30 września
piątek
Wery, Honoriusza, Hieronima
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Ambasador na trudny czas

Ocena: 0
922

 

W tej chwili wszystko wskazuje na to, że program umocnienia wschodniej flanki NATO będzie rozszerzany, tym razem na odcinku południowo-wschodnim, szczególnie rumuńskim. To ostatnie pociągnięcie nie tylko stanowi wzmocnienie członków NATO graniczących z Ukrainą na południe od Polski, ale też stawia w trudnej sytuacji kontrolowaną przez Kreml enklawę w Mołdawii (Naddniestrze). Można wręcz powiedzieć, że Biały Dom przejrzał blef Putina, albowiem poza ogromnym arsenałem nuklearnym Rosja nie dysponuje żadnymi atutami uprawniającymi ją do stawiania jakichkolwiek żądań pod adresem Zachodu. Rosja jest w stanie pokonać Ukrainę, obrócić świat w perzynę za pomocą arsenału atomowego, ale o zwycięstwie nad NATO w wojnie konwencjonalnej nie może nawet marzyć.

Kreml błędnie ocenił sytuację w Waszyngtonie. W wyniku fiaska, jakim było wycofywanie się USA z Afganistanu, Putin odniósł wrażenie, że w USA mamy do czynienia z poważnym kryzysem. Jednocześnie Władimir Władimirowicz przecenił zdolność Niemiec do kierowania polityką NATO i UE. Determinacja, z jaką Niemcy wspierali budowę gazociągu Nordstream II, i chwilowe ustępstwo uczynione przez Amerykanów na rzecz Berlina (zawieszenie sankcji w stosunku do tego projektu) wytworzyły wrażenie, że Stany Zjednoczone ugną się pod naciskiem niemieckim i tym samym Kreml za pomocą Berlina zwiąże ręce NATO. Nic takiego jednak nie nastąpiło i Biały Dom wykorzystał rosyjski blef do odzyskania poważania wśród sojuszników, a z drugiej strony do odzyskania wiarygodności wobec amerykańskiego elektoratu w zakresie obronności.

 


PRAWICA W OBRONIE PUTINA

Mamy więc do czynienia z zasadniczym przemeblowaniem na amerykańskiej scenie politycznej. Tym razem to lewica oręduje na rzecz twardego kursu wobec Rosji, natomiast prawica wyraża zdecydowanie pojednawcze opinie pod adresem Kremla.

W okresie prezydentury Donalda Trumpa naczelnymi hasłami były Make America Great Again (Uczyńmy Amerykę znów wielką, w skrócie MAGA, napis masowo noszony na czapkach jego zwolenników) i America First (Ameryka [zawsze] na pierwszym miejscu), które oznaczały skupienie się na sprawach wewnętrznych. Dla Trumpa i jego zwolenników NATO było przedsięwzięciem bardzo kosztownym dla amerykańskiego podatnika i były prezydent wielokrotnie stwierdzał, że to przymierze jest reliktem przeszłości.

Trudno jest dziś mieć jakiekolwiek wątpliwości, że w obliczu rosyjskiego szantażu Donald Trump powiedziałby: To jest w pierwszym rzędzie kłopot Europejczyków i jeśli oni chcą naszej pomocy, to niech za to słono płacą. Nie jest żadną tajemnicą, że Trump, jak przystało na bezkompromisowego biznesmena, domagał się pokrycia kosztów utrzymania amerykańskich wojsk za granicą w 150 proc. – chciał na tym zarabiać! Tymczasem administracja Bidena bez żadnej rekompensaty wysyła dodatkowe siły do naszego regionu.

Zdaniem czołowych przedstawicieli prawicy (i trudno temu argumentowi odmówić słuszności) to Chiny są głównym zagrożeniem dla amerykańskich interesów, natomiast Rosja jest słabnącym regionalnym mocarstwem, które może być pomocne w zmaganiach w Azji. Według tego punktu widzenia Ameryka traci siły i czas, przypierając do muru Rosję, podczas gdy jej główny rywal umacnia swe pozycje. Dla większości czołowych działaczy Partii Republikańskiej pozwolenie Rosji na stworzenie buforu pomiędzy nią i NATO – w postaci Białorusi, Ukrainy i Gruzji będących pod wpływami Rosji – to nie jest wygórowana cena za neutralność Rosji wobec konfliktu amerykańsko-chińskiego.

 


ZŁOŻONOŚĆ POLITYKI

Taki obrót sprawy na pewno stanowi wielkie zaskoczenie dla obecnego polskiego rządu, co jest wynikiem postrzegania polityki w kategoriach białe-czarne. Tymczasem polityka jest dziedziną niesłychanie złożoną, w jednym zakresie potencjalny sojusznik wykazuje daleko idącą zbieżność interesów, ale w drugim może mieć poglądy diametralnie sprzeczne z naszymi. Donald Trump i jego ekipa wykazywali dużo większe zainteresowanie obroną „kultury życia”, podczas gdy administracja Bidena wykazuje dużo większe zainteresowanie spójnością NATO. Zatem sztuka polega na zręcznym lawirowaniu w tym pełnym sprzeczności i zasadzek świecie.

Gdybyśmy byli wielkim, uzbrojonym po zęby państwem, to mielibyśmy dużo większe pole manewru. Tymczasem nie jesteśmy potentatem, a w dodatku nasze położenie geopolityczne jest dalekie od optymalnego. Z tego powodu Polska musi utrzymywać bliskie stosunki z USA, bo alternatywą jest status jakiegoś kondominium. W tym zakresie potomkowie śp. prof. Brzezińskiego mogą okazać się bardzo pomocni. Należy dołożyć wszelkich starań, żeby ambasador Brzeziński był w Warszawie mile widziany i traktowany z najwyższymi honorami. Powtórzę: jest on Amerykaninem, a nie Polakiem, ale cała jego dotychczasowa działalność wykazuje, że do kraju przodków swego ojca ma ciepły stosunek.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest profesorem ekonomii w Hollins University w stanie Wirginia, USA

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 30 września

Piątek, XXVI tydzień zwykły, wspomnienie św. Hieronima, prezbitera i doktora Kościoła
Ty bowiem stworzyłeś moje wnętrze *
+ Czytania liturgiczne (rok C, II): Łk 10, 13-16
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz

- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.

POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)



Newsletter