18 stycznia
piątek
Piotra, Małgorzaty
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Pasterz Niepodległej

Ocena: 4.8
1570

„Prócz miłości Pana Boga i dusz polecam wam nader gorąco miłość dwu Matek duchowych: Kościoła i Ojczyzny” – apelował do kapłanów bp Józef Sebastian Pelczar. Sam żył według tej zasady.

fot. arch. sióstr sercanek

To musiała być dla niego niezwykła chwila. W warszawskiej archikatedrze św. Jana Chrzciciela zapłonęła Świeca Niepodległości. Ofiarował ją Polakom papież Pius IX podczas kanonizacji Jozafata Kuncewicza w 1867 r. Polecił zanieść świecę do Kolegium Polskiego, by pozostała w nim tak długo, „aż ją ze sobą do wolnej Warszawy zabiorą”. Słowa spełniły się po ponad 50 latach, kiedy w 1920 r. kardynałowie Edmund Dalbor i Aleksander Kakowski przywieźli papieski dar do stolicy Polski. Zapłonęła w archikatedrze na znak odzyskania niepodległości. Homilię podczas uroczystej Eucharystii wygłosił bp Pelczar, który pół wieku wcześniej, jako młody ksiądz i mieszkaniec Kolegium Polskiego, był świadkiem Piusowego proroctwa.

„Ta świeca jest (…) jakby kaznodzieją, nawołującym naród do pokuty i do pracy. Kiedy Chrystus Pan wywiódł z grobu Łazarza, kazał zdjąć z niego całuny grobowe; podobnie i dziś, wskrzesiwszy Polskę do nowego życia, żąda od wszystkich jej synów, aby zamiast szat grobowych ubrali ją w suknię nową, z cnót chrześcijańskich uszytą” – mówił wtedy.

Z okazji stulecia niepodległości 3 czerwca tego roku w Świątyni Opatrzności Bożej Świeca Niepodległości zapłonęła ponownie, przypominając przesłanie biskupa, dla którego odnowa moralna Polaków była misją życia.

 

Krok od powstania

Pochodził z Korczyny na Podkarpaciu. Tamtejszy neogotycki kościół Najświętszej Maryi Panny Królowej Korony Polskiej, jest dziś sanktuarium ku jego czci. Przyszedł na świat 17 stycznia 1842 r., jako trzecie dziecko Marianny i Wojciecha Pelczarów. Już w łonie matki ofiarowany Maryi, przez całe życie miał do niej szczególne nabożeństwo. Rodzina przyszłego świętego miała duże, pięćdziesięciohektarowe gospodarstwo. Byli ludźmi zamożnymi. Posiadali też pokaźny księgozbiór. Józef Sebastian kształcił się kolejno w parafialnej szkółce, a następnie w Rzeszowie i Przemyślu, gdzie w 1860 r. wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego.

– Jako kleryk, na wieść o wybuchu powstania styczniowego postanowił wraz z kilkoma innymi seminarzystami ofiarować życie za ojczyznę – opowiada s. Jadwiga Kupczewska, archiwistka założonego przez świętego Zgromadzenia Służebnic Najświętszego Serca Jezusowego, zwanych sercankami. Przed przyłączeniem się do powstańców i wyruszeniem na pewną śmierć – wszak żaden z bojowo nastawionych alumnów nie miał wcześniej broni w ręku – powstrzymał ich rektor seminarium ks. Marcin Skwierczyński. Przekonał młodzieńców, że najlepiej przysłużą się ojczyźnie, pracując całe życie po Bożemu. Wspierali jednak powstańców, oddając im swoje ubrania, pieniądze, a nawet przechowując ich w swoich izbach.
Młody ks. Pelczar niedługo po święceniach został wysłany do Rzymu, gdzie uzyskał doktoraty z teologii i prawa kanonicznego. To w tym czasie był świadkiem proroczego daru Piusa IX.

Po powrocie do kraju kolejno pracował jako duszpasterz, następnie wykładał w Wyższym Seminarium Duchownym w Przemyślu, by w końcu na ponad dwadzieścia lat trafić do Krakowa. Był wykładowcą, dziekanem Wydziału Teologicznego, prorektorem i rektorem Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz jego budowniczym, bo to zainicjował budowę Collegium Novum.

 

Inne pola walki

– Lubił mówić, że zaraz po Bogu miłuje Polskę – ojczyznę, bo ona jest dla niego matką, która rodzi i wychowuje. Dla ojczyzny pracował całe życie, i to na wielu frontach: od społecznego, przez naukowy, po duchowy – opowiada s. Kupczewska.

Był dobrym kaznodzieją i spowiednikiem. Ale nigdy w swojej pracy duszpasterskiej nie ograniczał się do ambony i konfesjonału. Już jako wikariusz w Samborze – jednej ze swoich pierwszych parafii – założył Towarzystwo Pań św. Wincentego à Paulo, które miało zajmować się najuboższymi. Jako prefekt Seminarium Duchownego prowadził wykłady formacyjne dla rzemieślników.

Problemy społeczne dały o sobie znać szczególnie mocno w Krakowie, który był wtedy miastem wielkiej nędzy. Ksiądz Pelczar dostrzegał potrzebę moralnego wsparcia, edukacji i pomocy materialnej rzeszom ubogich. A ciesząca się autonomią Galicja dawała szansę na rozwój takiej działalności obywatelskiej.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka dziennikarstwa, etnologii i teologii. Od 2012 roku związana z tygodnikiem „Idziemy”. Należy do Wspólnoty Sant’Egidio.

 

Najwyżej oceniane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -