21 lipca
sobota
Daniela, Diany, Wawrzynca
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Strategia Odbudowy Rodziny

Ocena: 3.98
1044

Wielu polskim rodzinom i małżeństwom przydałaby się wizyta na SOR, i nie chodzi o szpitalny oddział ratunkowy. Aż jedna trzecia osób rozwiedzionych deklaruje, że ich małżeństwo było do odratowania.

fot. ks. Henryk Zieliński/Idziemy

Mimo że Polacy uważają tradycyjnie pojmowaną, mocną i nierozerwalną rodzinę oraz szczęście rodzinne za największe po zdrowiu wartości, twarde dane – przedstawione obok – Głównego Urzędu Statystycznego nie nastrajają optymistycznie.

Podczas gdy dawniej głównymi przyczynami rozwodów były niedochowanie wierności małżeńskiej, nadużywanie alkoholu oraz naganny stosunek do członków rodziny, obecnie stanowią one przyczynę odpowiednio 21, 17 i 5 proc. rozwodów. Natomiast powodem prawie 42 proc. rozwodów jest wyłącznie lub głównie niezgodność charakterów.

 

Przedrozwodowe tabu

Wielu istotnych informacji dostarcza przeprowadzone w marcu tego roku przez grupę Maison and Partners pod kierunkiem dr Dominiki Maison, dziekan Wydziału Psychologii UW, badanie „Rozwód 2.0”.

Z badania wynika, że 88 proc. spośród tysiąca ankietowanych wierzy w miłość na całe życie. Jednak nie za wszelką cenę. Jeśli więc małżonkowie nabiorą poczucia, że ich małżeństwa nie da się uratować – nie wahają się rozwieść.

– Fundamentalne znaczenie ma odkrycie w tym badaniu, że w dzisiejszym świecie tabu jest nie sam rozwód, ponieważ wśród naszych znajomych, przyjaciół, w naszych rodzinach nie brakuje rozwodników. Tabu są natomiast kryzysy małżeńskie. Kiedy w związku pojawiają się pierwsze problemy, wstydzimy się, że dotknęły akurat nas. Nie rozmawiamy o nich, udajemy, że to nic takiego. A problemy rosną, nawarstwiają się aż do sytuacji, kiedy jesteśmy sobą już tak zmęczeni, że rozwód postrzegamy jak wyzwolenie – tłumaczy dr Dominika Maison. Dlatego też wielu ankietowanym trudno było precyzyjnie określić przyczynę swojego rozwodu. – Często gdy mówimy „niezgodność charakteru” lub „zdrada”, tak naprawduę wymieniamy jedynie to, co już przelało czarę goryczy – mówi.

Dr Maison zwraca też uwagę, że przez traktowanie swoich problemów jak tabu małżonkowie pozbawiają się narzędzi, by w odpowiednim momencie zdiagnozować to, co w dłuższej perspektywie prowadzi ich do rozwodu. I gdy zapala się im pierwsza i kolejne czerwone lampki, nie reagują. Nie sięgają po pomoc.

 

Małżeństwa do odratowania

– Właśnie z pierwszą, doraźną pomocą, kiedy pojawiają się pierwsze nieporozumienia, jest największy problem. Szkoła nie edukuje nas w zakresie komunikacji i rozwiązywania problemów w relacjach. Jeśli gdzieś pojawiają się zajęcia z negocjacji, to w kontekście biznesowym, a nie w sytuacjach rodzinnych. Nie sięgamy też po pomoc zewnętrzną. Psychoterapię postrzegamy wciąż jako propozycję dla wariatów, a co najmniej zaburzonych. Nie ma też w zasadzie rozmów, towarzyskich czy publicznych, w których usłyszelibyśmy od „małżeństw po przejściach”, jak poradziły sobie ze swoim kryzysem. Zamiast tego mamy w mediach bajki o zakochanych, którzy albo żyją długo i szczęśliwie, albo stwierdzają, że im się nie udało, i się rozwodzą. Dlatego kiedy taki kryzys zdarza się nam, nie chcemy o tym mówić, nauczeni m.in. doświadczeniem, że często jedyne, co usłyszymy od innych, to że trzeba się rozwieść – mówi dr Maison.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Katolik, mąż, absolwent polonistyki UW, dziennikarz. Współtworzył w Lyonie kwartalnik „Chemin Neuf” (potem „FOI”). W „Idziemy” od pierwszego numeru tygodnika. Od lutego 2017 r. członek Rady Programowej Polskiego Radia S.A.

 

SALON DZIENNIKARSKI