14 lipca
wtorek
Ulryka, Bonawentury, Kamila
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Podziel się

Ocena: 0
1342

W Polsce tradycyjnie zostawiamy dodatkowe miejsce przy wigilijnym stole. Dzielenie się jedzeniem z potrzebującymi to jak zaproszenie potrzebującego do stołu

rot. arch. Fundacji Podzielmy się

Zaczęło się cztery lata temu, na Wielkanoc. Maria pod Halą Mirowską w Warszawie kupowała kwiaty na wielkanocny stół. Babcia lubi, kiedy jest ładnie nakryte. Bezdomny poprosił ją o dwa złote, na coś do jedzenia. – Nie miałam gotówki. Zaproponowałam, że mu coś kupię. Poszliśmy do spożywczego. Widziałam, że ten mężczyzna cieszy się z każdej kolejnej rzeczy, która lądowała w koszyku – wspomina. Podekscytowana zapytała: „A co by Pan chciał zjeść tak najbardziej w te święta?”. Odpowiedź była prosta: „Jajka na twardo”. Włożyła wytłaczankę do koszyka. Bezdomny się tylko uśmiechnął. – Potrzebowałam chwili, by do mnie dotarło, że on nie ma ich gdzie ugotować. Obiecałam mu, że to załatwię.

– Jak tylko wpadłam do mieszkania, zaczęłam gotować te jajka – opowiada. W domu babci na Marię czekał pięknie nakryty stół i cała masa jedzenia. Jasne było, że rodzina nie zje tego wszystkiego. – Zawiozłam temu panu obiecane jajka. Babcia dorzuciła coś ekstra. Umówiliśmy się pod halą w Lany Poniedziałek. Poprosiłam, żeby przyprowadził znajomych, a ja przywiozę więcej jedzenia. W planach na następny dzień miałam odwiedziny u drugiej babci. Byłam pewna, że też coś zostanie.

Wieczorem Maria opisała sytuację na Facebooku. Prosiła znajomych, żeby przygotowali coś do jedzenia, bo jutro znowu odwiedza bezdomnych. – Gdy kładłam się spać, post miał dziewięć udostępnień. Rano był ich już pół tysiąca. Więcej, niż liczy moje grono znajomych na FB – opowiada. Prawie cały Poniedziałek Wielkanocny spędziła, jeżdżąc po Warszawie i odbierając jedzenie. Telefon się urywał. Zgłaszali się znajomi i całkiem obcy ludzie. – Tamtego dnia nakarmiłam pięć osób. Miałam cały bagażnik jedzenia.

Powtórka nastąpiła w Boże Narodzenie. – Tym razem zorganizowałam wydarzenie na Facebooku. Zainteresowało się nim około tysiąca osób. Znalazłam też dwudziestu wolontariuszy, którzy jak ja jeździli po Warszawie i odbierali jedzenie. Zawoziliśmy je do jadłodajni przy Hospicjum im. Świętego Krzyża, gdzie rozdawano je potrzebującym. – Ludzie naprawdę się angażowali, a nie tylko pozbywali się jedzenia. Pamiętam rodzinę z Mokotowa, która przygotowała pierogi. Zapakowane w plastikowe kubki były wyłożone folią aluminiową, żeby za szybko nie ostygły. Do tego do każdego zestawu dołączono serwetkę i widelczyk.

Chętni do włączenia się w akcję zaczęli dzwonić z innych miast. – Pamiętam telefon od wdowy z Katowic, starszej pani. Zmarł jej mąż, dla którego zawsze piekła ciasto na święta. Teraz nie miała dla kogo piec. Pomyślała, że może upiekłaby dla bezdomnych – opowiada Maria. Dziś akcja działa w sześćdziesięciu miastach Polski.

Maria na co dzień mieszka w Londynie. Do Polski przyjeżdża często, zawsze na święta. – Od kilu lat żyję właściwie od świąt do świąt. Chociaż spędzam je w pracy, a nie w domu z rodziną. W biurze dyżuruje ośmiu wolontariuszy, którzy przyjmują zgłoszenia i koordynują pracę kierowców. – Na Wielkanoc było ich pięciuset, i około 1300 zgłoszeń. Udało się zebrać kilka ton jedzenia. Trudno to dokładnie oszacować, ponieważ ludzie na własną rękę dowożą jedzenie. Coś o nas usłyszą, szukają w internecie, a potem tylko kierowcy dowiadują się, że już ktoś od nas był.

W akcję można się zaangażować na dwa sposoby. Darczyńcy mogą oddawać jedzenie od 25 do 27 grudnia. Można też zostać kierowcą i rozwozić jedzenie do jadłodajni. Kierowcy mogą się zgłaszać wcześniej, od 20 grudnia. Chętnych zapraszamy na stronę: podzielmysie.pl. Tam też znajduje się lista jadłodajni.

– Przyjmujemy tylko świeże jedzenie. Ludzie często pytają, co to znaczy. Odpowiadam: „Takie, które dałbyś własnym dzieciom”. Nie przyjmujemy mrożonej żywności. Prosimy też o spakowanie jedzenia do jednorazowych pudełek, tak żeby kierowca mógł je od razu odebrać. I nie zwracamy pudełek – przestrzega Maria.

Maria planuje rozszerzyć akcję, aby pomagać nie tylko w święta. W tym celu powstała Fundacja „Podzielmy się”. – To nowa sprawa. Fundacja istnieje dopiero od listopada. Na razie zbieramy fundusze, aby rozszerzyć naszą pomoc. Będziemy wdzięczni za wsparcie – zachęca Maria.

– Każdego roku brakuje nam kierowców. Nie zawsze możemy przyjąć każde zgłoszenie. Ale zawsze zachęcamy, żeby samemu się angażować. Nawet jak ktoś nie może zawieźć jedzenia w wyznaczone miejsce, to przecież może poszukać potrzebujących wokół siebie. Znajdą się w każdym mieście, na każdym osiedlu. Trzeba się tylko rozejrzeć.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 14 lipca

Wtorek, XV Tydzień zwykły Rok A, II
+ Dzień Powszedni albo wspomnienie św. Kamila de Lellis, prezbitera albo wspomnienie św. Henryka
Nie zatwardzajcie dzisiaj serc waszych, lecz słuchajcie głosu Pańskiego.
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Iz 7,1-9; Ps 48,2-8; Mt 11,20-24
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy


- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter