19 lutego
wtorek
Arnolda, Konrada, Marcelego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Miłość księdza Tadeusza

Ocena: 4.95
2166

„Idź na dwa lata, potem zobaczymy” – usłyszał ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski od kardynała, kiedy ten dowiedział się o Radwanowicach.

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski (pierwszy z prawej) z podopiecznymi Fundacji; fot. arch. Fundacji św. Brata Alberta

Co dalej? Co stanie się z niepełnosprawnym intelektualnie i ruchowo dorosłym człowiekiem, gdy umrą jego rodzice? Jak zapewnić mu godne, bezpieczne życie? – to pytanie stawiali zarówno rodzice, jak i opiekunowie ze wspólnot Wiary i Światła. – Muszą mieć dom z ogródkiem, w którym będą mogli zamieszkać – przekonywał Stanisław Pruszyński, wolontariusz, z rodowodu ziemianin z Wołynia. Razem z ks. Tadeuszem Isakowiczem- Zaleskim, kapelanem wspólnoty, wyruszyli w Polskę na poszukiwania. Niedaleko Krakowa znaleźli podupadający dwór z budynkami gospodarczymi i 55 ha ziemi, otoczony pięknymi lasami. Była to własność Zofii Tetelowskiej, która cały swój majątek chciała przekazać na jakiś dobry cel. Znalazła go, i 21 maja 1987 r. we trójkę zarejestrowali Fundację im. Brata Alberta.

Kard. Franciszek Macharski miał może nadzieję, że młody Isakowicz-Zaleski, ten tępiony przez komunistyczną władzę ksiądz-opozycjonista, współpracownik ks. Jancarza, współorganizator słynnych Mszy za Ojczyznę w krakowskich Mistrzejowicach i Tygodni Kultury Chrześcijańskiej, dwukrotnie dotkliwie pobity przez „nieznanych sprawców”, wśród lasów będzie mniej rzucał się służbom w oczy? Jak mało który z księży ten kapłan znał się na pracy z osobami niepełnosprawnymi. Od 1979 r., jako kleryk uczestniczył w obozach młodej wspólnoty Wiara i Światło, a gdy w 1983 r. nie dostał paszportu na wyjazd na studia w papieskim Kolegium Ormiańskim w Rzymie, został „na ochotnika” kapelanem tych wspólnot i duszpasterzem osób niepełnosprawnych umysłowo w Krakowie. W 1987 r. przeprowadził się do Radwanowic.

 

Osada

Dwa lata później w przebudowanym i dostosowanym do potrzeb osób niepełnosprawnych dworze zamieszkali pierwsi podopieczni – było ich sześcioro.

– Początkowo cała nasza praca opierała się na wolontariuszach z Wiary i Światła i grupie ludzi z „Solidarności – wspomina ks. Tadeusz. Ogromnym wysiłkiem wybudowali kościół, remontowali i przebudowywali budynki gospodarcze – na świetlicę terapeutyczną, magazyny, stację uzdatniania wody. Powstały domy stałego pobytu, na cześć darczyńców nazwane: Norweskim, Śląskim, Przyjaciół. Doprowadzili drogę asfaltową, linię telefoniczną, zrobili kanalizację. Stopniowo dawna posiadłość pani Tetelowskiej zamieniła się w niewielką osadę, w której rytm życia wyznaczają dni tygodnia i pory roku. Najwięcej dzieje się tu od poniedziałku do piątku, od 7 do 15, kiedy busami Fundacji dowożeni są podopieczni i we wszystkich pracowniach, kuchniach, salach rehabilitacyjnych, a od wiosny do jesieni także w ogrodzie trwają zajęcia. Najspokojniej jest w sierpniu, w porze urlopów.
 

Czytaj dalej w e-wydaniu lub wydaniu papierowym
Idziemy nr 6 (695), 10 lutego 2019 r.
Artykuł w całości ukaże się na stronie po 24 lutego 2019 r.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -