20 czerwca
środa
Diny, Bogny, Florentyny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Wiara jest dla Wojowników

Ocena: 0
5714

Gdzie ci mężczyźni? W kościele! I to jacy: konkretni, zdyscyplinowani, gotowi do walki o życie dobre i zgodne z Bożą wolą. Oto Przymierze Wojowników.

Sala w parafii Zesłania Ducha Świętego, ul. Broniewskiego w Warszawie. Właśnie zakończyła się wspólnotowa Msza Święta. – Bracia, wyciągnijcie blachy! – pada komenda. Kilkudziesięciu mężczyzn pokazuje zawieszone na szyi nieśmiertelniki. Na każdym z nich imię, nazwisko i herb – krzyż wpisany w tarczę. To znak przynależności do Przymierza Wojowników, ale przede wszystkim codzienne przypomnienie o Czterech Prawdach, które przyjęli jego członkowie.

Zasady, wyrażone graficznymi symbolami, są fundamentem życia Przymierza. Pierwsza, najważniejsza – „Wojownik uczy się od swojego Mistrza i Go naśladuje” – wskazuje na Jezusa Chrystusa jako wzór mężczyzny, podkreśla rolę modlitwy, Eucharystii, lektury Słowa Bożego i postu. Druga nawiązuje do jednego z powołań mężczyzny: „Wojownik jest odpowiedzialnym i zaangażowanym mężem i ojcem”. „Wojownik trwa przy innych Wojownikach” – brzmi prawda trzecia, która realizuje się poprzez męską przyjaźń we wspólnocie. Wreszcie słowa „Wojownik ma zdrowy stosunek do rzeczy i pracy” kierują uwagę na właściwą hierarchię wartości.
 

Odpowiedź na kryzys

Cztery Prawdy Wojownika wymyślił w 2010 roku w Krakowie Michał Piekara, doradca rodzinny i ewangelizator (pisaliśmy o jego rodzinie w „Idziemy” nr 19/2015). Rozeznał wtedy, że Bóg powołuje go do służby mężczyznom. Przemyśleniami podzielił się z przyjacielem Mariuszem Marcinkowskim, teologiem, trenerem rozwoju osobistego, który prowadził z żoną konferencje i warsztaty dla par. – Połączyliśmy siły i zaczęliśmy organizować konferencje dla mężczyzn na uczelniach – wspomina Marcinkowski. W lipcu urządzili obóz wakacyjny w Krościenku nad Dunajcem, „by w typowo męskiej atmosferze, lekkiego survivalu, doświadczyć braterstwa i obecności Pana Boga”. – Zainteresowanie było duże, a uczestnicy stwierdzili, że potrzeba więcej takich spotkań. Zaczęliśmy tworzyć elementy stałej formacji – opowiada lider główny PW.

– Wiele mówiło się o pewnym kryzysie męskości, kryzysie ojcostwa. Sami doświadczaliśmy kiedyś trudności w relacjach z naszymi ojcami. Widzieliśmy też, że w Kościele mocno stawia się na emocje, uczucia, wystrój, pieśni, co bardziej odpowiada wrażliwości kobiet. Dostrzegliśmy, że w wyłącznie swoim towarzystwie mężczyźni zachowują się inaczej. Dlatego chcieliśmy stworzyć miejsce, w którym będą mogli szczerze mówić o swojej duchowości, doświadczeniu życiowym, sukcesach i porażkach, budować prawdziwe męskie przyjaźnie – dodaje Marcinkowski.

 

Nocne wyzwania

Dziś w Warszawie, Krakowie i Kielcach około stu mężczyzn uczestniczy w stałej formacji. Jej podstawą są małe grupy, od sześciu do ośmiu osób. Wojownicy widują się zwykle kilka razy w miesiącu. W oparciu o Cztery Prawdy pracują z tekstami formacyjnymi, dzielą się doświadczeniami, wyznaczają cele, zobowiązują się do ich realizacji. Ponadto spotykają się na Mszach Świętych, rekolekcjach i przy towarzyskich okazjach. Indywidualnie – wcielają postanowienia w życie, rozwijają wiarę przez codzienną modlitwę i spotkania ze Słowem Bożym. Chętni do wstąpienia w szeregi wspólnoty jeżdżą do Krościenka na letni obóz, którego plan, zgodnie z przyjętym zwyczajem, do ostatniej chwili owiany jest tajemnicą. Kapelanem głównym Przymierza jest ks. Piotr Paweł Łapa. Wysoki i rosły góral o mocnym głosie, kiedyś misjonarz na Wschodzie, szybko znalazł wspólny język z Marcinkowskim, który w 2012 roku przeniósł się do Warszawy.

Niektóre inicjatywy PW są skierowane także do mężczyzn spoza wspólnoty, jak Msze z konferencjami w kościele na Broniewskiego w drugie czwartki miesiąca, obecnie przybliżające sylwetki świętych. Popularnością cieszą się „Nocne Wyzwania” – modlitwy pomiędzy godz. 2 a 3 w noce z pierwszego czwartku miesiąca na piątek.

– Stawiamy na zasady, wierność danemu słowu, hartowanie przestrzeni ciała i ducha. Jest też miejsce na braterstwo i przyjaźń. Członkowie Przymierza są zdeklarowani, chcą korzystać z konkretnej drogi. To nas wyróżnia. Mężczyźni chętnie korzystają z różnych wydarzeń, przychodzą, wyjmują coś dla siebie i odchodzą. W PW trzeba poświęcić część siebie, swojego życia po to, by coś dać innym. Dzięki temu Wojownicy mogą na siebie liczyć – charakteryzuje Marcinkowski.

 

Moc w konkretach

Łukasz Rychwalski ma trzydzieści lat, jest informatykiem. Przed rokiem u dominikanów na Służewie znalazł plakat rekolekcji adwentowych Przymierza Wojowników – „Wolni od niemocy”. Mówi, że był w tym palec Boży. – Chciałem czegoś więcej. Pomyślałem: „Czemu nie?”. Podczas rekolekcji przeżyłem nawrócenie. Potem dołączyłem do wspólnoty i przeszedłem tzw. pilotaż, czyli cykl spotkań wprowadzających – opowiada.

Jego spojrzenie na męską wiarę zmieniło się. – Wydawało mi się do tej pory, że wierzący mężczyzna to ktoś niezaradny, nieżyciowy. Ale Przymierze jest bardzo konkretne i stawia na działanie. A w Piśmie Świętym jest wiele „męskich” historii, np. Mojżesza, Jonasza, Jana Chrzciciela – przyznaje.

– Poszczególne grupy tworzą ludzie na mniej więcej tym samym etapie życia. Student ma inne problemy niż ojciec kilkuletnich dzieci – opisuje Karol Chudzik, 27-letni nadzorca budowlany z Warszawy, zaręczony z Anną. – Do Przymierza dołączyłem trzy lata temu. Chciałem być w męskiej wspólnocie. W tych „mieszanych” często zwraca się uwagę na to, by się komuś przypodobać, niektórzy szukają drugiej połówki itd. Pośród mężczyzn, kiedy masz coś komuś za złe i mu to powiesz, nie ma obrażania się. Zależało mi też na męskim wzorcu głowy rodziny i, po prostu, na dobrych kumplach o podobnych wartościach – wyjaśnia.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły