7 lipca
wtorek
Cyryla, Estery, Metodego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Handel

Ocena: 0
1347

Czy to zima, czy lato, piłkarski handel kwitnie.

Czy to zima, czy lato, piłkarski handel kwitnie. Okienko transferowe wciąż wyzwala emocje – raz bardzo duże, innym razem nieco mniejsze. Nad Wisłą najwięcej mówiło się o zmianie klubu przez Krzysztofa Piątka – miał wylądować na Wyspach Brytyjskich, a ostatecznie zamienił Mediolan na Berlin. Hertha to mniej utytułowany klub niż AC Milan, ale może się okazać dla naszego napastnika bardzo ważnym przystankiem w karierze. Nowy właściciel klubu chce zbudować w Berlinie potęgę, która zmieni układ sił nie tylko w Bundeslidze. A Polak może być ważną częścią tej układanki. W tym wszystkim najistotniejsze jest jednak, że Piątek w ogóle klub zmienił. W Milanie miałby teraz mało okazji do gry, a taka bezczynność – na kilka miesięcy przed mistrzostwami Europy – to byłby stan niewskazany. Transfer napastnika reprezentacji Polski to duży plus.

Niestety, związanych z piłkarskim handlem minusów dostrzegam więcej. A wszystkie dotyczą naszej ligi. Nad stanem Ekstraklasy, a jest on kiepski, pochylają się najmądrzejsze głowy. Zapowiedzi kolejnej reformy niewiele tu zmienią. Europa nam odjechała. Przede wszystkim finansowo. Ale nie tylko. W ostatnich tygodniach z naszych klubów wyjechali dwaj najskuteczniejsi polscy napastnicy, a kontrakt w Monaco podpisał utalentowany bramkarz. To ciąg dalszy demontażu ekstraklasy. Wiem doskonale – Polacy wyjeżdżają od lat, a proces wyjmowania piłkarskich rodzynków też ma długą historię. Problem w tym, że kiedyś wybór był nieco większy i transfer trzech czy pięciu zawodników nie był tak boleśnie odczuwany. Dziś przed startem drugiej części sezonu liga znów jest osłabiona, by nie napisać – ograbiona.

Handel wprawdzie działa w dwie strony, ale gdy zaglądam w CV niektórych nowych nabytków polskich klubów, resztki włosów stają mi dęba. Wyjazdów z Polski nie powstrzymamy, na głośne transfery do ekstraklasy też liczyć nie możemy. To dobitnie pokazuje, że droga do poprawy poziomu jest jedna. Jeszcze większy nacisk na kształcenie narybku. Jeszcze większe inwestycje. W akademie piłkarskie, ale także w pracujących tam trenerów. Innego wyjścia nie mamy!

Zamiast dyskutować, ile drużyn ma grać w lidze, lepiej zastanowić się, skąd wziąć pieniądze na dalszy rozwój. Jeden sposób znam: przy okazji nowego kontraktu telewizyjnego można zmusić kluby (ba, one same powinny się do tego zmusić!), by jakiś procent wypłacanych pieniędzy przeznaczać tylko i wyłącznie na szkolenie. I z każdej tak wydanej złotówki działacze powinni się rozliczać. Karą za nieprzestrzeganie tych ustaleń będzie wyrzucenie z ligi. Proste? Tak. Bolesne? Oczywiście. Ale jeśli nie zaczniemy robić czegoś naprawdę konkretnego, to nie tylko nie podniesiemy poziomu naszej ligi, ale za kilka lat nie będzie nawet kim handlować.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest dziennikarzem TVP

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 7 lipca

Wtorek, XIV Tydzień zwykły
+ Dzień Powszedni
Jezus głosił Ewangelię o królestwie
oraz leczył wszystkie słabości i choroby

+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Oz 8,4-7.11-13; Ps 115,3-10; Mt 9,32-38
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy


- Reklama -


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter