14 listopada
czwartek
Rogera, Serafina, Wawrzynca
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Tu zaczęła się wojna

Ocena: 0
809

Jeszcze nikt nie wiedział, że wojna naprawdę wybuchła, a Wieluń już legł w gruzach. Przed świtem 1 września 1939 r. Niemcy zaczęli napaść na Polskę od masakry bezbronnych cywili.

Fot. Za zbirów Muzeum Ziemi Wieluńskiej

W opinii światowej wojna w Polsce rozpoczęła się na Westerplatte od salwy z niemieckiego pancernika Schleswig-Holstein. W rzeczywistości pięć minut wcześniej o godz. 4.40 Niemcy skierowali bombowce na niewielkie miasto Wieluń, położone w południowo zachodniej Polsce, mimo że nie było tu żadnych celów wojskowych. Podczas nalotów Luftwaffe – niemieckie siły powietrzne – zaatakowała ludność cywilną. Prawda o ludobójstwie stała się bardzo szybko niewygodna dla strony niemieckiej.


BESTIALSTWO LUFTWAFFE

W przededniu wojny Wieluń był 15-tysięcznym spokojnym miasteczkiem położonym 21 km od granicy z III Rzeszą. Mieszkańcy utrzymywali się głównie z rolnictwa, handlu i rzemiosła. Piątek 1 września miał być dniem targowym. Z okolicznych miejscowości zdążały więc o świcie furmanki, żeby zająć dogodne miejsce na pl. Legionów przy Starym Rynku. Liga Obrony Przeciwpowietrznej zapowiedziała na ten dzień próbny alarm, jeden z tych, które już wcześniej odbywały się w mieście. Toteż kiedy od strony miasteczka Praszka nadleciały niemieckie samoloty i rozległo się wycie syren, mieszkańcy sądzili, że to zapowiedziany próbny alarm.

– Miałam wtedy 11 lat. Mieszkaliśmy w kamienicy przy ul. Sienkiewicza, niedaleko zburzonej przez Niemców fary – opowiada Zofia Burchacińska, ocalała mieszkanka Wielunia. – Na parterze mieściła się apteka, na górze mieszkanie lekarza. Owszem, mówiło się że może być wojna. Przyjaciółka mamy wyprowadziła się do Warszawy, chciała zabrać trochę naszych rzeczy. Ale tata powiedział, że nie wolno siać paniki, trzeba być tutaj, tu Niemcy nie dotrą, a gdyby nawet tak się stało, to czy ktoś mógł spodziewać się tak strasznej wojny?

– 31 sierpnia mama słuchała radia, tata był wtedy w wojsku, a brat wyjechał już do Warszawy rozpocząć nowy rok w gimnazjum – opowiada pani Zofia. – Cieszyłam się, że następnego dnia pójdę do szkoły i spotkam koleżanki. Położyłyśmy się z mamą spać. Za oknami było jeszcze szaro kiedy obudził nas szum, wydawało się jakbyśmy słyszały ryczące krowy. Słychać było też wycie syren i potem świst bomb. Mama powiedziała: „Wstań, bo chyba jest próbny alarm”.

– Nagle sufit zaczął pękać, wyleciały szyby. W koszulach nocnych wyskoczyłyśmy przez okno drugiego pokoju na zewnątrz – wspomina Zofia Burchacińska. Na podwórzu było mnóstwo pyłu, słychać było płacz, zanoszoną modlitwę. Wszyscy byli przekonani, że to atak gazowy, zasłaniali usta. Kiedy się okazało, że jednak nie, rzucili się do ucieczki. Uciekłyśmy z mamą 2-3 domy dalej i schroniłyśmy się w piwnicy. Ktoś nakrył mnie marynarką, bo cała się trzęsłam. Za chwilę bomba uderzyła w oficynę tego domu, jeden z mężczyzn krzyknął: „Uciekajmy, bo nas zasypie!”. Przez palący się już rynek po gruzach uciekłyśmy na ul. Reformacką – tam mieszkała moja koleżanka. Za nami do piwnicy wpadła ranna kobieta ze złamaną ręką. Za chwilę również stąd trzeba było uciekać. Mężczyźni zaczęli łamać płoty i boso po rżysku uciekaliśmy w kierunku szosy olesnowskiej.

– Niemcy rzucili siły powietrzne w ramach czwartej niemieckiej Luftflotte, głównie stukasy, które miały udoskonalone i wzmocnione silniki. Schodziły w dół lotem nurkowym, a wmontowane syreny Udeta miały dodatkowo paraliżować przeciwnika swoim wyciem – opowiada Jan Książek, historyk i dyrektor Muzeum Ziemi Wieluńskiej. Atak na Wieluń miał służyć wzbudzeniu grozy na początku działań wojennych.

Miasto uległo zniszczeniu w 75 proc. Pierwszy padł pod bombami szpital Wszystkich Świętych. Ofiarami byli chorzy i personel medyczny, w tym siostry szarytki opiekujące się pacjentami. Zaatakowano budynek mimo, że był oznakowany symbolem Czerwonego Krzyża, co oznaczało, że zgodnie z konwencjami międzynarodowymi podlegał szczególnej ochronie. Zginęły 32 osoby, w tym 26 chorych. Ofiar byłoby więcej, gdyby dyrektor placówki – dr Zygmunt Patryn – nie wypisał w ostatnich dniach sierpnia wielu pacjentów. Zniszczony został także budynek oddziału położniczego, znajdujący się obok głównego gmachu szpitalnego, oraz szpital zakaźny przy ul. Piłsudskiego. Jeden ze świadków opisywał: „Po drugim nalocie zniszczenie miasta było ogromne. Widziałem szpital doszczętnie zburzony. Obok szpitala na gałęziach drzewa widziałem zwisające zwłoki. Na ulicach leżało sporo zabitych i rannych. (…) Popłoch w mieście panował nie do opisania. Ludzie uciekali z miasta, wielu biegło tylko w bieliźnie. Zaskoczenie było tak wielkie, że niektórzy odchodzili od zmysłów”.

Po pierwszym ataku niemieckie bombowce wracały do bazy i z nowymi ładunkami wracały nad Wieluń jeszcze czterokrotnie. Bomby spadały precyzyjnie na synagogę, bursę szkolną, XIV-wieczną kolegiatę. Zniszczono zabytkowy rynek miasta. Bombardowano Wieluń z małej wysokości, precyzyjnie mierząc w cele. Do zrzucających bomby stukasów dołączyły myśliwce ostrzeliwujące z broni pokładowej uciekających z walących się budynków mężczyzn, kobiety, dzieci i starców. – Lotników przygotowywano do bezwzględnej rozprawy z Polską, wpajano w nich nienawiść do Polaków – mówił prof. Tadeusz Olejnik, historyk badający dzieje Wielunia, w referacie wygłoszonym podczas konferencji zorganizowanej w Wieluniu w 70. rocznicę wydarzeń.

Atak trwał do godz. 14. Zginęło 1,2 tys. mieszkańców. Kiedy 2 września niemieckie oddziały wkroczyły do miasta, wśród setek zwłok zastały 200 żyjących osób. Inni pozostali przy życiu mieszkańcy zdołali uciec.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarka, absolwentka SGGW i UW. Współpracowała z "Tygodnikiem Solidarność". W redakcji "Idziemy" od początku, czyli od 2005 r. Wyróżniona przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich w 2013 i 2014 r.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 14 listopada

Czuwajcie i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli stanąć przed Synem Człowieczym.
Dziś w Kościele:
+ czwartek, XXXII tydzień zwykły, wspomnienie dowolne bł. Marii Luizy Merkert, dziewicy
+ Czytania liturgiczne (rok C, I): Mdr 7,22-8,1; Ps 119,89-90.91.130.135.175; Łk 17,20-25
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Nasze patronaty


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -