16 grudnia
niedziela
Albiny, Zdzisławy, Alicji
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Orbán znów zwycięża

Ocena: 0
1381

Victor Orbán i jego Fidesz po raz kolejny wygrali wybory, uzyskując dwie trzecie mandatów w parlamencie – 133 na 199. Jest to większość pozwalająca na dokonywanie zmian w konstytucji.

fot. pixabay.com

– Za nami wielka walka. Wygraliśmy. Mamy szansę, by Węgry obronić – powiedział Orbán, przemawiając na powyborczym spotkaniu. – Węgry nie są jeszcze tam, gdzie chcielibyśmy, by były, ale już ruszyły na drodze, którą sobie wybrały. Razem przejdziemy tę drogę do końca.

Przedwyborcze badania opinii publicznej wskazywały, że Fidesz (skrót od Fiatal Demokraták Szövetsége, Sojusz Młodych Demokratów) z pewnością odniesie sukces; pytanie brzmiało jedynie: jaka będzie to wygrana? Spodziewano się nieco gorszego wyniku, takiego, który przyniesie Orbánowi niewielką większość lub też nawet mniejszość w parlamencie, zmuszającą do zawarcia koalicji lub stworzenia rządu mniejszościowego. Ostatnie sondaże dawały Fideszowi, działającemu m w sojuszu z chadecją (KDNP), 45 proc., Jobbikowi 20 proc., a socjalistom 14 proc. głosów. Tymczasem Fidesz otrzymał 48,5 proc., co dzięki ordynacji wyborczej przełożyło się na bardzo dużą liczbę posłów.

Na Węgrzech każdy oddaje dwa głosy: na partyjne listy krajowe i na kandydata lokalnego. Opozycja zdecydowanie przegrała, choć jej rezultat nie jest znacznie gorszy od przewidywanego. Jednak poniosła porażkę w okręgach jednomandatowych. Prawicowy Jobbik otrzymał ogółem ok. 20 proc. poparcia i zaledwie 26 mandatów, a socjaliści 12 proc. i 20 posłów.

Spodziewano się, że bardzo wysoka frekwencja wyborcza – blisko 69 proc. – będzie sprzyjać opozycji, tymczasem stało się zupełnie inaczej.

Węgry są krajem znacznie mniejszym od Polski – 9,8 mln ludności, o stabilnej gospodarce – blisko 29 tys. dolarów PKB na głowę mieszkańca (Polska – 29,3 tys.) oraz szacowanym na 3,2 proc. wzrostem PKB w 2017 r. (Polska – 3,8 proc.). Ale to nie sprawy gospodarcze stały się wiodącym tematem kampanii wyborczej. Najważniejsza okazała się kwestia uchodźców i osoba amerykańskiego miliardera George’a Sorosa. Wprawdzie pochodzi on z Węgier, ale jako twórca rozlicznych fundacji – zwłaszcza tzw. Open Society Foundations – na całym świecie obwiniany jest o mieszanie się w wewnętrzne sprawy, także Węgier.
 

„Nie” dla imigrantów

W 2015 r., podczas napływu wielkiej fali imigrantów z Bliskiego Wschodu, przez południową granicę Węgier przeszło 378 tys. osób. Niemal wszyscy ruszyli na zachód, do Austrii i Niemiec. Budapeszt postanowił zamknąć południową granicę – i to uczynił. Na granicy z Serbią postawiono mur długości 155 km i wysokości 3 m, potem podwyższony do 4 m i przedłużony do 175 km. Kosztowało to co najmniej 800 mln euro. W zeszłym roku Budapeszt zażądał od UE połowy tej kwoty.

– Czas, aby Bruksela spłaciła swój dług wobec Węgier – mówił szef gabinetu premiera Janos Lazar.

Orbán wielokrotnie mówił, że nie chce imigrantów, bo nie chce, by on i jego dzieci „musieli żyć w takim świecie, który definiują polityka migracyjna i imigracja”. Ale widzi tę sprawę szerzej. Na jednym z przedwyborczych wieców podkreślił, że trwa starcie cywilizacji pomiędzy patriotycznymi obrońcami tradycyjnego, chrześcijańskiego narodu i „międzynarodowymi siłami”, które chcą zaludnić Europę przybyszami z Afryki.

Wypowiadając się niedawno dla niemieckiego dziennika „Bild”, Orbán oświadczył, że nie uważa przybyszów z Azji i Afryki za muzułmańskich uchodźców. „Uważamy ich za muzułmańskich najeźdźców – powiedział. – Jesteśmy przekonani, że znaczna liczba muzułmanów (w kraju) niechybnie prowadzi do stworzenia społeczeństw równoległych, bo społeczności muzułmanów i chrześcijan nigdy się nie zjednoczą” – dodał. Jego zdaniem wielokulturowość to „iluzja”, a „imigracja zagraża suwerenności i tożsamości kulturowej Węgier”.
 

Soros tematem numer jeden

Wspierający przyjmowanie imigrantów George Soros stał się więc postacią, wokół której skupiła się kampania Fideszu. Jego prawdziwe nazwisko to György Schwartz; jego majątek szacowany jest na miliardy dolarów, a kwota przekazana do Open Society Foundations – na 18 mld. Pierwszy Instytut Otwartego Społeczeństwa na Węgrzech Soros utworzył w 1984 r., przekazując 4 mln dolarów.

Zdaniem Orbána, Soros ma na Węgrzech około 2 tys. opłacanych przez siebie ludzi w organizacjach pozarządowych, które usiłują wywrzeć wpływ na rozwój wydarzeń, także na wybory. Jego zdaniem, Soros działa też poprzez swoich zwolenników wśród polityków Unii Europejskiej.

– Posłaliśmy do domu sułtana ze swą armią, cesarza Habsburgów z jego najeźdźcami i Sowietów z ich towarzyszami. Teraz poślemy do domu wujka Sorosa – powiedział Orbán na jednym z wieców.

Ostrzegł wprost, że Sorosa czeka „zemsta” za jego działania. Zapytany przez agencję Index, czy jeśli Fidesz uzyska większość, wprowadzony zostanie zapowiadany pakiet „Stop Soros”, przedstawiciel rządu Zoltán Kovács oświadczył, że „te organizacje, które chcą w bezprawny sposób wpływać na politykę na Węgrzech, muszą zostać zamknięte”. A Balazs Hidvegh, rzecznik Fideszu, argumentował: – Jeśli się wchodzi na scenę polityczną, nie powinno się być zaskoczonym polityczną odpowiedzią.

Na Węgrzech pojawiło się mnóstwo niebieskich plakatów z twarzą roześmianego miliardera i napisem: „Nie pozwólcie, by Soros śmiał się ostatni”. Organizacje żydowskie wyraziły obawy, że te plakaty wzbudzą nastroje antysemickie, bo Soros jest pochodzenia żydowskiego. Orbán odparł, że jego obowiązkiem jest chronić przed imigrantami kraj, w tym stutysięczną mniejszość żydowską.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz, politolog, analityk, działacz społeczny. W przeszłości związany z "Tygodnikiem Demokratycznym", "Kurierem Polskim" i "Rzeczpospolitą". Specjalizuje się w tematyce wschodniej.



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -