18 listopada
poniedziałek
Romana, Klaudyny, Karoliny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Sukces i co dalej?

Ocena: 0
2281

Warszawskie przemówienie Donalda Trumpa odbiło się w świecie głośnym echem. Lepiej bowiem niż do tej pory definiowało podstawy, którymi chce on kierować się w polityce zagranicznej i wewnętrznej

fot. PAP/EPA/SHAWN THEW

Bez wątpienia wizyta amerykańskiego prezydenta w Warszawie była ogromnym sukcesem polskiej dyplomacji. Z polskiego punktu widzenia najważniejsze było potwierdzenie ważności art. 5 Paktu Północnoatlantyckiego, na mocy którego zaatakowanemu członkowi NATO winni przyjść z pomocą wszyscy sojusznicy. Na Amerykanach piorunujące wrażenie zrobiło odwołanie się do wiary i Boga, albowiem Donald Trump nie uchodzi za osobę na co dzień zaprzątającą sobie głowę takimi sprawami. O wpływie czynnika duchowego na wynik zmagań na arenie międzynarodowej ten potentat na rynku nieruchomości nie wspomniał nawet podczas inauguracji swej prezydentury.

 

Nie słowa, ale czyny

Niemniej, należy pamiętać – zawsze o tym pamiętać! – że w polityce nie liczą się słowa, ale czyny. Jesienią 1941 r. prezydent Franklin Delano Roosevelt powiedział, że opór stawiany przez Polskę jest natchnieniem nie tylko dla USA, ale i dla wszystkich narodów miłujących wolność – a dwa lata później w Teheranie bez zmrużenia oka oddał Stalinowi pół Polski, potem resztę. Zatem, cieszmy się teraz z sukcesu odniesionego 5-6 lipca i dokładajmy wszelkich starań, by nie poszedł on na marne.

Prezydent USA przyleciał do Warszawy, ponieważ potrzebował pokazać zachodniej części naszego kontynentu, a także rodzimym krytykom, że on i jego polityka cieszą się poparciem wśród Europejczyków. Nadzwyczaj istotny był fakt, że prezydent Trump przyleciał na Szczyt Trójmorza, bo nie jest oczywiste, że spotkanie z prezydentem Andrzejem Dudą byłoby wystarczającym powodem do przylotu. Powyższe bynajmniej nie umniejsza naszej roli – wprost przeciwnie, jest przykładem, jak skutecznie prowadzić politykę! Każdy doświadczony mąż stanu wie, że od sojusznika uzyskuje się największe koncesje, gdy stoi on w obliczu kłopotów, gdy najbardziej potrzebuje naszej pomocy. Podobnie to, że zdołaliśmy zgromadzić przywódców 9 państw, świadczy o naszym znaczeniu, a nie o czymś odwrotnym, że giniemy w tłumie. To, że Donald Trump spotkał się w Warszawie także z politykami innych krajów, winno być podkreślane, a nie marginalizowane. Czasy, gdy Polska sięgała „od morza do morza”, niestety minęły i możemy zyskać większe znaczenie w UE i świecie tylko jako czołowe państwo jakiegoś szerszego gremium. Ponownie nie chodzi o umniejszenie naszej roli – Niemcy same w sobie mają ograniczone wpływy, natomiast Niemcy jako wiodące państwo UE i strefy euro to potęga.

 

Polityczne realia

Zatem, naczelnym zadaniem, które stoi przed nami, jest przekucie sukcesu z 5-6 lipca na realia polityczne. Wizyta Donalda Trumpa winna stanowić początek długiego i żmudnego procesu budowania jakiejś struktury, czyli instytucjonalnego wymiaru idei Trójmorza. Albowiem w świecie liczą się tylko instytucje. Ponownie, gdyby UE działała w oparciu o jakieś zjazdy czy wiece, to taki twór nie byłby potęgą, natomiast, czy się nam to podoba czy nie, UE jest potęgą. Kulejąca dziś strefa euro ma szanse stać się gospodarczym i politycznym rywalem USA właśnie dlatego, że ma wspólną walutę – i to, czy zdoła ona przemienić ten atut w realną potęgę, zależy od losów dalszej integracji (wspólny budżet, wojsko itd.). Kościół katolicki jest potęgą nie tylko dlatego, że co kilkadziesiąt lat odbywają się sobory, ogólnoświatowe zgromadzenia, ale także dlatego, że od wieków działa kuria rzymska.

Polscy politycy mają tendencję do monopolizacji procesów decyzyjnych – żadne think tanki nie są im potrzebne

Podobnie obszar Trójmorza może stać się poważnym graczem, czy to w ramach UE, czy w świecie, tylko wówczas, gdy idea ta przybierze ramy instytucjonalne. Unijne traktaty nie stoją tu na przeszkodzie, zezwalają one na „wzmocnioną” współpracę ograniczonej liczby członków – na takiej zasadzie działa strefa euro. Póki Inicjatywa Trójmorza będzie działać na zasadzie dorocznych konferencji, póty nic z tego nie będzie wynikać. Będzie to jedynie, jak mawiają Amerykanie, photo opportunity (okazja, aby zrobić sobie zdjęcie w towarzystwie innych VIP-ów). Miejmy nadzieję, że nie o to chodzi.

Na obecnym etapie wcielania w życie idei Trójmorza nie chodzi o jakąś wielką machinę biurokratyczną, wieżowiec z setkami urzędników, ale o sekretariat, którego zadaniem byłoby przygotowywanie spotkań, zamawianie analiz u niezależnych ekspertów i planowanie kolejnych kroków, mających wieść do założonych celów. Początki UE były nadzwyczaj skromne, komisja ds. węgla i stali, zatem nawet nie całej gospodarki.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest profesorem ekonomii w Hollins University w stanie Wirginia, USA

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 18 listopada

Przejrzyj, twoja wiara cię uzdrowiła.
Dziś w Kościele:
+ poniedziałek, XXXIII tydzień zwykły, wspomnienie obowiązkowe bł. Karoliny Kózkówny,dziewicy i męczennicy
+ Czytania liturgiczne (rok C, I): 1Mch 1,10-15.41-43.54-57.62-64; Ps 119,53.61.134.150.155.158; Łk 18,35-43
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane artykuły



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Nasze patronaty

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -