29 czerwca
środa
Piotra, Pawla
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Najpierw bezpieczeństwo

Ocena: 0
539

Musimy nauczyć dzieci zachowania w sytuacjach kryzysowych, bo całe pokolenia nie mają odruchu ratowania życia. - mówi Rzecznik Praw Dziecka Mikołaj Pawlak w rozmowie z Moniką Odrobińską

fot. Biuro RPD

Co dziś spędza sen z powiek rzecznikowi praw dziecka?

To, co każdemu z nas. Wojna i jej konsekwencje dla najmłodszych.
Najwznioślejsze prawa ujęte w przepisach są dobre na czas pokoju. Jedną ze stron Konwencji o Prawach Dziecka jest przecież Rosja. Ale wojna zmienia wszystko. Ta sama Rosja od 24 lutego zabiła już ponad 260 ukraińskich dzieci. O tym, ile zgwałciła, okaleczyła czy porwała, będziemy dowiadywać się latami. O wielu zbrodniach nie dowiemy się nigdy. Obyśmy nie znaleźli się w sytuacji naszych sąsiadów, ale z terytorium naszego kraju już widzimy wybuchy bomb na Ukrainie, dlatego powinniśmy być przygotowani na najgorsze.

Czy jednym z aspektów przygotowania dzieci jest nauka strzelania?
Dzieci musimy nauczyć, jak się zachowywać w sytuacjach kryzysowych, bo dzisiaj całe pokolenia nie mają odruchu ratowania życia. W niebezpiecznych sytuacjach ważniejsze jest zrobienie zdjęcia, by się pokazać w mediach społecznościowych. W szkołach są zajęcia edukacji dla bezpieczeństwa, ale wobec wojny za naszą wschodnią granicą musimy ją pilnie uzupełnić o wiedzę na temat zagrożeń związanych z atakiem militarnym. Musimy pokazać dzieciom, gdzie są najbliższe bezpieczne miejsca, schrony czy wzmocnione piwnice, bo tam po prostu będzie bezpieczniej niż w budynku czy na ulicy. Mamy w Polsce wiele schronów, ale są zaniedbane albo zamienione w magazyny. Jeden z nich widziałem w Będzinie, przypominał muzeum. O takich miejscach nie wiedzą zresztą także dorośli. Zapytajmy dyrektora szkoły, naszego wójta czy starostę, żeby wskazał położenie najbliższego schronu. Nie sądzę, żeby mieli taką wiedzę. Musimy ją przekazać obywatelom, bo to niewiele kosztuje, a może uratować życie.

Nauczajmy też zasad bezpieczeństwa. W 2019 r. w Brześciu Kujawskim uzbrojony szaleniec zaatakował szkołę i tylko dzięki wcześniejszym szkoleniom uczniowie wiedzieli, jak należy zabarykadować się w klasach.

Zapobiegliwość pani dyrektor uratowała życie uczniom i nauczycielom, bo zorganizowała takie szkolenia i co roku je powtarzała. Ilu jest takich dyrektorów? Na wieść o rozbudowywaniu polskiej armii wiele osób pukało się w głowę. Pięciomilionowa Finlandia ma czynną armię liczącą 240 tys. żołnierzy, 38-milionowa Polska – 100 tys.

Czyli nie tylko żołnierze, ale i nastolatki mają wiedzieć, co zrobić z karabinem, gdy go już dostaną do ręki?
Nauka obsługi broni była w polskich szkołach przez lata i nikt nie miał z tym problemu. Mój pomysł, by wrócić do takich szkoleń, poparł nawet prezes ZNP, ale oczywiście znalazły się od razu środowiska, które to głośno krytykują czy nawet wyśmiewają. Ale oni śmieją się sami z siebie, bo nawet międzynarodowa Konwencja o Prawach Dziecka mówi o konieczności chronienia dzieci przed przemocą i okrucieństwem. A wiedza na temat broni i umiejętność jej używania to element wyposażania młodego człowieka w osobistą tarczę obronną. Samymi przepisami nie powstrzymamy agresora. Czy Izrael albo Szwajcarię nazywamy krajami terrorystycznymi, bo uczą młodzież o broni? Czy ktoś wyśmiewa rodzica, bo zapisał syna na lekcję samoobrony, judo czy boksu?

Bezpieczeństwo to także zdrowie, tymczasem WHO donosi, że polskie dzieci tyją najszybciej w Europie. Co z tym można zrobić?
Można rzec, że to znak czasów dobrobytu. Pokazują to wyniki zleconych przeze mnie naukowych badań jakości życia polskich dzieci. Rodzice wyręczają dzieci w pracach fi zycznych, zwalniają z lekcji wychowania fizycznego, podwożą autami pod drzwi szkoły. A w weekendy zamiast wspólnej zabawy na boisku pozwalają dzieciom spędzać czas przed komputerem. Doszło do tego wielomiesięczne uwięzienie młodych ludzi w domach z powodu pandemii. Skutki mamy takie, że otyłość dotyka co dziesiąte dziecko przed trzecim rokiem życia, co trzecie dziecko w wieku wczesnoszkolnym i 22 proc. młodzieży do 15. roku życia. Powoduje to także problemy z koncentracją, pamięcią i nauką, zaburzenia emocjonalne, niską samoocenę, izolację społeczną i w konsekwencji depresję. Do rodziców apeluję, by zadbali o więcej ruchu swoich dzieci.

Zdrowie psychiczne wiąże się też z docierającymi do dzieci treściami, nie zawsze dla nich odpowiednimi. Co planuje Pan w związku z zablokowaniem tzw. Lex Czarnek, utrudniającego wchodzenie do szkół organizacji z zewnątrz?
Minister Przemysław Czarnek zapowiedział ustawę w nowym kształcie, na co prezydent Andrzej Duda patrzy przychylnie. Ze zleconych przeze mnie analiz na temat udziału w życiu szkolnym organizacji zewnętrznych wynika, że wiele z nich nie stosuje się do przepisów. Przewiduję, że gdy opublikuję wyniki tych badań, będzie to mocny argument za uzupełnieniem przepisów o konieczność podawania informacji, kto i z jakimi treściami wchodzi do szkoły. Nasze dzieci będą szczęśliwe
i uśmiechnięte, gdy zapewnimy im bezpieczeństwo. W jak najszerszym zakresie. To nasz obowiązek.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, mężatka, matka dwóch córek. W "Idziemy" opublikowała kilkaset reportaży i wywiadów.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 29 czerwca

Środa, XIII Tydzień zwykły - uroczystość świętych Apostołów Piotra i Pawła
Od wszelkiej trwogi Pan Bóg mnie wyzwolił
+ Czytania liturgiczne (rok C, II): Mt 8,18-22
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz



Najczęściej czytane komentarze



POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter