6 kwietnia
poniedziałek
Izoldy, Celestyna, Wilhelma
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Pierwsze kleszcze

Ocena: 0
1557

Początkowo miałam zatytułować mój felieton „Życie wśród wirusów”, zwłaszcza że żyjemy wśród nich stale i wciąż.

fot.pixabay.com/CC0

Początkowo miałam zatytułować mój felieton „Życie wśród wirusów”, zwłaszcza że żyjemy wśród nich stale i wciąż. Wielu z nas zresztą nie wie dokładnie – albo i niedokładnie – co jest wirusem, a co bakterią i kiedy z którym z tych organizmów mamy do czynienia. Nie mówiąc o tym że wciąż są tacy, którzy kwestionują ich istnienie, pytając z lekceważeniem, czy ktoś kiedyś widział bakterię. Czy to jest problem?

Jest, oczywiście, bo takie wypływające z niewiedzy, czy niechęci do wiedzy, lekceważenie może prowadzić do różnych skutków, włącznie z tymi, które już opisała literatura piękna bądź kabaretowa. Te ostatnie są zazwyczaj zabawne, ale życie niekoniecznie przynosi same zabawne historie. Ulubionym filmem naszych dzieci, wnuków, ich koleżanek i kolegów był – i pewnie będzie – znakomity cykl edukacyjny wielonarodowej produkcji „Było sobie życie”. Ta bogata seria 26 animowanych odcinków opowiada także o wirusach i bakteriach, ale przede wszystkim o całym organizmie człowieka, o jego funkcjonowaniu, organach i komórkach, hormonach i enzymach, leukocytach i erytrocytach, witaminach i mikroorganizmach. Wyedukowanym na tym serialu dzieciom nie trzeba długo tłumaczyć, co to na przykład znaczy, że kolega z klasy ma cukrzycę i jak w związku z tym można i trzeba mu w niektórych sytuacjach pomóc. Podobnie teraz, w sytuacji wirusa korona: apele o systematyczne i dokładne mycie rąk zostały przyjęte z prawdziwym zrozumieniem. – U nas w klasie – pochwalił się Leon – nikt się z panią nie sprzecza, że trzeba stale myć ręce.

Jest jeszcze jedna korzyść: człowiek wyedukowany nie da się wystraszyć byle czym, nie podda się panice, odrzuci nieracjonalne argumenty. Nie, żebym lekceważyła teraz doniesienia o koronawirusie, w żadnym razie; naprawdę mam się o kogo martwić. Ale jestem też doświadczoną dziennikarką z wieloletnim stażem i wiem, że to nie nasze dziennikarskie pokolenia wylansowały brutalną i cyniczną regułę funkcjonowania mediów, którą można sprowadzić do słów: „Rzućcie krew na pierwszą stronę”. To wiek dziewiętnasty! Szalony rozwój mediów dzięki rozwojowi różnych nowych technologii, także łączności międzykontynentalnej – i szalona walka o czytelnika. Potem o słuchacza, teraz także o widza oraz udziałowca różnych fejsbuków i instagramów.

Jedne media apelują więc, żeby nie rozkręcać emocji i unikać paniki, inne wykorzystują każdą sytuację: wywiad z kierowcą, który wiózł zarażonego pasażera, wywiad – zza szpitalnych okien – z nim samym. Kiedy już zaczynamy się oswajać z napływem złych wiadomości, stacje telewizyjne – aby nie stracić widza – rzucają następne: już za chwilę zaatakują nas pierwsze wiosenne kleszcze.

A przecież naprawdę dzieją się rzeczy poważne. Trzeba i warto o nich wiedzieć, aby nie ulegać wiadomościom byle jakim. Trzymajmy się i nie dajmy się.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
- Reklama -

Sekretarz redakcji tygodnika "Idziemy"

- Reklama -
- Reklama -

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 6 kwietnia

Pan moim światłem i zbawieniem moim,
kogo miałbym się lękać?

Dziś w Kościele: poniedziałek, Wielki Tydzień
Czytania liturgiczne (rok A, II): Iz 42,1-7; Ps 27,1-3.13-14 ; J 12, 1-11
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań
+ "Ziarna Słowa" Jana Pawła II

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy

- Reklama -

- Reklama -


Najczęściej czytane komentarze

- Reklama -


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter