6 grudnia
poniedziałek
Mikołaja, Jaremy, Emiliana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Dzień, który zmienił Polskę

Ocena: 0
943

Konstytucja 3 maja stała się testamentem I Rzeczypospolitej i dowodem tego, do czego zdolny jest nasz naród. - mówi prof. dr. hab. Janusz Odziemkowski, historyk z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, w rozmowie z Piotrem Kościńskim

 

fot. Bernard Oleszek

Świętujemy rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 maja, zazwyczaj nie bardzo wiedząc, na czym polegało jej znaczenie. Dlaczego była aż tak ważna?

Przede wszystkim całkowicie zmieniała Polskę – przynajmniej na papierze, bo na zrealizowanie postanowień przyjętych 3 maja 1791 r. zabrakło czasu. Polska pokazywana była przez nieprzyjaciół, zwłaszcza przez króla Prus Fryderyka Wielkiego, jako siedlisko barbarzyńców i bezprawia; Polaków nazywał „Irokezami Europy”. I nagle ta potępiana Polska stworzyła coś niezwykłego! Pruski minister spraw zagranicznych chwalił „urządzenia polskie”, twierdząc, że są lepsze od brytyjskich, a Fryderyk uważał, że pod rządami nowej konstytucji Polska za życia jednego pokolenia stanie się silniejsza od Prus. A uznanie ze strony Europy było tym większe, że w tym samym czasie we Francji dokonywano zmian prawnych poprzez wielki rozlew krwi – a Polacy zdołali to uczynić w pokoju i przy współpracy wszystkich stanów.

Polska stawała się monarchią konstytucyjną. Wypada zauważyć, że w tamtym czasie słowo „konstytucja” oznaczało każdą ustawę sejmową, stąd też nazwano ją „ustawą rządową”, a słowo „rząd” oznaczało wówczas ustrój państwa. Postanowiono zlikwidować to, co w naszym systemie było najgorsze – liberum veto – i doprowadzić do dziedziczności tronu. W ten sposób usuwano grzechy demokracji szlacheckiej, które hamowały rozwój państwa i czyniły je bezbronnym. Stąd też przyjęcie konstytucji wywołało powszechną radość w kraju.

 

Jak to się stało, że w ogóle udało się opracować i uchwalić taki akt prawny?

W ówczesnej Europie tylko Francja poszła drogą ku stworzeniu konstytucyjnego zapisu najważniejszych praw. Natomiast w Rzeczypospolitej „ustawa rządowa” została przyjęta w drodze zamachu stanu, wbrew obowiązującym zasadom. Uchwalono ją pod nieobecność dużej części tzw. malkontentów, czyli jej przeciwników, którzy nie zdążyli wrócić po przerwie w obradach, i w sposób przyspieszony, po pełnych dramatycznego napięcia obradach posłów 2 maja pod wieczór, w pałacu Radziwiłłów i w rezydencji Stanisława Małachowskiego. Zmobilizowali się mieszczanie, wobec przewidzianego zwiększenia ich praw, zmobilizowali się też przyjaciele konstytucji; w pobliżu Zamku Królewskiego w Warszawie zebrały się ogromne tłumy. Gdy podczas obrad król Stanisław August Poniatowski podniósł rękę na znak, że chce zabrać głos, uznano to za początek głosowania i „ustawę rządową” uchwalono właściwie przez aklamację.

 

Konstytucja miała wielu przeciwników. Skąd taki opór, że wrogowie „ustawy rządowej” sięgnęli aż po obcą pomoc, prosząc o wsparcie carycę Katarzynę?

Jeden z targowiczan w 1793 r. pisał do przyjaciela Rosjanina, że wszyscy w Polsce uważają go za zdrajcę, a on chciał tylko dobra dla swej ojczyzny. Dramat części uczestników Targowicy polegał na tym, że uważali oni, iż uchwalenie czegoś z naruszeniem litery prawa jest zamachem na wolności szlacheckie. Nawet popierali reformy, ale chcieli, by przeprowadzone zostały w inny sposób. Niestety, pytanie brzmi: czy dla ratowania ojczyzny należało uciec się do zamachu stanu, czy też czekać w marazmie, aż zniszczą nas wrogowie? Państwo sprzed Sejmu Czteroletniego nie było w stanie wykrzesać z siebie wystarczających sił, by przeciwstawić się Prusom i Rosji. Doszłoby do upadku Rzeczypospolitej, ale w innej atmosferze – bez insurekcji kościuszkowskiej, bez wszystkiego, co łączyło naród w XIX w., co przyczyniło się do odrodzenia Polski w 1918 r. A tymczasem nasz kraj nie zginął w hańbie, ale w walce, wołając o swoje prawo do istnienia.

 

Obchodzono 3 maja przed wojną. Czemu właściwie za czasów PRL zniesiono to święto?

3 maja był pierwszym świętem przyjętym w II Rzeczypospolitej. Ustanowiono je w kwietniu 1919 r., postanawiając, że ma być „po wsze czasy” świętem narodowym. Ale tę datę wspominano i wcześniej, choćby podczas powstania listopadowego. W Polsce Ludowej nic z tego, co było ważne w II Rzeczypospolitej, nie uznawano za istotne. 3 maja kłócił się z 1 maja, był świętem szlacheckim i dowodził, że można było walczyć z rzekomo niezwyciężoną Moskwą. W PRL-owskiej propagandzie Polska nie mogła istnieć samodzielnie, bez Rosji.

 

Co dzisiaj jest dla nas istotne z trzeciomajowej tradycji?

Najistotniejsza jest świadomość, że w chwilach zagrożenia potrafimy robić rzeczy wielkie – nawet jeśli dla ratowania ojczyzny trzeba było złamać obowiązujące zasady. Konstytucja 3 maja stała się testamentem I Rzeczypospolitej i wielkim dowodem tego, do czego zdolny jest nasz naród.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz, politolog, analityk, działacz społeczny. W przeszłości związany z "Tygodnikiem Demokratycznym", "Kurierem Polskim" i "Rzeczpospolitą". Specjalizuje się w tematyce wschodniej.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 6 grudnia

Poniedziałek, II Tydzień Adwentu
Dzień Powszedni albo wspomnienie św. Mikołaja, biskupa
Oto przyjdzie Król, Pan ziemi,
i zdejmie z nas jarzmo niewoli.

+ Czytania liturgiczne (rok C, II): Łk 5,17-26
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

- Reklama -


Najczęściej czytane komentarze

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter