9 grudnia
piątek
Wiesława Leokadii Joanny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Odszedł wielki artysta

Ocena: 0
779

– Odszedł wielki artysta, dla którego scena była ołtarzem sztuki, a widzowie – najwyższym audytorium. Nigdy nikomu nie złorzeczył ani nie narzekał, wręcz przeciwnie: mówił o wdzięczności wobec Boga i ludzi – mówił przyjaciel Krzysztofa Krawczyka bp Antoni Długosz z Częstochowy.

fot. ks. Paweł Kłys

W minioną sobotę już od wczesnych godzin porannych na placu przed łódzką katedrą zaczęli się gromadzić pierwsi fani zmarłego artysty, którzy chcieli go pożegnać. – Dla mnie Krzysztof to cała moja młodość. Dorastałam razem z nim i jego przebojami. To przy nich bawiłam się na prywatkach u znajomych, to przy nich tańczyłam na moim weselu i do dziś ich słucham, nie tylko w radiu, ale na płytach, które dawno kupiłam – tłumaczy stojąca przed katedrą Helena Pasińska. – Nie wiem jak inni, ale ja bardzo przeżyłem śmierć Krzyśka – mówi Andrzej Kuczyński – wraz z nim odeszła część mojego życia. Odeszły wspomnienia i skończyło się coś ważnego. Umarł wielki człowiek, który łączył wielu swoją muzyką!

W ciągu zaledwie dwóch–trzech godzin plac katedralny wypełnił się fanami. Jedni przyjechali z Łodzi, inni z Warszawy, ale byli też wierni fani z Poznania, Wrocławia, a nawet Zakopanego. – Nie mogło mnie dziś tutaj nie być – mówi Tomasz Barczyk, mieszkaniec Zakopanego. – To ostatni hołd, jaki mogę złożyć królowi polskiej muzyki – podkreśla przez łzy.

Z uwagi na trwającą pandemię i ograniczenia do katedry weszli tylko rodzina i najbliżsi. Mszy żałobnej transmitowanej przez media przewodniczył abp Grzegorz Ryś, a kazanie wygłosił przyjaciel zmarłego bp Antoni Długosz z Częstochowy.

– Można Pana spotkać w pieśni – jak mówi psalmista. Można przez pieśń do Niego dojść. Myślę, że dlatego Kościół przez wieki mówił o drodze do Boga, która nazywa się drogą piękna, a ten, kto przejdzie tę drogę, spotka Pana i spotka Zbawcę. Dziś nasze „dziękuję” za to, że przez to piękno odkrywany był dla nas Pan, wypowiadamy wobec pana Krzysztofa Krawczyka. Dziękujemy Bogu za jego życie, za jego twórczość i za to, że Pan był jego pieśnią i Zbawcą w tej pieśni! – mówił we wprowadzeniu abp Grzegorz.

Stojąc nad trumną, bp Długosz mówił: – Zmarły nasz przyjaciel Krzysztof przypomina nam dzisiaj, że przemijamy i dążymy do wieczności, a każdy nasz krok jest krokiem w kierunku spotkania z Bogiem Stworzycielem i wszystko, co teraz wydaje się nam tutaj tak ważne i cenne, kiedyś rozbije się o oścień śmierci i stanie się garścią wspomnień w umysłach naszych bliskich.

– Krzysztof, wielki włóczykij, wybrał się w ostatnią, ale największą i najwspanialszą, bo wieczną podróż, tylko ze swoją duszą, i czekając na nas, podziwia teraz niebiańskie widoki – piękniejsze nawet od tych, na które patrzył z tarasu swojego domu w Grotnikach. Dziś przypomina nam, że przy końcu życia będziemy sądzeni z miłości – a dokładniej z jej braku. On mówi do nas: może wyobrażasz sobie, jak było wiele razy, gdy wyjeżdżałeś w daleką podróż – że uporządkujesz wszystkie sprawy, zostawisz ostatnie dyspozycje – a ty do końca nie będziesz wiedział, że to już – tłumaczył bp Długosz.

Kończąc homilię, biskup podkreślił: – Krzysztof Krawczyk – wielki artysta i jak możemy powiedzieć, równy chłop! Dla dobrych śmierć jest zaproszeniem do odpoczynku, dla złych – katastrofą, mawiał św. Ambroży. A Krzysztof był zwyczajnie po ludzku dobry. Śpiewał: chciałem dać coś dobrego, dałem tylko siebie; dałeś całego siebie, drogi Krzysztofie! Polacy to docenili! Drogi Krzysiu, ty już znalazłeś Jezusa! – zakończył.

Na zakończenie homilii częstochowski biskup pomocniczy zaśpiewał jeden ze swoich utworów, który był wyrazem wdzięczności za przyjaźń ze zmarłym.

Po zakończeniu liturgii w katedrze ciało zmarłego przewieziono do Grotnik k. Łodzi – rodzinnej miejscowości zmarłego – gdzie spoczęło na miejscowym cmentarzu.

Jednym z kapłanów celebrujących Mszę św. za zmarłego artystę był ks. Karol Skowroński. – Nie mogło mnie tu dziś nie być. Pana Krawczyka poznałem na koncercie, kiedy byłem jako dziecko z rodzicami nad morzem. Potem jego piosenki towarzyszyły mi w całym moim życiu szkolnym, kleryckim i kapłańskim i nadal towarzyszą. Wraz z nim odeszła cząstka mnie, będzie mi go brakować – tłumaczy duchowny.

Śp. Krzysztof Krawczyk odszedł do Pana w Poniedziałek Wielkanocny 5 kwietnia br., w 74. roku życia.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
- Reklama -
- Reklama -

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 9 grudnia

Piątek, II tydzień Adwentu - dzień powszedni albo wspomnienie św. Jana Diego Cuauhtlatoatzin
Dasz światło życia idącym za Tobą
+ Czytania liturgiczne (rok A, I): Mt 11, 16-19
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

Aplikacja Rodzina Rodzin

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz
Blisko nas
chcesz dodać swoją informację - napisz


- Reklama -


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.

POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)



Newsletter