21 kwietnia
środa
Anzelma, Bartosza, Feliksa
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Japońska podróż

Ocena: 5
1584

Jeśli hasło „grafika japońska” kojarzy się nam z hermetyczną sztuką dla koneserów, koniecznie wybierzmy się do warszawskiego Muzeum Narodowego. Możemy przeżyć nieoczekiwaną przygodę!

fot. Lidia Molak

Jeszcze tylko przez tydzień można oglądać w Warszawie wystawę drzeworytu japońskiego, ukijo-e. Okazja jest niepowtarzalna, ponieważ wystawiane prace – aż trzysta, wybranych spośród niemal dwóch tysięcy! – pochodzą z prywatnej kolekcji i trudno je zobaczyć. Trudno także o tak wspaniałe okazy, Jerzy Leskowicz bowiem zgromadził grafiki najwybitniejszych twórców, świetnej jakości, nierzadko pierwodruki, a w kilku przypadkach – unikaty.

O tej sztuce Oscar Wilde napisał: jeśli chcesz poznać Japonię, nie jedź tam, bo jej nie ma, lecz zostań w domu i zacznij oglądać dzieła tamtejszych twórców. Wielka fascynacja Japonią wybuchła w Europie w XIX w. po tym, jak została przerwana trwająca dwa wieki samoizolacja tego tajemniczego państwa. Drzeworyt ukijo-e rozwinął się właśnie od XVII do XIX w. i utrwalił obraz przemijającego świata. Jest przesiąknięty poezją, legendą, zwyczajem. Urzeka zarejestrowaną chwilą, ciekawym kadrem, maestrią szczegółu. „Brokatowe obrazy” – nazwane tak ze względu na żywą, wysublimowaną kolorystykę – kolekcjonowali w tamtym czasie Charles Baudelaire i Claude Debussy, przede wszystkim zaś inspirowali się nimi impresjoniści. Może właśnie dlatego, mimo swej egzotyki, wydają się one tak bliskie i zrozumiałe – bo są mocno wpisane w wyobraźnię Europejczyka, na ogół znającego i lubiącego dzieła impresjonistów. Niedawno w odcinku najnowszego sezonu serialu „Sherlock” zobaczyłam ściany basenu zdobione monumentalnym motywem morskiej fali – której przepiękny pierwowzór można znaleźć właśnie na wystawie w Narodowym.

Sztuka ta była tworzona z myślą o masowym odbiorcy. Drzeworyty były odbijane w ogromnej liczbie egzemplarzy i zdobiły domy mieszczańskie. Cykl „69 stacji na drodze Kisokaido” Keisaia Eisena i Utagawy Hiroshigego cieszył się taką popularnością, że powielano go bez przerwy przez 20 lat! Jest więc bardzo prawdopodobne, że każdy może ulec urokowi tych obrazów.

Wystawa prowadzi nas z Kioto do Edo lub z powrotem, ukazując japońską przyrodę, architekturę, pejzaż, ludzi, obyczajowość, anegdotę. „Podróż” ta jest odwzorowaniem realnie istniejących niegdyś dwóch szlaków – górskiego i nadmorskiego – łączących oba te główne miasta dawnej Japonii. Na półmetku obejrzymy arcyciekawy film ukazujący skomplikowany proces tworzenia ukijo-e.

 

„Podróż do Edo. Japońskie drzeworyty ukijo-e z kolekcji Jerzego Leskowicza”. Muzeum Narodowe w Warszawie. Do 7 maja

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Redaktorka i felietonistka "Idziemy". Autorka książek "Cudownie być mamą" i "Pierwsza Biblia mojego dziecka". Wraz z mężem wieloletnia animatorka Spotkań Małżeńskich. Mama dwóch córek i czterech synów.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 21 kwietnia

Środa, III Tydzień Wielkanocny
Dzień Powszedni albo wspomnienie św. Anzelma, biskupa i doktora Kościoła
Ja jestem chlebem życia.
Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął

+ Czytania liturgiczne (rok B, I): J 6,35-40
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter