11 grudnia
środa
Damazego, Waldemara, Daniela
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Niesiemy historię

Ocena: 0
742

Nietrudno wyobrazić sobie, jak wyglądałaby nasza historia, gdybyśmy wojnę polsko-bolszewicką przegrali – mówi Robert Szydlik, wicestarosta powiatu wołomińskiego, w rozmowie z Barbarą Wiśniowską.

fot. arch. Starostwa Powiatu Wołomińskiego

Jak ważna była bitwa warszawska? Przecież 25 lat po niej sowiecka władza i tak wkroczyła do Polski…

Nietrudno wyobrazić sobie, jak wyglądałaby nasza historia, gdybyśmy wojnę polsko-bolszewicką przegrali. Polska mogłaby stać się kolejną republiką Kraju Rad i być po wpływem Moskwy o 25 lat dłużej. I tu warto zadać sobie pytanie, jak wyglądałaby dzisiejsza Polska, gdyby w latach 1920-1990 była częścią ZSRS i nie była na arenie międzynarodowej podmiotem. Sowieci oczywiście później mścili się na nas za to zwycięstwo, najpierw dokonując zbrodni katyńskiej i deportując setki tysięcy naszych obywateli w głąb Rosji i do azjatyckich republik, a później dławiąc nasze marzenia o suwerenności po II wojnie światowej. Nie mam jednak wątpliwości, że 45 lat PRL było dla nas mniej wyniszczające, niż mogłoby być 70 lat pozostawania republiką Związku Sowieckiego.

Czy warto dzieciom pokazywać rekonstrukcję bitwy? Czy to zrozumieją?

Gdyby dziś wybuchła taka wojna, jak w 1920 r., to może byśmy ją przegrali, bo wychowanie współczesne neguje typowo męskie postawy i do jednego worka wrzuca męstwo i odwagę z przemocą. W rekonstrukcjach nie ma przemocy, krwi, zbrodni. W tych widowiskach publiczność wyraźnie widzi, że śmierć jest na niby, walka jest na niby. Nie widziałem nigdy rekonstrukcji, która oddawałaby choć w części prawdziwą bitwę. Sceny przemocy możemy zobaczyć w filmach, często zbyt dosłownie. Z tego powodu nie obejrzałem i nie obejrzę „Wołynia”. Znam historię wystarczająco, by wiedzieć, co się tam wydarzyło. Nie muszę tego oglądać. Ale takich właśnie scen, brutalnych i dosłownych, w Ossowie czy Radzyminie nasi goście nie zobaczą.

Czy inscenizacja będzie komentowana? Poznamy cały trud tego zwycięstwa?

Ossowskie rekonstrukcje zawsze prowadzone są przez lektorów, którzy omawiają nie tylko przebieg bitwy, ale kreślą też tło epoki, mówią o tamtej wojnie i jej znaczeniu. Postać ks. Ignacego Skorupki w tej narracji ma pierwszorzędne znaczenie. Także dlatego, że ten bohaterski kapłan nie szukał śmierci na polu bitwy. Jego obecność i udział miały dodać otuchy żołnierzom z Legii Akademickiej. To była młodzież, żeby nie powiedzieć: niemal dzieci. W tej historii porusza nas właśnie to, co znamy z obrony Lwowa i jego Orląt, czy później z powstania warszawskiego: młodzi ludzie, często niepełnoletni, chwytają za broń z lękiem, ale i z odwagą, z poczuciem obowiązku, które wynieśli z domów. Domów, w których żywe były tradycje powstań narodowych, poświęcenia za ojczyznę… Oni wzrastali w kulcie powstańców styczniowych i wcześniejszych, my poniekąd niesiemy ten przekaz dalej – pamięć o bohaterach bitwy warszawskiej czy powstania warszawskiego. To sztafeta pokoleń Polaków, w której my mamy to szczęście, że od nas nikt nie wymaga daniny krwi i jesteśmy beneficjentami poświęcenia naszych przodków. To jest najważniejszy przekaz obchodów Cudu nad Wisłą.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 12 grudnia

Kto ma uszy, niechaj słucha!
Dziś w Kościele:
+ czwartek, II tydzień Adwentu, wspomnienie Najświętszej Maryi Panny z Guadalupe
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Iz 41,13-20; Ps 145,1bc.9-13; Mt 11,11-15
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane artykuły



Nasze patronaty


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -