19 sierpnia
poniedziałek
Boleslawa, Juliana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Wiara i talent

Ocena: 0
735

Inspiracje czerpał z natury. I był człowiekiem wielkiej wiary, z której brał siłę i natchnienie. Stanisław Niemczyk, wybitny twórca budowli sakralnych, które weszły do historii architektury, zmarł 13 maja.

fot. ks. Henryk Zieliński/Idziemy

Zasłynął jako twórca niezwykłych kościołów: Zesłania Ducha Świętego i Franciszkanów w Tychach, Podwyższenia Krzyża Świętego w Katowicach-Pawłowicach, Chrystusa Króla Odkupiciela Człowieka w Czechowicach-Dziedzicach i Miłosierdzia Bożego na Osiedlu Oficerskim w Krakowie. Zostawił po sobie świątynie wyróżniające się nie tylko oryginalną bryłą, ale i wnętrzami sprawiającymi, że człowiek czuje się w nich bliżej Boga.

Był związany ze Śląskiem. Starał się przełamywać bylejakość architektury, która towarzyszyła ludziom z blokowisk i familoków przez cały PRL, brzydotę dziedziczoną w spadku. Ale to co przeciętne, typowe, jest przeważnie najbardziej akceptowalne przez ludzi – bo w takim krajobrazie wyrośli. Tymczasem projekty Niemczyka były nowatorskie, burzyły stereotypy, przez co mogły wywoływać emocje, czasem opór. Oswajał więc ludzi ze swoją wizją architektury kościoła, przekonywał i budował wraz z nimi, włączając ich i siebie w proces wznoszenia wspólnego dzieła na chwałę Stwórcy.


Architekt wspólnoty

– Zawsze kościoły budowałem ze wspólnotami – powiedział mi w rozmowie. – Nie wyobrażam sobie inaczej. Budowa kościoła musi być wspólnotą, bo musi mieć sens. Jeżeli kościoła razem nie wybudujemy, to znaczy, że jest nam niepotrzebny, nie umiemy korzystać z tej wartości. Chodzi o to, żebyśmy czuli, że to minimum, które możemy tutaj na ziemi wykonać w ramach tworzenia miejsca świętego – czyli próby powtórzenia tego małego raju w wyobrażeniu człowieka – jest naszym osobistym udziałem.

W Czechowicach-Dziedzicach ksiądz odprawiał zawsze dla budowniczych o szóstej rano Mszę Świętą. A na obiadową przerwę żony mężom przynosiły posiłek. Tak wokół budowy rodziła się wspólnota, zanim jeszcze ludzie stanęli obok siebie w nowo otwartym kościele. Stanisław Niemczyk nie stawiał siebie na pierwszym planie i nie podkreślał, że bryła kościoła jest wizytówką na zewnątrz i znakiem firmowym. To go wyróżniało z grona architektów: szukanie akceptacji, porozumienia z innymi ludźmi, podejmowanie dialogu twarzą w twarz z tymi, którym kościół będzie służyć. Bo jego zdaniem, człowiek powinien wyjść z kościoła bogatszy. Nie tylko Bogiem.

– Ja też się zachwycam świątynią, w której mogę jeszcze odczuć relacje ścian czy posadzek, rzeźb, mebli czy polichromii. Ale najsilniej oddziałuje przestrzeń. Jeżeli aspekt przestrzeni zostanie pominięty, to my ją możemy potem tylko próbować udoskonalać środkami upiększania, a to nie jest istota działania. Nie powinno się jej upiększać, ona ma być piękna od początku wybudowania – tłumaczył.

Podkreślał odpowiedzialność architekta, bo architektura nie może być działaniem doraźnym, ona z ludźmi pozostaje. Kształtuje nasze poczucie estetyki. Będziemy musieli z nią obcować przez lata, będzie na nas działać, a przez nas – na innych ludzi.

– A przecież powinniśmy być wychowywani do piękna – mawiał. – Dlatego efekt prac architektonicznych musi uwzględniać wartości. Pustkę dzieła widać gołym okiem.


Cegła jak chleb

Zachwycał się prostotą naturalnych materiałów, jakich dostarcza przyroda. Kamieniem, w którym dostrzegał piękno i rękę Stwórcy, drewnem, wypaloną przez człowieka z gliny zwykłą, czasem niedoskonale uformowaną cegłą. Szorstką, bywa że pokiereszowaną, nie żadnym tam klinkierem. Z tych cegieł układał mury, uzyskując faktury ścian, które zachwycają niczym pełne symboliki rysunki. W jego ścianach można znaleźć nierówności, uszkodzenia elementów kamiennych, źle wypalone cegły. Często cegłę porównywał do chleba, który też jest wypiekany.

– Cegła, jak chleb, ma stronę dolną, której się nie pokazuje, i błyszczącą – górną. Ta dolna ma wyraz, nosi ślady palców budowniczych... Tak jak wypieczony chleb, który od spodu najlepiej smakuje – tłumaczył.

Czasem wkomponowywał w gładką ścianę muru na zasadzie intarsji detale w postaci zróżnicowanego układu cegieł, otworów, elementów kamiennych i spalonych ceglanych odrzutów, co prowadziło do powstawania wzorów i obrazów. Widać, że poprzez formę i zewnętrzną strukturę ścian budynków starał się uszlachetnić otoczenie, stwarzając wrażenie budowli starszych, niż są. Żeby stawały się symbolami zastygniętego czasu. Znakami w rodzaju patyny. To zamierzony efekt estetyczny, ale również chęć uświadomienia ludziom, że żyją w sztafecie pokoleń.

Widać, że czerpał inspiracje ze starej architektury włoskiej. Zachwycający dolomitowy kompleks kościelno-klasztorny św. Franciszka i św. Klary w Tychach nazywany jest polskim lub śląskim Asyżem. Budowę rozpoczęto w 2000 r., ale była rozpisana na lata, mimo zaawansowanych prac dotychczas nie udało się dzieła dokończyć. I to też stawia Niemczyka obok Gaudiego, którego dzieło życia – katedra Sagrada Familia w Barcelonie – to projekt wciąż nieukończony.


Poza definicją

– Eucharystię możemy spełniać w różnych miejscach, przy tymczasowych ołtarzach, w górach, nad morzem, na błoniach. Mamy świadomość, że Najświętsza Ofiara nie jest przypisana tylko do świątyni, ale to uszanowanie i poświęcenie czasu w obszarze świątyni przez człowieka sprawia, że staje się ona dla niego miejscem szczególnym – powiedział mi na Zamku Królewskim w Warszawie, kiedy odbierał dwa lata temu Nagrodę im. Włodzimierza Pietrzaka – bo określając obszar świątyni, wyznaczamy miejsce święte. Nie my ją święcimy sobą, tylko prosimy: „Stwórco, przyjdź!”. To ma być dla nas wszystkich na stałe miejsce niepowtarzalne, które otrzymujemy jako azyl. Świątynia nie może do nikogo należeć, do żadnego człowieka, żadnego proboszcza, tylko do Pana Boga.

Styl Niemczyka określany bywa jako średniowieczny postmodernizm, choć w istocie wymyka się definicji – mówił, że ma krytyczny stosunek do wszystkich okresów w sztuce. Oto kościół Ducha Świętego w Tychach zaprojektował z dominującym nad świątynią dachem-namiotem, nawiązując do polskiej architektury drewnianej, ale też wczesnego chrześcijaństwa. A wnętrza – cudo! Kolorystycznie ciepłe, wyłożone deskami, ozdobione ikonami Jerzego Nowosielskiego. Dziś ta świątynia jest jedną z nielicznych, które wchodzą do kanonu polskiej współczesnej architektury sakralnej.

Wyróżnikiem jego prac jest nie tylko oryginalna forma, ale i szacunek dla przyrody. Pokora wobec materiału brała się nie z czystej estetyki, ale przede wszystkim z wiary. W przypadku projektowania kościoła czuł ogromną odpowiedzialność.

Spytałam go rok temu, jak się przygotowuje do projektu kościoła. Na klęczkach?

– Przede wszystkim długo. W różnych miejscach, także tam, gdzie są klęczniki. Trzeba przede wszystkim uwierzyć i modlić się, a modlitwa towarzyszy mi cały czas – wyjaśniał cierpliwie. – Ważne są materiały; stanowią cząstkę, która wynika z samego początku stworzenia. Nie ma materiałów, które człowiek stworzył, bo z czego by je stworzył? Wszystkie są takie, jak były pierwotnie. Jako ludzie potrafimy sobie coś zawłaszczyć, chcemy coś sobie podporządkować, zabieramy to z przestrzeni wszechświata, mówiąc: „To jest moje”. Ale co tu jest twoje? Nawet ta cegła nie, bo została ulepiona z materii, której ty nie stworzyłeś, pożyczyłeś od Stwórcy, On ci jej użyczył.

Powtarzał, że w dziele tworzenia warsztat nie może zdominować duszy, i trzeba tego pilnować. Tłumaczył z pokorą, że wiara nie jest jego zasługą. – Staram się ją podtrzymywać, jak potrafię – mówił – bo jest łaską. A talent jest darem, który otrzymałem, moim zaś obowiązkiem jest wykorzystać go własną pracą i się nim dzielić. Ale to męka, od tego się nie można odkleić ani w dzień, ani w nocy, ani na urlopie.

Odszedł artysta. Msza żałobna za duszę Stanisława Niemczyka odbyła się w Czechowicach-Dziedzicach – gdzie się w 1943 r. urodził – w kościele przez niego zaprojektowanym, na którego placu budowy był każdego dnia. Abp Mieczysław Mokrzycki, metropolita Lwowa, w nadesłanym liście poinformował, że świątynię św. Michała Archanioła we Lwowie, ostatni projekt zmarłego, architekt przygotował bez wynagrodzenia.

 

Stanisław Niemczyk został uhonorowany przez Jana Pawła II odznaczeniem Pro Ecclesia et Pontifice, a decyzją Papieskiej Rady ds. Kultury medalem Per Artem ad Deum. Wyróżniony Honorową Nagrodą SARP, brązowym medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis, nagrodą Totus 2014 i Nagrodą im. Wł. Pietrzaka przyznawaną przez Stowarzyszenie Civitas Christiana.
PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 19 sierpnia

"... przyjdź i chodź za Mną!"

Dziś w Kościele: poniedziałek, XX tydzień zwykły
+ dzień powszedni albo wspomnienie św. Jana Eudesa, prezbitera
+ Czytania liturgiczne (rok C, I): Sdz 2,11-19, Ps 106 (105),34-...44, Mt 19,16-22
+ komentarze Bractwa Słowa Bożego do czytań

Lato z SalveNet - na okres wakacji proponujemy formację duchową w przystępnej formie: codziennie jeden kilkuminutowy film z cyklów prezentowanych na portalu SalveNet.



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -