23 czerwca
niedziela
Wandy, Zenona
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Genderowa "konstytucja"

Ocena: 4.7
592

Państwa odrzucające konwencję stambulską bronią swojej suwerenności przed presją ideologiczną. - mówi Marek Jurek, reprezentant Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej „Tak dla rodziny, nie dla gender”, w rozmowie z Barbarą Stefańską

 

fot.PAP/Piotr Nowak

Na najbliższym posiedzeniu sejmu przewidziano głosowanie nad losami ustawy zakładającej wypowiedzenie konwencji stambulskiej. Za poprzednich rządów to się nie udało. Czy teraz jest szansa?

Obecnie szanse są na pewno mniejsze niż wtedy, kiedy projekt składaliśmy, ale ugrupowania, które były przeciwne konwencji – PiS, PSL i Konfederacja – nadal mają w sejmie większość. A jeśli tę sprawę będą sabotować centrale partyjne, to tym bardziej opinia publiczna powinna przypominać posłom o ich osobistej odpowiedzialności.

Konwencję stambulską ratyfikował prezydent Bronisław Komorowski w 2015 r. Rząd PiS przez pierwsze cztery lata nic nie zrobił, aby ją odwołać, mimo wcześniejszych obietnic. Po wyborach 2019 r. powstał obywatelski projekt ustawy „Tak dla rodziny, nie dla gender”. PiS znowu zastosowało unik i zamiast projekt poprzeć, premier Mateusz Morawiecki zwrócił się do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie zgodności genderowej konwencji z konstytucją. A tam jego wniosek leżał i czekał, aż dojdzie do władzy Donald Tusk i go z TK wycofa. Ale że „Tak dla rodziny, nie dla gender” jest projektem obywatelskim, zachowuje ważność przez dwie kadencje i teraz wraca pod obrady, a my musimy sprawę dokończyć.

 

Dlaczego należy wypowiedzieć ten dokument?

Jest to „międzynarodowa konstytucja ideologii gender”. Konwencja przewiduje głęboką reedukację społeczeństwa w celu „wykorzenienia stereotypowych ról kobiety i mężczyzny”. Obecnie w świecie zachodnim za takie role uważane są np. macierzyństwo, obowiązki rodzicielskie czy wierność małżeńska. Konwencja zapowiada wdrażanie dzieci do „niestereotypowych ról płciowych”, a wiemy, czym skutkuje zaburzanie tożsamości płciowej dzieci. Ponadto tworzy specjalny organ nadzorczy wobec państw, któremu należy składać systematyczne sprawozdania i od którego należy przyjmować zalecenia. I w końcu z góry legalizuje wszelkie działania podejmowane w jej imię, bez oglądania się na prawa podstawowe.

 

Konwencja obowiązuje w Polsce dziewiąty rok. Jakie ma skutki?

Wspiera wszelkie genderowe polityki do niedawna liberalnych i lewicowych władz regionalnych i lokalnych, a teraz również rządu. I będzie zaporą przeciw demokratycznej zmianie tych polityk.

 

Czy Polsce grożą sankcje międzynarodowe za wypowiedzenie konwencji?

Wypowiedzenie jej to prawo Rzeczypospolitej, zgodne z konstytucją i prawem międzynarodowym. Oczywiście, skorzystanie z niego zirytowałoby liberalne rządy i instytucje międzynarodowe, ale musimy decydować, co jest ważniejsze: międzynarodowe pochwały czy suwerenna odpowiedzialność za przyszłość Polski, przede wszystkim wychowawczą.

 

Część krajów nie ratyfikowała konwencji stambulskiej lub ją wypowiedziała, wśród nich Czechy i Izrael. Jaką argumentację przyjęły te państwa?

Różną, są bowiem państwa takie jak Węgry, Słowacja czy Bułgaria, które bronią przede wszystkim praw rodziny, ale są i państwa bardziej liberalne, jak Czechy, które nie chcą inżynierii społecznej, zmuszającej państwa do zatrudniania mężczyzn w zawodach socjologicznie kobiecych i odwrotnie. Izrael (bo jest to konwencja Rady Europy, więc wykracza poza obszar UE) chce chronić swoją kulturę i nie chce nadzoru międzynarodowego nad swoją polityką edukacyjną, obawia się również wykorzystywania konwencji jako instrumentu w polityce imigracyjnej. Wspólny mianownik sprzeciwów to obrona suwerennej odpowiedzialności państw przed zagraniczną kontrolą i presją ideologiczną.

 

Projekt „Tak dla rodziny, nie dla gender” zakłada stworzenie Międzynarodowej Konwencji Praw Rodziny. Co by to dało?

To bardzo potrzebny instrument dla państw, które genderową konwencję odrzuciły – Czech, Słowacji, Litwy, Węgier, Bułgarii. Gwarantowałby poszanowanie uniwersalnych praw wychowawczych oraz zapewniał ochronę małżeństwa i rodziny jako wzoru społecznego. Tworzyłby również mechanizm współpracy na międzynarodowym forum państw, które chcą zachować cywilizację opartą na szacunku dla życia, małżeństwa, rodziny i jej praw wychowawczych.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarka i sekretarz redakcji tygodnika „Idziemy”, absolwentka polonistyki na UJ i politologii


b.stefanska@idziemy.com.pl

NIEDZIELNY NIEZBĘDNIK DUCHOWY - 23 czerwca

XII Niedziela zwykła
Wielki prorok powstał między nami
i Bóg nawiedził lud swój.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Mk 4, 35-41
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego) 



Najwyżej oceniane artykuły

Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter