28 listopada
niedziela
Leslawa, Zdzislawa, Stefana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Wielka gra zakończona

Ocena: 0
602

Za nami niezwykłe emocje, jakie towarzyszyły przesłuchaniom XVIII Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina.

fot .PAP/Andrzej Grygiel

W sali koncertowej Filharmonii Narodowej umilkły dźwięki Koncertu e-moll Fryderyka Chopina, granego przez ostatniego w kolejności uczestnika – Bruce’a Liu z Kanady – który zgodnie z ogólnymi oczekiwaniami został laureatem pierwszej nagrody. Finalistom towarzyszyła orkiestra Filharmonii Narodowej, którą prowadził jej dyrektor Andrzej Boreyko.

Był to konkurs inny niż poprzednie, i to z wielu powodów. Zaplanowany na rok 2020, nieuchronnie musiał zostać przesunięty z powodu pandemii. Do końca niepokoiliśmy się, czy w ogóle się odbędzie. Liczba zgłoszeń z całego świata – około pięciuset – przerosła oczekiwania organizatorów, podobnie jak poziom kandydatów. Tak wysokiego nigdy jeszcze nie było, twierdzili zgodnie jurorzy i komentatorzy. Paradoksalnie to właśnie pandemia mogła się do tego przyczynić – młodzi artyści nie mogli w tym czasie dawać koncertów i dzięki temu mieli więcej czasu na przygotowanie.

Do udziału dopuszczono 87 młodych pianistów. Najliczniej reprezentowane były kraje Dalekiego Wschodu: Chiny (22 osoby), Japonia (14 uczestników) i Korea Południowa (7) oraz Polska (16). Program, który kandydaci musieli przygotować, był bardzo obszerny i obejmował większość uprawianych przez Chopina gatunków, od miniatur poprzez większe formy po sonaty i koncerty, tak więc dawał możliwość wszechstronnego zaprezentowania umiejętności. I trzeba przyznać, że otrzymaliśmy w rezultacie wiele nowych, świeżo brzmiących interpretacji. Słuchało się ich jak wykonań koncertowych, a nie jak przesłuchań zdolnej młodzieży. Nie było łatwo jurorom zdecydować, który z pianistów zasługuje na kolejny etap. Stąd w każdym zwiększali liczbę uczestników ponad przewidziany regulaminem limit. Także w finale, w którym znalazło się dwóch Polaków. Nikt nie ma wątpliwości, że na pierwszą nagrodę w pełni zasłużył 24-letni Kanadyjczyk Bruce Liu, studiujący u Dang Thai Sona, tryumfatora Konkursu Chopinowskiego w roku 1980. Jego interpretacje, łączące liryzm i brawurę, elektryzowały słuchaczy od pierwszego etapu. Pod pieczą Wietnamczyka studiuje także inny Kanadyjczyk, 17-letni JJ Jun Li Bui, najmłodszy uczestnik konkursu i laureat szóstej nagrody. Drugą nagrodę otrzymali ex aequo Alexander Gadjiev, reprezentant Włoch i Słowenii, oraz rewelacyjny Japończyk Kyohei Sorita (Gadjiev otrzymał też nagrodę specjalną za wykonanie sonaty). Hiszpan Martín García García, ulubieniec publiczności, zapewne najbarwniejsza indywidualność konkursu, został laureatem trzeciej nagrody oraz szczególnie cennej nagrody Orkiestry Filharmonii Narodowej za najlepsze wykonanie koncertu – a grał rzadziej wybierany Koncert f-moll. Czwartą nagrodą podzielili się Japonka Aimi Kobayashi (w jej wykonaniu największe wrażenie wywarły preludia) oraz najwyżej notowany Polak, Jakub Kuszlik, któremu przypadła również w udziale nagroda za najlepsze wykonanie mazurków. Laureatką piątej nagrody została Włoszka Leonora Armellini. Ofiarą konkursowej matematyki padli znakomity 17-letni Chińczyk Hao Rao, którego wykonanie mazurków należało do najciekawszych na konkursie, oraz jego rówieśniczka, faworytka publiczności Eva Gevorgian. Podobnie jak pozostali finaliści – Hyuk Lee z Korei i Kamil Pacholec – musieli zadowolić się wyróżnieniami.

Można zapytać, dlaczego tym razem nie przyznano tradycyjnej nagrody za wykonanie poloneza – przecież było tak wiele świetnych interpretacji? Paradoksalnie brzmi uzasadnienie, że… właśnie dlatego! A nagroda jedna…

Ale finał konkursu, jak każdego, to nie tylko miejsca na podium, to także łzy przegranej – jeśli podchodzi się do niego w kategoriach współzawodnictwa. Wśród tych, którzy nie zostali przepuszczeni poza pierwszy, drugi czy trzeci etap, można również wskazać artystów być może nie mniej utalentowanych i nie mniej zasługujących na eksponowane miejsca niż laureaci. I publiczność, i komentujący konkurs w mediach eksperci mieli swoich preferowanych kandydatów, którzy nieuchronnie po każdym etapie odpadali. O wielu z nich jeszcze jednak usłyszymy – będą zapraszani na koncerty i nagrania, życie skoryguje werdykt jury, jak to już wielokrotnie bywało.

Jakimi kryteriami kierowali się jurorzy, podejmując się tak trudnego zadania, jak ocena występów kilkudziesięciorga artystów i wyrażenie jej w postaci bezdusznych liczb? Oprócz ich własnej wrażliwości i intuicji, niezwykle bogatym doświadczeniem – wielu z nich to przecież czołowi pianiści świata, a przy tym najwyżej cenieni pedagodzy – i ogromną wiedzą muzyczną. Mimo to do ostatniej chwili nie udawało się im uzgodnić wspólnego stanowiska co do przydziału kolejnych miejsc finalistom, co jasno wskazuje, jak wiele znaczy tu czynnik subiektywny. Nie miejsce tu, by polemizować z decyzjami jury. Takie dyskusje są nieuniknione i towarzyszą każdej edycji konkursu. A zarazem przypominają, że nie da się wykonań artystycznych jednoznacznie ocenić ani też porównać ze sobą – każde jest naznaczone indywidualnością pianisty. Pytanie o sens konkursów, z kryteriami na wzór zawodów sportowych, powraca więc za każdym razem.

Tymczasem organizatorzy przygotowują się już pełną parą do następnego konkursu, który – miejmy nadzieję – odbędzie się w zaplanowanym terminie, a więc w roku 2025.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

NIEDZIELNY NIEZBĘDNIK DUCHOWY - 28 listopada

Niedziela, I Tydzień Adwentu
«Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie».
+ Czytania liturgiczne (rok C, II): Łk 21,25-28.34-36
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)
+ Spojrzenie w niebo (komentarz "Idziemy")

+ Odpust dla zmarłych przez cały listopad



Najczęściej czytane artykuły



Najczęściej czytane komentarze

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter