20 stycznia
czwartek
Fabiana, Sebastiana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Granica coraz gorętsza

Ocena: 0
645

Sceny z granicy, które oglądamy w telewizji, internecie czy w gazetach, to wierzchołek góry lodowej. W tle jest zorganizowana operacja.

fot. PAP/EPA/OKSANA MANCHUK/BELTA HANDOUT

Opsa, wieś położona niedaleko Brasławia. W dawnej Rzeczypospolitej miasto królewskie; stoi tu kościół św. Jana Chrzciciela i pałac Platerów. Właśnie w Opsie znajduje się baza OSAM, specjalnej jednostki białoruskich pograniczników. I tam szkolone były dwie niewielkie grupy, Irakijczyków i Afgańczyków. Mają organizować prowokacje na polskiej granicy. Opowiadał o tym dziennikarzom były białoruski minister kultury i ambasador w Polsce Paweł Łatuszka – obecnie jeden z czołowych liderów opozycji.

Sytuacja na naszej wschodniej granicy staje się coraz trudniejsza. Widzimy wielkie grupy migrantów z Bliskiego Wschodu usiłujące przedostać się do Polski; obserwujemy zamaskowanych młodych ludzi niszczących nasze zasieki – i ludzi z tobołkami, rodziny z dziećmi, przepędzane z miejsca w miejsce. W tle jest jednak to, co niewidoczne: wielka operacja zorganizowana przez ludzi Aleksandra Łukaszenki, wspieranego przez Władimira Putina.

 


TYSIĄC DZIENNIE

Całą operację koordynuje gen. Wiktor Łukaszenko, starszy syn Aleksandra. Ludzie w Iraku, Syrii i innych krajach Bliskiego Wschodu mamieni są złudną obietnicą, że oto będą mogli bez przeszkód dostać się do bogatej Europy. Wyrwą się z wciąż niestabilnego Iraku czy w dalszym ciągu ogarniętej wojną domową Syrii – i trafią na przykład do Niemiec, gdzie dostaną dobre wsparcie finansowe, a potem pracę i mieszkania. Oczywiście, są z pewnością i tacy, którzy dobrze wiedzą, dokąd lecą i co ich czeka.

Szacuje się, że do Mińska przylatuje około tysiąca ludzi dziennie – prosto z Iraku, a także np. przez Dubaj. Do niedawna lecieli też przez Stambuł, ale na szczęście Turcy postanowili skutecznie zamknąć ten „korytarz”. Na ulicach białoruskiej stolicy widać tłumy nieoczekiwanych przybyszów. Sprawiają coraz więcej kłopotów – nie dla wszystkich wystarcza hoteli, choć za przylot zapłacili po kilka tysięcy dolarów. Władze próbują więc zamykać przed nimi np. centra handlowe.

Z Mińska przewożeni są nad granicę litewską, a przede wszystkim polską. Tu większość z nich staje przed być może najdramatyczniejszą chwilą w życiu. Bo obiecana Europa okazuje się pogranicznym, często bagnistym lasem. I po drodze do bogatych Niemiec jest jeszcze Polska. Tymczasem białoruscy pogranicznicy pchają ich na polskie zasieki, zmuszają do przejścia granicy; po polskiej stronie błąkają się po lesie, zachodzą do wiosek, a często bywają zatrzymywani przez Straż Graniczną. A ta odwozi ich nad granicę. Niektórzy krążą tak całymi dniami. A są tacy, którzy znajdują przemytników ludzi i jadą do Niemiec. Zatrzymywani są po jednej lub drugiej stronie Odry.

Niedawno jednak Białorusini zmienili taktykę. Zebrali dużą grupę migrantów i zmusili ich, by szli w kierunku przejścia granicznego w Kuźnicy. Na południe od tego przejścia doszło do próby przedarcia się przez granicę. Została udaremniona przez polską policję i strażników granicznych. Ale kilkuset, może tysiąc ludzi pozostało w nadgranicznym obozowisku.

 


PLANY ŁUKASZENKI

Jest bardzo prawdopodobne, że białoruski dyktator będzie chciał stworzyć wzdłuż polskiej granicy co najmniej kilka obozowisk dla migrantów. Już polecił, by wojsko dostarczyło namioty i kuchnie polowe, jak opowiadał on sam – by „nakarmić dzieci i ludzi cierpiących”. Zdaniem wspomnianego już Pawła Łatuszki można się spodziewać, że kolejnym punktem gromadzenia się przybyszów z Bliskiego Wschodu będzie rejon Brześcia. Tam co prawda granica jest na Bugu, ale niewykluczone, że dojdzie do prób przejścia przez rzekę.

Woda w rzekach jest zimna, ale Bug nie jest głęboki. Tuż przed oddaniem tego numeru tygodnika „Idziemy” do druku stan wody na rzece we Włodawie wynosił 107 cm, a w Krzyczewie koło Brześcia 171 cm. Zapewne białoruskie służby szykują już środki do przeprawy przez rzekę. To oznacza, że nie wystarczy strzec granicy lądowej i budować tam płotu, ale należy pilnować całości, łącznie z Bugiem.

Z pewnością jednak strona białoruska ma także dalej idące plany. Do tego celu prowadzone są szkolenia we wspomnianej już Opsie. Ale nie tylko – od 18 do 23 października białoruscy żołnierze brali udział w ćwiczeniach „Bojowe braterstwo – 2021” sił reagowania operacyjnego ODKB, czyli Organizacji Porozumienia o Kolektywnym Bezpieczeństwie, a więc organizowanej przez Moskwę organizacji anty-NATO. Na poligonie Charbmajdon szkoliło się m.in. 256 żołnierzy białoruskich. Celem manewrów, jak wyjaśnił rosyjski generał Aleksandr Łapin, było przyszykowanie się do „dowolnego zagrożenia terrorystycznego”. Oficjalnie chodziło o „odpowiedź na zaostrzenie się sytuacji w Afganistanie”, ale wyjechała tam również grupa oficerów wywiadu białoruskiego KGB. Zapewne opracowywali plan prowokacji zbrojnej na polskiej granicy.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz, politolog, analityk, działacz społeczny. W przeszłości związany z "Tygodnikiem Demokratycznym", "Kurierem Polskim" i "Rzeczpospolitą". Specjalizuje się w tematyce wschodniej.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 20 stycznia

Czwartek, II Tydzień zwykły
Dzień Powszedni/ wsp. św. Fabiana, papieża i męczennika/ wsp. św. Sebastiana, męczennika
Bogu zaufam, nie będę się lękał.
+ Czytania liturgiczne (rok C, :II):  Mk 3,7-12
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

- Reklama -


E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter