17 kwietnia
sobota
Rudolfa, Roberta
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Komentarze do czytań - Sobota, II Tydzień po Narodzeniu Pańskim

Ocena: 5
372

Jezus taki jest i dzisiaj: troszczący się, dbający o potrzeby ludzi, pełen mocy, czyniący cudowne znaki, dodający nam odwagi do przekraczania swoich „niemożności”, dbający o nasz prawdziwy rozwój w zaufaniu do Niego i w miłości, posiadający też poczucie humoru. Czy widzę, jaki jest dla mnie? Co uczynił i co wciąż dla mnie czyni? Może właśnie kroczy po jeziorze moich „odmętów”, a ja nic nie rozumiem, bo mój umysł jest otępiały.

-teksty czytań-

fot. https://pl.wikipedia.org/wiki/Jezus_chodzi_po_jeziorze#/media/Plik:Schnorr_von_Carolsfeld_Bibel_in_Bildern_1860_194.png

komentarze Bractwa Słowa Bożego
autor: Elżbieta Marek

Pierwsze czytanie: 1 J 4, 11-18

 Powodem miłości bliźniego jest Boża miłość do nas. Nasza miłość wypływa z wielkiej wdzięczności Bogu za to, co od Niego otrzymaliśmy i wciąż otrzymujemy. Jeśli w naszej codzienności zauważamy działanie Boga, Jego troskę o nas, to tej otrzymanej dobroci nie możemy pomieścić w sobie. Ona rozlewa się z naszych serc i dociera do kolejnych osób, z którymi się spotykamy.

Święty Jan pisze, że Boga nikt nigdy nie oglądał. I dalej zapewnia, że jeżeli w jakiejś rodzinie, wspólnocie, panuje prawdziwa, ofiarna miłość, to jej członkowie, jak również ci, którzy się z nią spotykają czy może tylko ją obserwują, w jakimś sensie „widzą Boga”, ponieważ „Bóg jest miłością”. Jeśli ktoś powie o wspólnocie: „Zobaczcie, jak oni się miłują”, to trzeba tam iść, aby zobaczyć Boga w dzisiejszym pełnym konfliktów i agresji świecie. Nic tak nie uobecnia Boga jak wzajemna miłość. Nie trzeba wtedy przekonywania za pomocą pięknych słów. Miłość wystarczy.

Każdy z nas chce być kochany. Każdy pragnie miłości. Bywa, że już małe dzieci, zaniedbywane emocjonalnie przez rodziców, starają się w różnoraki sposób zasłużyć na miłość. Potem przenoszą ten schemat na relację do Pana Boga. Zbierają nawet jako dorośli tzw. „dobre uczynki”, chcą „zasłużyć” na to, aby Pan Bóg ich kochał i im błogosławił. Jeśli przychodzą trudne chwile, ogarnia ich lęk, że Bóg ich porzucił, że już ich nie kocha przez to, że coś źle zrobili.

Miłość Boga jest zawsze pierwsza, uprzedzająca, bezinteresowna. On kocha nas takimi, jakimi jesteśmy. Jeśli uwierzymy miłości, jaką Bóg ma ku nam, to w naszej relacji do Boga nie będzie lęku. Będziemy czynili dobro, będziemy ofiarowywali nasze życie Bogu nie dlatego, żeby zasłużyć na Bożą miłość, ale z miłości i wdzięczności. Nie będziemy bali się sądu. A jeśli będziemy się lękali, to tak jak synowie i córki, którzy uważają, że wciąż jeszcze nie dość kochają swojego najlepszego Ojca.

Psalm responsoryjny: Ps 72, 1b-2.10-13

Psalm 72 mówi o nadziei wyzwolenia każdego biedaka, nędzarza przez Pana Boga, Władcę świata. Można się zastanowić, od czego oczekiwany Mesjasz uratuje każdego z nas. Czy chodzi tu tylko o materialne braki, niesprawiedliwych rządzących tym światem, ułomności i choroby ciała? Na pewno Bóg może od tego wszystkiego wyzwolić. Zastanawiające jest tylko, dlaczego w następnych wersetach pojawiają się słowa, że krew ubogich tego świata będzie cenna w Jego oczach. Z pewnością Mesjasz ma moc uczynić każdego z nas człowiekiem prawdziwie wolnym wewnętrznie – wolnym do czynienia dobra w każdych okolicznościach życia, w jakich się znajdujemy, nawet w ubóstwie i podczas różnego rodzaju prześladowań.

Ewangelia: Mk 6, 45-52

W czytanym dzisiaj podczas Liturgii fragmencie Ewangelii według św. Marka po raz kolejny możemy spotkać Jezusa i lepiej Go poznać. Widzimy, jak troszczy się o swoich uczniów, którym każe wcześniej odpłynąć do Betsaidy. Zostaje sam, pewnie jeszcze długo, z ludźmi, którzy Go słuchali i potrzebowali uzdrowienia. Odchodzi samotnie na górę, aby przebywać na modlitwie ze swoim Ojcem. Pomaga uczniom, którzy z powodu przeciwnych wiatrów z trudem wiosłują, aby dopłynąć do drugiego brzegu jeziora. Jezus taki jest i dzisiaj: troszczący się, dbający o potrzeby ludzi, pełen mocy, czyniący cudowne znaki, dodający nam odwagi do przekraczania swoich „niemożności”, dbający o nasz prawdziwy rozwój w zaufaniu do Niego i w miłości, posiadający też poczucie humoru. Czy widzę, jaki jest dla mnie? Co uczynił i co wciąż dla mnie czyni? Może właśnie kroczy po jeziorze moich „odmętów”, a ja nic nie rozumiem, bo mój umysł jest otępiały.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 17 kwietnia

Sobota, II Tydzień Wielkanocny
Dzień Powszedni
Oczy Pana zwrócone na bogobojnych.
+ Czytania liturgiczne (rok B, I): J 6, 16-21
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

- Reklama -


E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter