26 maja
niedziela
Filipa, Pauliny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Prymas Wyszyński: 1956 - 1970

Ocena: 0
805

Nie ma nic groźniejszego, niż ten człowiek i jego sny o potędze Kościoła – miał powiedzieć o kard. Stefanie Wyszyńskim towarzysz Władysław Gomułka.

fot. Łukasz Szeląg

Zdanie to przypomina i – z punktu widzenia ówczesnych komunistycznych władz – urzeczywistnia debiut fabularny znanego producenta Michała Kondrata: dramat historyczny „Prorok”, który 11 listopada wchodzi na ekrany polskich kin.

Film opowiada zamkniętą w ramach lat 1956–1970 – a więc od powrotu Prymasa Tysiąclecia z internowania aż do zmiany na stanowisku sekretarza generalnego KC PZPR, kiedy Gomułkę zastąpił Edward Gierek – historię wzajemnych relacji ówczesnych władz PRL-owskiego państwa i władz Kościoła w Polsce. Te pierwsze, które personifikuje Gomułka w parze z ówczesnym premierem Józefem Cyrankiewiczem i resztą poddanego im Biura Politycznego KC PZPR, chcą wyrugować Kościół i jego „wpływy” z przestrzeni publicznej. Te drugie, które uosabia kard. Wyszyński, nie dość, że stają w obronie praw Kościoła i uciemiężonego narodu, to jeszcze mają śmiałą, wypracowaną przez Wyszyńskiego w latach internowania wizję duchowej i moralnej odnowy narodu. Dlatego obie te strony skazane są na konflikt, w którym – jak słusznie piszą o „Proroku” jego twórcy – „pozorne porozumienie zmienia się w cichą wojnę, walkę o wolność religijną i godność człowieka”. I o tym właśnie opowiada ten film.

Tytuł „Prorok” odnosi się do kryptonimu akcji rozpracowywania prymasa i ludzi z jego środowiska. Nie ona jednak jest najważniejsza. Także tzw. tematy kościelne oraz kilka historii ludzkich i zarysowane z grubsza wydarzenia historyczne są w tym filmie jedynie tłem dla ukazania postaci i idei głoszonych przez kard. Wyszyńskiego w kontraście z jego politycznymi i ideowymi przeciwnikami. Na tym tle Prymas Tysiąclecia wypada pomnikowo, a jednocześnie bardzo ludzko, zwyczajnie zarazem. Już choćby z powyższych względów „Proroka” trzeba uznać za film nie religijny, ale polityczno-historyczny, który zarówno osobom wierzącym, jak i niewierzącym – wszystkim, bez względu na ich poglądy – opowiada urywek historii Polski i historii Kościoła w Polsce.

„Prorok” ma kilka mocnych, ale i kilka słabszych stron. Do tych pierwszych zaliczyć trzeba świetnie odegraną przez Sławomira Grzymkowskiego rolę kard. Stefana Wyszyńskiego. Z pewnością ci, którzy osobiście znali bądź pamiętają kard. Wyszyńskiego, rozpoznają go w przenikliwym spojrzeniu, iście książęcej powierzchowności, powściągliwych gestach czy intonacji wypowiadanych słów granej przez tego aktora postaci. Krótko mówiąc: doczekaliśmy się wreszcie – po kilku mniej udanych próbach fabularnych, jak np. „Prymas. Trzy lata z tysiąca” Teresy Kotlarczyk – rozpoznawalnego filmowego Prymasa Tysiąclecia.

Inna mocna, a właściwie najmocniejsza strona filmu, to ciekawe i wierne oddanie charakteru relacji państwo – Kościół czasów gomułkowskiego PRL-u. I tu trzeba wskazać na prawdziwy skarb, który przynosi nam ten film: wszystkie gabinetowe dialogi prymasa z Gomułką i Cyrankiewiczem bazują na sporządzonych przez SB stenogramach z tych spotkań lub wręcz je przedstawiają.

W filmie docenić trzeba także m.in. muzykę Bartosza Hajdeckiego, szczegółowe odwzorowanie wystroju „z epoki” gabinetów Gomułki i Cyrankiewicza oraz np. stylu ich ubierania się. Na ekranie widzimy także m.in. nietuzinkowo zobrazowaną, legendarną, acz mało eksponowaną postać abp. Antoniego Baraniaka, dyrektora sekretariatu prymasa.

Mankamenty filmu, których jest mniej niż jego zalet, wiążą się głównie z założonym przedziałem czasowym wspomnianych lat 1956–1970, co skazuje film na pewne ograniczenia, uproszczenia i wyrwanie niektórych wątków z kontekstu. Nie wiemy np., skąd się przy prymasie wzięły panie z Instytutu Prymasowskiego oraz jaka była ich rola. Nie ma też w filmie niemal żadnych odniesień do jego internowania w latach 1953–1956, a zwłaszcza do monumentalnej pracy duchowej, jaką w tym czasie wykonał. W efekcie mamy w filmie scenę Ślubów Jasnogórskich, ale nie wiemy, stąd wziął się ich pomysł oraz idea poprzedzającej je Wielkiej Nowenny. Z kolei epizodycznie i nie wiadomo po co pojawia się w filmie postać księdza, a następnie biskupa Karola Wojtyły. Można przypuszczać, że jest to mrugnięcie okiem – by powiązać ze sobą mmniej znanego na świecie prymasa z Janem Pawłem II – do publiczności za granicą, gdzie „Prorok” także będzie wkrótce dystrybuowany. Bez wielu tablic informacyjnych choćby na temat Ósemek film za granicą się nie obejdzie. Jednak i z tymi mankamentami trzeba „Proroka” zaliczyć do filmów udanych i potrzebnych, na który warto się do kina wybrać.

 


Prorok”. Polska 2022. 126 min. Reżyseria – Michał Kondrat. Scenariusz – Katarzyna Bogucka, Joanna Dudek-Ławecka, Karolina Słyk, Wykonawcy – Sławomir Grzymkowski, Adam Ferency, Marcin Troński, Artur Krajewski, Katarzyna Zawadzka i inni. Dystrybucja – TVP dystrybucja kinowa/Kondrat – Media

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Katolik, mąż, absolwent polonistyki UW, dziennikarz i publicysta, współtwórca "Idziemy" związany z tygodnikiem w latach 2005-2022. Były red. naczelny portalu idziemy.pl. radekmolenda7@gmail.com

 

NIEDZIELNY NIEZBĘDNIK DUCHOWY - 26 maja

VIII Niedziela zwykła
Uroczystość Najświętszej Trójcy
Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu,
Bogu, który jest i który był, i który przychodzi.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Mt 28, 16-20
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego) 
+ Komentarz Idziemy - Pasjonująca tajemnica



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły

Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter