21 października
środa
Urszuli, Hilarego, Jakuba
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Jaka Unia po pandemii?

Ocena: 0
761

 


BRUKSELA NA TARCZY

To, co Komisja Europejska była w stanie do tej pory zaproponować, to 37 mld euro, bo tyle ma „rezerwy własnej” w bieżącej perspektywie. Jak na całą UE to jest kropla w morzu potrzeb; nasza rodzima „tarcza” jest około dwukrotnie większa. Ponadto są propozycje, żeby w najbliższych czterech latach co roku KE wypuszczała dług w wysokości 100 mld euro i spożytkowała te pieniądze na finansowanie inwestycji w krajach dotkniętych kryzysem. Inwestycje te mają przyciągnąć dalsze fundusze prywatne, co miałoby zaowocować całkowitymi inwestycjami w wysokości jednego biliona euro rocznie – stąd wieści o pomocy idącej w biliony euro. Należy jednak pamiętać, że KE nie ma prawa wypuszczać długu, stąd będzie to a konto przyszłych wpływów. Inaczej mówiąc, „normalne” wydatki w ramach następnej perspektywy byłaby pomniejszone o te obecnie pożyczane kwoty.

Dużo się mówi – ale to są wszystko propozycje – żeby utworzyć fundusz pomocowy dla strefy euro w wysokości 500 mld euro. Niemniej przeszkodą nie do przekroczenia wydaje się być sprawa jego sfinansowania. Włochy, Francja i szereg innych krajów chcą to zrobić w drodze wypuszczenia obligacji gwarantowanych przez wszystkie kraje członkowskie strefy euro, ale Niemcy, Niderlandy i Austria stawiają kategoryczne weto, ponieważ na wypadek niewypłacalności, choćby Włoch, pozostałe kraje byłyby odpowiedzialne za spłatę tego długu.

Tak w praktyce wygląda solidarność europejska, nie mówiąc o tym, że dyskusja obraca się wokół pakietów pomocowych dla strefy euro. Kraje, które nie przyjęły wspólnej waluty, są najwyraźniej traktowane po macoszemu.

 


PUŁAPKA KREDYTU

Od kilku lat istnieje Europejski Mechanizm Stabilności i z jego puli zaproponowano Włochom 39 mld euro, ale włoski rząd odrzucił tę propozycję. Jest to w pełni zrozumiałe: ESM był odpowiedzialny za udzielenie „pakietu pomocowego” Grecji i sprawował nadzór nad wypełnieniem drakońskich warunków, pod którymi Grekom te pieniądze pożyczono. Dziś podjęto uchwałę, że pożyczki będą udzielane bez żadnych warunków, ale Rzym nie ma zamiaru wpaść w pułapkę, tak jak to przydarzyło się Atenom.

Jeśli w danej unii monetarnej, jak to ma miejsce w USA, istnieje wspólna „kasa”, to powyższa sytuacja jest niemożliwa. W Stanach Zjednoczonych rząd federalny zaciąga dług, co oznacza, że wszystkie stany i ich obywatele solidarnie dzielą się ryzykiem. Jeśli w pewnych stanach są trudności gospodarcze, to automatycznie wartość pobranych w nich podatków spada, czyli większy ciężar spłaty długu spada na te regiony, które mniej cierpią – to jest solidarność w praktyce.

Ale w UE, mimo że traktat z Maastricht odmienia słowo „solidarność” przez wszystkie przypadki, żadnej solidarności nie ma. Jak mówi stare przysłowie, prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie, i w chwili obecnego kryzysu to, na co KE się zdobywa, to są słowa. Przewodnicząca KE Ursula von der Leyen właśnie serdecznie przeprosiła Włochy za brak jakiejkolwiek pomocy, gdy pandemia była we wczesnym stadium. Dodajmy, że na tym etapie jej ojczyzna, Niemcy, ogłosiła zakaz eksportu maseczek.

 


KTO POWIE „DOŚĆ”?

Jak do tej pory, jedyną instytucją, która niesie konkretną pomoc, jest Europejski Bank Centralny (ECB). Bank ten ustanowił program, w ramach którego banki komercyjne mogą pożyczać ogromne sumy na ujemny procent – tak jest, banki będą zwracać mniej niż dziś pożyczają! Kłopot w tym, że jest wątpliwe, żeby było wielu chętnych do korzystania z tej formy pomocy, ponieważ banki obawiają się, iż z powodu ciężkiego kryzysu kredytobiorcy nie będą w stanie zwrócić pożyczonych pieniędzy. Aby ten program mógł naprawdę rozwinąć skrzydła, konieczny jest udział państwa, np. program pomocy dla przedsiębiorstw, który by gwałtownie zmniejszył prawdopodobieństwo masowej upadłości firm, albo przynajmniej program gwarancji, że w przypadku bankructwa rząd przejmie na siebie te zobowiązania. Ale, ponownie, dla kraju takiego jak Włochy jakakolwiek samodzielna pomoc oznacza wzrost zadłużenia i piętrzące się kłopoty. ECB jest również gotów kupować niemal nieograniczone ilości obligacji rządowych, niemniej jest to też dług, który kiedyś trzeba będzie wykupić. Czy Włochy będzie na to stać?

Trzy tygodnie przed dramatycznym apelem papieża Franciszka francuski minister finansów Bruno Le Maire powiedział, że albo strefa euro wspólnie stawi czoła kryzysowi gospodarczemu, albo zapanuje bezład i zamieszanie, a istnienie wspólnej waluty zostanie postawione pod znakiem zapytania.

Czas płynie szybko, każdy tydzień zwłoki w pomocy Włochom oznacza więcej upadłości, wyższe bezrobocie, głębszy kryzys i coraz większy koszt wychodzenia z niego. Nic natomiast nie wskazuje na to, żeby głównie wygrani integracji pieniężnej – Niemcy, Niderlandy, Austria – zdawali sobie sprawę, że stoją w obliczu „epokowego wyzwania”, które, zaiste, wymaga wykazania „ducha solidarności” i wcielenia w życie „innowacyjnych rozwiązań”. W którym momencie Włosi powiedzą „dość”?

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest profesorem ekonomii w Hollins University w stanie Wirginia, USA

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 21 października

Środa, XXIX Tydzień zwykły
+ Dzień Powszedni
«Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie».
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Ef 3,2-12; Ps (Iz 12,2.3 i 4bcd-6); Łk 12,39-48
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)



E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane komentarze



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter