24 czerwca
niedziela
Jana, Danuty
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Deweloperzy wśród sosen

Ocena: 3.1
443

„Te wille, jak wójt podaje, są w stylu świdermajer” – napisał w 1949 roku Konstanty Ildefons Gałczyński w wierszu „Wycieczka do Świdra”.

fot. Rafał Laszuk

I podał szczegóły: „jest willowa miejscowość,/nazywa się groźnie Świder,/rzeczka tej samej nazwy/lśni za willami w tyle./Tutaj nocą sierpniową,/gdy pod gwiazdami idę,/spadają niektóre gwiazdy,/ale nie na te wille”. Podśmiewając się – jak to on – z napuszonego stylu biedermeier, zaproponował wdzięczną nazwę „świdermajer” na owe wille i cały styl letniskowej architektury drewnianej dominujący wzdłuż linii kolejowej Otwock-Świder. Styl, który od lat zachwyca i zyskuje propagatorów.

Autorem pierwszej drewnianej willi był Michał Elwiro Andriolli, wybitny grafik włoskiego pochodzenia, ilustrator „Pana Tadeusza”, „Lilli Wenedy” czy „Romea i Julii”. Sprowadził się nad Świder w 1880 r., kupił tam tereny po dwóch stronach linii – bo tak nazywano linię kolejową – i nadał im nazwę Brzegi. Wybudował szereg domów utrzymanych w tym samym stylu, łączącym tradycyjne elementy letniskowego budownictwa mazowieckiego i rosyjskiego oraz alpejskich schronisk – perełek architektury szwajcarskiej. Wrażenie to zawdzięcza się bryle budynku, utworzonej na planie prostokąta. Konstrukcja sprawia wrażenie lekkiej. Uzyskanie takiego efektu jest możliwe dzięki wzbogacaniu o werandy i przedsionki. Szpiczaste dachy, ażurowe zdobienia i cała masa drewnianego detalu nadają każdemu domowi osobliwy charakter. Andriolli osobiście wykonywał zaprojektowane przez siebie elementy stolarskie do upiększania płotów, furtek, altan ogrodowych i studni.

Nie bez powodu świdermajery powstawały przy Drodze Żelaznej Nadwiślańskiej, jak oficjalnie nazywała się linia. W latach 30. ubiegłego wieku PKP rozpoczęły elektryfikację kolei w rejonie warszawskim. Modernizacji podlegały także budynki stacyjne. Perony zyskały charakter wyspowy. Zadbano o komfort pasażerów, którzy mogli wsiadać do pociągów jadących w obu kierunkach z jednego peronu. Panujący w okolicy mikroklimat sprawił, że zaczęto tu przyjeżdżać nie tylko na wakacje. Tutejsze lasy sosnowe zawdzięczają swą wyjątkowość nadzwyczaj przepuszczalnym glebom. Las wygrzany w słońcu przyczynia się do emisji olejków eterycznych i oddziałuje leczniczo. Otwock odkryto jako miejsce rekonwalescencji chorób płuc i w 1923 r. otrzymał on status uzdrowiska.

Przykładem świdermajera wykorzystującego uzdrowiskowy potencjał regionu była sześcioskrzydłowa willa Abrama Gurewicza, wspaniały pensjonat w latach 1906-39, z ciepłą wodą i kanalizacją, nazywany przez fanów drewnianej architektury „królem świdermajerów”. W czasie wojny Niemcy zawłaszczyli go na szpital wojskowy, po wojnie mieścił się tam Centralny Szpital Lotniczy, później liceum medyczne. Popadający w ruinę, znalazł się na liście zabytków i od 2014 r. jest restaurowany przez prywatną spółkę. Rozebrany i odbudowywany od nowa, ma zostać zaadaptowany na cele zbliżone do pierwotnego przeznaczenia.

Architektura od początku znajdowała miłośników. Przyjeżdżali tu Prus, Reymont i Gałczyński. W jednym z domów dorastała i wychowywała się Irena Sendlerowa. Śmietanka towarzyska XX-wiecznej Warszawy chętnie korzystała z walorów i uroku otwockich rejonów. „Gurewicz” do czasu rozpoczęcia prac konserwatorskich stanowił główną atrakcję corocznego Festiwalu Świdermajer. Współcześnie świdermajery inspirują liczne grupy środowiskowe czy takich twórców jak Mela Koteluk i zespół Wilki.

Pomimo bogatej historii, liczba drewnianych domów z roku na rok maleje. W szczytowym momencie ich liczba sięgała kilku tysięcy, dzisiaj to ok. czterystu budynków. Jedne popadają w ruinę ze względu na brak funduszy umożliwiających odrestaurowanie, inne giną wskutek pożarów. Przykrym zbiegiem okoliczności w miejsca po ruinach wchodzą deweloperzy i prywatni inwestorzy. Po świdermajerach ginie ślad.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły