21 kwietnia
środa
Anzelma, Bartosza, Feliksa
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Aborcja raka nie leczy

Ocena: 4.92
3242

Czy leczenie raka w ciąży wiąże się z jakimś ryzykiem?

Ciąża nie jest czynnikiem chroniącym. Kobieta ciężarna i nieciężarna mają takie same szanse na wyleczenie. Nie jesteśmy cudotwórcami, zawsze jest ryzyko niepowodzeń. Mimo to jestem zwolennikiem niepoddawania się i podejmowania ryzyka. Należy walczyć i o matkę, i o dziecko.

Z tych dzieci, które leczyliśmy, wszystkie urodziły się bez wad. Mówię o ponad sześćdziesiątce maluchów na przestrzeni 22 lat. Pierwsza pacjentka przyszła do Kliniki Nowotworów Piersi i Chirurgii Rekonstrukcyjnej Centrum Onkologii w Warszawie z mocno zaawansowanym guzem piersi. Wcześniej inni lekarze przez sześć miesięcy tylko obserwowali, jak guz rośnie. Ciąża zbliżała się do końca, zdecydowaliśmy więc o przyspieszeniu porodu. Kobieta jednak zmarła. Ryzyko rośnie wraz z czasem, który się daje nowotworowi na rozwój.

 

Jak to możliwe, że chemioterapia jest dla dziecka bezpieczna?

Staramy się tak ją dobrać, by była zarówno skuteczna w leczeniu raka, jak i najmniej toksyczna dla dziecka. Dobieramy tak duże cząstki preparatu, by nie przenikały przez łożysko.

Bywa, że dzieci po chemioterapii mamy miewają niższą masę urodzeniową, ale u żadnego z „moich” dzieci tego nie zauważyłem.

 

Wielu kobietom pomógł Pan, dając im najpierw nadzieję. Od czego Pan zaczyna?

Pierwsza rozmowa to zawsze szok. W kobiecie rozwija się nowe życie, tymczasem jej życie jest zagrożone. Najlepiej działa przykład innych – rozmowa pod gabinetem z kobietami, które taką terapię przeszły i urodziły zdrowe dzieci. To działa motywująco. Drugą metodą jest pokazanie zdjęć dzieci urodzonych mimo chemioterapii. Mam ich cały album.

 

Czy którąś pacjentkę pamięta Pan szczególnie?

Wszystkie one są szczególne. Już fakt podjęcia przez nie walki o życie – swoje i dziecka – każe nazwać je heroicznymi. Założycielka Fundacji Rak’n’Rolll wspominała, że dopiero ciąża zmotywowała ją do leczenia. Przed ciążą próbowała leczyć się z raka u znachorów. Ciąża dodała jej energii i motywacji.

Ale nie zapomnę kobiety, która przyjeżdżała do mnie z daleka z kilkuletnim synkiem. Prosto stąd jechali do Centrum Zdrowia Dziecka, bo miał guza mózgu. Leczyli się równolegle – czasem dzwoniła, żeby przełożyć wizytę, kiedy jemu z powodu złych wyników przekładano chemioterapię. Ten chłopczyk nie przeżył. Ale ona urodziła potem czworo kolejnych dzieci – nie ma czasu się zjawić, bo ciągle jest w ciąży.

 

Nie chciał Pan być ani pediatrą, ani ginekologiem, ani onkologiem. A tu leczy Pan ciężarne mamy z nowotworu. Jak to się stało?

Pamiętam nocny dyżur na dziecięcej onkologii, kiedy jeszcze byłem młodym lekarzem. Usłyszałem wtedy, jak pięcioletni chłopcy rozmawiali o śmierci. Była ona dla nich rzeczą naturalną – wiedzieli, że umrą, martwili się o rodziców: że po ich śmierci będzie im ciężko. Bardzo mną to wstrząsnęło.

Z kolei pracując na oddziale ginekologicznym, miałem pacjentki onkologiczne w stanie terminalnym. Dla młodego lekarza było to dołujące i demotywujące. Moje nastawienie do onkologii zmienił rak mamy. Dzięki leczeniu dostała siedem lat życia. Zdążyła zobaczyć, jak ukochana wnuczka idzie do Pierwszej Komunii.

Rak jest przesłanką do aborcji legalnej w świetle prawa. Jak widać, jest to prawo na wyrost. Może należy je zmienić? I prawnie wprowadzić leczenie takie, jakie Pan podejmuje?

Każdy zapis prawny to zawsze ryzyko, że kogoś stawia się w trudnej sytuacji. Bo co, jeśli w danym przypadku nie ma szans na leczenie albo jest ono ryzykowne? Nikogo nie można też leczyć wbrew jego woli. To, co należy robić, to szerzyć wiedzę o leczeniu raka w ciąży.

 

Jakieś przesłanie dla czytelniczek „Idziemy” na październik – miesiąc walki z rakiem piersi?

Badajcie się, panie! Piąte przykazanie mówi nie tylko o niezabijaniu – również siebie, ale i nienarażaniu zdrowia na szwank. Mówię o profilaktyce: samokontroli piersi, cytologii, mammografii. To tak samo ważne, jak niepalenie, umiar w piciu, zdrowy tryb życia, ruch. Zdarzyło się w jednej miejscowości, do której wysłaliśmy mammobus, że ksiądz z miejscowej parafii nakazywał wizytę w nim jako pokutę. W dobrej kondycji żyje się dłużej! I lepiej. 

 


Dr n.med. Jerzy Giermek (ur. 1950) – onkolog kliniczny, ginekolog-położnik, do 2016 r. kierownik Oddziału Zachowawczego Kliniki Nowotworów Piersi i Chirurgii Rekonstrukcyjnej Centrum Onkologii w Warszawie, przyjmuje w Centrum Profilaktyki Nowotworów przy Centrum Onkologii w Warszawie. 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, mężatka, matka dwóch córek. W "Idziemy" opublikowała kilkaset reportaży i wywiadów.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 21 kwietnia

Środa, III Tydzień Wielkanocny
Dzień Powszedni albo wspomnienie św. Anzelma, biskupa i doktora Kościoła
Ja jestem chlebem życia.
Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął

+ Czytania liturgiczne (rok B, I): J 6,35-40
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter