmy słyszały ryczące krowy. Słychać było też wycie syren i potem świst bomb. Mama powiedziała: „Wstań, bo chyba jest próbny alarm”.

 

Czytaj dalej w e-wydaniu lub wydaniu papierowym
Idziemy nr 35 (724), 1 września 2019 r.
Artykuł w całości ukaże się na stronie po 16 września 2019 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarka, absolwentka SGGW i UW. Współpracowała z "Tygodnikiem Solidarność". W redakcji "Idziemy" od początku, czyli od 2005 r. Wyróżniona przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich w 2013 i 2014 r.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 19 września

"Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię"

Dziś w Kościele: czwartek, XXIV tydzień zwykły
+ wspomnienie: św. Januarego
+ Czytania liturgiczne (rok C, I): 1 Tm 4,12-16, Ps 111, Łk 7,36-50
+ komentarze Bractwa Słowa Bożego do czytań

Jeszcze przez kilka dni zapraszamy do oglądania filmów prezentowanych w ramach Lata z SalveNet - wspólnego projektu SalveNet i portalu idziemy.pl.



Najczęściej czytane artykuły

- Reklama -


Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -