17 kwietnia
sobota
Rudolfa, Roberta
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Nie musi być idealnie

Ocena: 0
505

Szukasz sposobu na lepsze małżeństwo? Czasem nie potrzeba wiele. Wystarczy… słoik po ogórkach.

fot. Fundacja Jednym Sercem

To była licealna miłość. – Zaręczyliśmy się z Łukaszem jeszcze przed moją maturą – wspomina Marlena Bessman-Paliwoda, specjalistka od PR, dziennikarka, autorka projektu Czuły Dom. Nie wróżono im jednak wspaniałej przyszłości. Ona wyjechała na studia do Warszawy. On został na Mazurach; studiował zaocznie i pracował w rodzinnej firmie. Widywali się tylko w weekendy, ale od początku wiedzieli, że to jest to. Ślub wzięli trzy lata później. Dziś mają trójkę dzieci – wymodlonego w Asyżu siedmioletniego Franciszka, energicznego pięciolatka Maksymiliana i „księżniczkę domu” – dwuletnią Marysię.

– Pamiętam, że zaraz po ślubie myśleliśmy, że wszystko już wiemy, jesteśmy tacy dojrzali… A przecież małżeństwo to proces. Cały czas jesteśmy w drodze. Ile my się nauczyliśmy, przechodząc przez różne kryzysy czy zostając rodzicami. Ciekawi nas, co przed nami. I wierzymy, że za rok, dwa czy dziesięć nasz związek będzie w jeszcze lepszej kondycji – mówi Marlena.

Oboje należą do formacyjno-ewangelizacyjnej wspólnoty Przyjaciele Oblubieńca. – Mamy określony podręcznik, w którym codziennie wyznaczony jest temat do opracowania i medytacji ze Słowem Bożym. Na podstawie własnej pogłębionej formacji wychodzimy do ludzi. Ewangelizujemy w różny sposób, każdy zgodnie ze swoim charyzmatem – opowiada Marlena i dodaje, że relacja z Bogiem pielęgnowana we wspólnocie to też baza dla ich małżeństwa. – Mój mąż jest pochłonięty medytacją Słowa, a ja lubię treści duchowe, czytam książki psychologiczne. Dzielimy się naszą wiedzą, odkryciami, przemyśleniami i na tej podstawie robimy swój małżeński rachunek sumienia. Bardzo dużo rozmawiamy – zaznacza.

 


MAŁYMI KROKAMI

Modlitwa i pogłębiona formacja, rozwijające lektury, długie rozmowy – przy trójce dzieci, obowiązkach domowych i zawodowych tę piękną teorię niełatwo jest przełożyć w praktykę. – Ale da się. My to naprawdę robimy – podkreśla Marlena. Tylko jak?

– Po pierwsze, jako dziewczyna, która zawsze chciała mieć wszystko perfekcyjnie ułożone, w końcu zrozumiałam, że muszę akceptować ten moment, w którym jestem, umiejętności, jakie mam, czas, którym aktualnie dysponuję. Należy przyjąć, że nie będzie idealnie, ale się nie poddawać – zaznacza Marlena.

– Pamiętam, kiedy chłopcy byli jeszcze mali, to nawet wkładając pranie do pralki, starałam się przynajmniej trochę przeczytać z naszego podręcznika formacyjnego. Wtedy jeden z synów wylał mi na niego płyn do prania – wspomina. – I wtedy mogłabym powiedzieć: Nie mam czasu czytać i już. Ale bardzo chcę to robić. Więc książki w naszym domu są wszędzie. Zawsze trzymam jedną pod poduszką, w kuchni czytam inną, w pokoju kolejną. Biblioteczkę mamy nawet w toalecie. Najczęściej przeczytam tylko mały fragment, ale już jestem te pół strony dalej. I cały czas udaje mi się kończyć kolejną lekturę – opowiada.

Po drugie, Marlena radzi wyrabiać sobie dobre nawyki. – Raz w tygodniu wychodzę na godzinę adoracji. Wpisuję ją w kalendarz, jak każde inne spotkanie. Podobnie robię, umawiając się na spowiedź. Wtedy jest dużo łatwiej, co nie znaczy, że idealnie. Zdarzyło mi się nawet przysnąć na adoracji, bo wewnątrz było ciepło i ciemno, a ja byłam po prostu zmęczona – przyznaje.

Podobnie jest z małżeńskimi rozmowami. – Regularnie siadamy ze sobą na dłużej i mówimy, co było nie tak, co chcielibyśmy zmienić, gdzie potrzebujemy więcej przestrzeni. Nie zawsze uda się to zrobić co tydzień, wczoraj na przykład zasnęliśmy razem z dziećmi, ale pilnujemy, żeby te przerwy nie były zbyt długie – mówi Marlena. – Czasem w trakcie drzemki Marysi włączamy chłopcom bajkę i wtedy rozmawiamy. Zaczęliśmy też prosić innych o pomoc w opiece nad dziećmi. Nasza pociecha przez te pół godziny da sobie bez nas radę, a my możemy na przykład pójść na spacer i po prostu potrzymać się za ręce…

 


SŁOIK PEŁEN WDZIĘCZNOŚCI

Marlena prowadzi fanpage Czuły Dom, poświęcony życiu małżeńskiemu i rodzinnemu. Cały czas dostępna jest też strona internetowa mamysie.pl, związana z jej pierwszym projektem Małżeństwo – mamy się dobrze, gdzie można znaleźć wiele inspiracji do tego, jak dbać o swój związek.

Zaczęło się kilka lat temu, gdy rzuciła w internecie wyzwanie małżonkom. „Mała droga do lepszego małżeństwa” polegała na tym, by przez 21 dni pracować nad sobą i swoją relacją z mężem czy żoną. Chodziło o konsekwentną codzienną refleksję na ten temat, czasem popartą konkretnym działaniem. Trzeba było między innymi przygotować listę cech swojego małżonka, które się szczególnie ceni, i powiesić ją na lodówce. Spis ten miał uświadamiać w momentach złości na drugą osobę, że to nie jest cała prawda o niej, że jest też wiele dobrych rzeczy.

– Byliśmy wtedy niedługo po ślubie i wiele z tych spraw było dla mnie po prostu naturalnych, ale pracowałam z małżeństwami z piętnasto- czy dwudziestoletnim stażem. Dla nich oznaczało to odświeżenie swojego uczucia, przypomnienie, dlaczego w ogóle wzięli ze sobą ślub. Bardzo wielu małżonków przyznawało, że żyli obok siebie, a jednak przez codzienność i rutynę zapomnieli o tym, co między nimi jest. Najbardziej poruszyło mnie świadectwo pewnej dziewczyny, która mówiła, że jej małżeństwo wydawało się udane, ale nie wiedziała, że można żyć inaczej, że można po tylu latach przez cały czas otrzymywać znaki, że jest się kochanym.

„Mała droga…” zgromadziła około czterystu uczestników. Prawdziwym hitem stał się jednak kolejny projekt – Małżeński Słoik Wdzięczności, z którego korzystają również pary za granicą. – Bierzemy słoik, niech będzie nawet mało romantycznie – po ogórkach. Obok kładziemy długopis i karteczki. Codziennie wrzucamy bilecik z podziękowaniem dla małżonka za coś, co zrobił danego dnia. I tak przynajmniej przez miesiąc – wyjaśnia Marlena. Tego wyzwania podejmowały się głównie kobiety. Ale kiedy mąż podejrzał, co jest w słoiku, to bardzo często stawiał obok drugi i robił to samo. Po tygodniu dzielili się tym, co znalazło się w środku. Niektóre rodziny zakładały takie słoiki również dla dzieci. – Bardzo prosta rzecz, a jednak naprawdę wiele zmieniała. Wdzięczność powoduje, że wzrasta nasze poczucie szczęścia. Pozytywniej patrzymy na to, co mamy – zaznacza Marlena. – Wiele par podkreślało, że te wyzwania pomogły im w ogóle zacząć rozmowę o uczuciach. Bo po pewnym czasie, gdy się już wyjdzie z wprawy, to jest naprawdę trudne – mówi Marlena. Ale nigdy nie jest na to za późno.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka dziennikarstwa, etnologii i teologii. Od 2012 roku związana z tygodnikiem „Idziemy”. Należy do Wspólnoty Sant’Egidio.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 17 kwietnia

Sobota, II Tydzień Wielkanocny
Dzień Powszedni
Oczy Pana zwrócone na bogobojnych.
+ Czytania liturgiczne (rok B, I): J 6, 16-21
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

- Reklama -


E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter