18 listopada
poniedziałek
Romana, Klaudyny, Karoliny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Atomowy Buriewiestnik

Ocena: 0
662

Eksplozja rosyjskiej rakiety o napędzie jądrowym, do której doszło 8 sierpnia, została nazywana „drugim Czarnobylem”. Jest w tym sporo przesady, tym niemniej efekty są dramatyczne: śmierć pięciu naukowców i dwóch żołnierzy, wielu rannych oraz skażenie radioaktywne sporego rejonu.

fot. pixabay.com / CC0

Rakieta to zapewne 9M730 Buriewiestnik („zwiastun burzy” – rosyjska nazwa petrela, ptaka z gatunku oceanicznych), czyli rodzaj w klasyfikacji NATO znany pod kryptonimem SSC-X-9 Skyfall. Jej istnienie ujawnił w marcu 2018 r. rosyjski prezydent Władimir Putin. Ma to być jedna z sześciu nowych, rosyjskich broni strategicznych. Jej zaleta – to właściwie nieograniczony zasięg; może dolecieć w dowolne miejsce całej kuli ziemskiej. I podobno, lecąc nisko i mając dużą zdolność do manewrowania, może bez problemu uniknąć amerykańskiej „tarczy antyrakietowej”.

 


SKAŻENIE NA PÓŁNOCY

Nionoksa to wieś zamieszkała przez pięćset osób i położona zaledwie 90 kilometrów na zachód od największego miasta na północy europejskiej części Rosji – Archangielska (350 tys. mieszkańców). Powstała w 1397 r. i była w przeszłości ważnym miejscem wydobycia soli. Stoją tu dwie cerkwie z XVIII w.

Miejscowość pozostałaby zupełnie nieznana za granicą, gdyby nie Państwowy Centralny Poligon Morski, który zbudowano tu w 1954 r. i który służył przede wszystkim testom rakiet. Od 1965 r. wystrzeliwano tu rakiety balistyczne, przede wszystkim przeznaczone dla okrętów podwodnych. Bo według planów ZSRR, podobnie zresztą jak USA, to okręty podwodne miały niespodziewanie zaatakować wroga, wystrzeliwując rakiety uzbrojone w głowice jądrowe.

Teraz znów testowano tu rakietę, tym razem Buriewiestnika. Niestety, krótko po starcie doszło do eksplozji. Ale specjalnie urządzenia pomiarowe w Norwegii wykryły, że w rzeczywistości doszło do dwóch wybuchów. Pierwszy miał miejsce na ziemi lub niedługo po starcie, a drugi dwie godziny później – i to właśnie on spowodował niespodziewany wzrost radiacji. Rosyjska agencja nuklearna Rosatom przyznała, że podczas eksplozji doszło do skażenia radioaktywnego, ale nie podała szczegółów.

Władze rosyjskie usiłowały ukryć przebieg wydarzeń. Jak pisał „Guardian”, gdy u jednego z lekarzy, który pomagał ofiarom katastrofy, wykryto cząstki promieniotwórcze, oficjalnie przekonywano, że to efekt jedzenia ryb i grzybów, które „akumulują radioaktywny Cez-137”.

Tymczasem lekarze w Archangielsku, który leczyli poszkodowanych, nie wiedzieli, że osoby te otrzymały spore dawki promieniowania, i sami zostali napromieniowani. Później zmuszono ich do podpisania dokumentów, że niczego nie będą ujawniać. A kolejne rosyjskie stacje badawcze informujące o wzroście promieniowania milkły. Rzecznik Kremla Dmitri Pieskow oświadczył, że „pewne siły mogą być zainteresowane w upowszechnianiu fałszywych informacji o zagrożeniu radioaktywnym”.

 


MOSKWA CHCE PRZEWAGI

– Wyprodukowanie przez Rosję rakiety cruise (manewrującej – red.) o napędzie nuklearnym byłoby dodatkowym elementem, obok broni hipersonicznej, który może utrudnić utrzymanie równowagi strategicznej. Od czasów zimnej wojny opiera się ona na zdolności głównych mocarstw do przeprowadzenia kontrataku nuklearnego (Mutually Assured Destruction – MAD). Trudna do wykrycia przez radary rakieta mogłaby krążyć w powietrzu, na niskiej wysokości, przez długi czas i uwolnić głowice nuklearne w dowolnym momencie, nie dając przeciwnikowi czasu na reakcję – mówi tygodnikowi „Idziemy” Wojciech Lorenz z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Jak podkreśla, USA próbowały wyprodukować podobną rakietę w latach 50. i 60. w ramach projektu Pluton. Zrezygnowały jednak, bo jej reaktor musiałby wywierać negatywny wpływ na środowisko w trakcie lotu. Istniało też duże ryzyko wypadku i skażenia. W państwie demokratycznym ryzyko związane z produkcją takiej rakiety było też problemem politycznym i ostatecznie program zarzucono.

– W przypadku autokratycznej Rosji, władze nie muszą się specjalnie przejmować opinią publiczną. Przeważają kalkulacje strategiczne – podkreśla analityk. Jego zdaniem, prezydent Władimir Putin chce wykorzystać prace nad rakietą jako kartę przetargową w rozmowach o nowym porozumieniu rozbrojeniowym z USA, uwzględniającym m.in. wycofanie się z budowy systemów obrony przeciwrakietowej.

– Rosyjskie władze mogą też liczyć na uzyskanie strategicznej przewagi nad USA, przynajmniej przez jakiś czas. USA przez lata nie inwestowały w potencjał nuklearny czy w broń hipersoniczną, więc Rosja może w niektórych obszarach mieć przewagę – dodaje.

Gdyby tak było, Rosja mogłaby chcieć od Amerykanów na przykład uznania rosyjskiej strefy wpływów w Europie. I dlatego Buriewiestnik jest bardzo groźny także dla nas.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz, politolog, analityk, działacz społeczny. W przeszłości związany z "Tygodnikiem Demokratycznym", "Kurierem Polskim" i "Rzeczpospolitą". Specjalizuje się w tematyce wschodniej.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 18 listopada

Przejrzyj, twoja wiara cię uzdrowiła.
Dziś w Kościele:
+ poniedziałek, XXXIII tydzień zwykły, wspomnienie obowiązkowe bł. Karoliny Kózkówny,dziewicy i męczennicy
+ Czytania liturgiczne (rok C, I): 1Mch 1,10-15.41-43.54-57.62-64; Ps 119,53.61.134.150.155.158; Łk 18,35-43
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane artykuły



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Nasze patronaty

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -