19 kwietnia
poniedziałek
Adolfa, Tymona, Leona
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Komentarze do czytań - Środa, II Tydzień Wielkiego Postu

Ocena: 5
362

Jezus cierpliwie tłumaczy i nam, że nie mamy szukać panowania na wzór królów ziemskich – a większość władców pogańskich była tyranami. Na mocy chrztu uczestniczymy w królewskiej misji Chrystusa, która wiąże się właśnie ze służbą.

-teksty czytań-

Fot. archiwum idziemy.pl - Centrum Ruchu Światło-Życie, Krościenko nad Dunajcem - Kaplica Chrystusa Sługi

komentarze Bractwa Słowa Bożego
autor: Mateusz Mickiewicz, diakon VI roku WMSD w Warszawie

Pierwsze czytanie: Jr 18,18-20

Dzisiejszy fragment to jedna z lamentacji Jeremiasza. To bardzo osobista modlitwa, w której prorok wylewa swoje serce przed Bogiem.

Jeremiasz to prorok cierpiący. Od młodości był wierny Bogu i wsłuchany w Jego głos. Głosił tylko to, co sam Bóg chciał powiedzieć ludowi. A mimo to doświadczał wielu przeciwności i prześladowań ze strony swoich rodaków. Próba zamachu na jego życie została podjęta przez ówczesnych przywódców duchowych – kapłanów, mędrców i proroków. Dlaczego? Bo prorok piętnował ich grzechy, a przede wszystkim to, że głoszą kłamliwe proroctwa. Podczas gdy Jeremiasz zapowiadał nieuchronny upadek kraju i zbliżającą się niewolę, oni, wcale nie słuchając Boga, głosili pomyślność. Głosili zatem to, co ludzie chcieli usłyszeć. Dlatego owi niegodziwi prorocy mówią o Jeremiaszu: ,,Nie zważajmy wcale na jego słowa!”. W tej sytuacji Jeremiasz, świadomy swojej niewinności, a jednocześnie całkowicie samotny wobec doświadczanych trudności, ufa Bogu. Wie, że Bóg go przez tę sytuację przeprowadzi.

W historii Jeremiasza – proroka posłanego przez Boga, wzywającego do nawrócenia przywódców religijnych, ale wyśmianego i odrzuconego – widzimy zapowiedź losu samego Chrystusa.

Każdy z nas, na mocy chrztu, jest powołany do głoszenia Ewangelii swoim życiem. Przykład Jeremiasza i wielu innych proroków, a nade wszystko przykład samego Jezusa, to dla nas wyraźny drogowskaz wtedy, kiedy nasze głoszenie spotyka się z oporem ze strony innych. Wówczas mamy polegać tylko na Bogu i tak jak Jeremiasz, z pokorą wstawiać się za swoimi nieprzyjaciółmi.

Psalm responsoryjny: Ps 31,5-6.14.15-16

Psalm 31 to modlitwa lamentacyjna, którą dzisiejsza liturgia jakby wkłada w usta Jeremiasza. Jeremiasz na drodze swojego powołania doświadczył wielu cierpień. Był jednak przekonany, że Ten, który go powołał, jest Bogiem wiernym (por. Ps 31, 6) i go nie opuści. Dlatego na wierność Boga odpowiedział, właśnie wśród największych trudności, swoją wiernością. W zagrożeniu własnego życia, w poczuciu osaczenia przez tych, którzy nie chcieli go słuchać, oddawał się Bogu: ,,w ręce Twoje powierzam ducha mego, Ty mnie odkupisz, Panie, wierny Boże”.

Słowami tego psalmu modlił się sam Pan Jezus na krzyżu, oddając swojego ducha Ojcu: ,,Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mego” (Łk 23, 46). Ten werset codziennie odmawiany jest też w Komplecie, modlitwie brewiarzowej na zakończenie dnia, której teksty są nie tylko przygotowaniem do snu, ale także duchowym przygotowaniem do śmierci.

W każdym powołaniu – małżeńskim, kapłańskim, do życia w samotności – przychodzą momenty cierpienia, pomimo tego, że staramy się być wierni Bogu, pomimo naszego oddania. Chrystus zaprasza nas bowiem dalej - chce dzielić się z nami doświadczeniem swojego krzyża, chce właśnie w trudnościach zbliżyć nas do siebie. Nigdy, nawet w poczuciu największej samotności i bezradności, nie jesteśmy osamotnieni. Jest przy nas Chrystus, który już tę drogę przeszedł i zna cel.

Świadomość tego, że misja głoszenia Ewangelii nie jest zadaniem łatwym i przyjemnym, miał święty Paweł, który w swoich listach przybliża nas bardzo wyraźnie do tajemnicy Chrystusowego krzyża i do zjednoczenia się z Jezusem ukrzyżowanym. Apostoł Narodów, znając dotychczasową historię zbawienia, zwracał się do składającej się z bardzo różnych ludzi wspólnoty w Koryncie: ,,Postanowiłem, będąc wśród was, nie znać niczego więcej, jak tylko Jezusa Chrystusa i to ukrzyżowanego. I stanąłem przed wami w słabości i w bojaźni, i z wielkim drżeniem” (por. 1Kor 2, 2n).

Ewangelia: Mt 20,17-28

Pan Jezus, pochodzący według ciała z rodu Dawida, miał odnowić Jego królestwo. To na Nim spełniały się obietnice proroków. Jednak Chrystus cierpliwie tłumaczył swoim uczniom, że ich wyobrażenia o Jego ziemskim panowaniu są złudne, że Jego celem nie jest ustanowienie tu, na ziemi, idealnego świata. Co więcej, wyraźnie zapowiadał uczniom swoją mękę i śmierć, tak nieprzystającą do godności Syna Dawida, ale prowadzącą do zmartwychwstania. Wobec oczekiwań tłumu na wyzwolenie Izraela spod okupacji Rzymskiej Jezus mówi coś, czego uczniowie wcale nie chcieliby słyszeć – zapowiada, że uniży się i dobrowolnie odda się w ręce Rzymian, zostanie okrutnie wyszydzony, ale ostatecznie to sam Ojciec Go wywyższy.

Wydaje się jednak, jakby uczniowie wcale tych słów Jezusa nie przyjmowali. Prośba matki synów Zebedeusza, która podchodzi przecież do Jezusa z oboma synami (por. Mt 20, 20), jest jakby nie na miejscu. Co ciekawe, że w tamtej kulturze wstawiennictwo matki zazwyczaj było bardziej skuteczne od sytuacji, gdy ktoś sam prosił we własnej sprawie.

Pan Jezus pokazuje, że Jego królowanie wiąże się z przyjęciem kielicha męki. I również droga uczniów, jeżeli ma być autentyczna, będzie wiązać się z cierpieniem. Spośród grona Apostołów, poza Janem (i Judaszem), wszyscy ponieśli śmierć męczeńską. A sam Jan wytrwał pod krzyżem Zbawiciela na Golgocie.

Wiele razy możemy doświadczać frustracji na naszej drodze kroczenia za Jezusem, bo spodziewaliśmy się, że wszystko ułoży się jakoś gładko, bez problemów, że będziemy już mieli zapewnione miejsce w królestwie Bożym, a tu kolejny raz spadają na nas trudności i cierpienia. Co więcej, raz po raz nasza droga ucznia wymaga od nas uniżania się, służby, codziennego oddawania swojego życia w darze Bogu i innym ludziom. Pan Jezus cierpliwie tłumaczy i nam, że nie mamy szukać panowania na wzór królów ziemskich – a większość władców pogańskich była tyranami. Na mocy chrztu uczestniczymy w królewskiej misji Chrystusa, która wiąże się właśnie ze służbą. Ile razy znów zaczynamy szukać własnej wygody, a nie woli Bożej, potrzebujemy spojrzeć na Jezusa, który umywa uczniom nogi, bo do końca ich umiłował (por. J 13, 1nn). Od Niego, zwłaszcza w spowiedzi i w Eucharystii, zawsze możemy zaczerpnąć nowe siły, by iść dalej.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 19 kwietnia

Poniedziałek, III Tydzień Wielkanocny
Dzień Powszedni
Nie samym chlebem żyje człowiek,
lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych.

+ Czytania liturgiczne (rok B, I): J 6, 22-29
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

- Reklama -


Najczęściej czytane artykuły



E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter