4 sierpnia
wtorek
Dominika, Protazego, Jana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Papież świadkiem cudu św. Januarego

Ocena: 0
3180
Ampułka z krwią patrona Neapolu przechowywana jest w katedrze, w której Ojciec Święty spotkał się z duchowieństwem, osobami konsekrowanymi, stałymi diakonami i seminarzystami.
20150321 16:37
pb, st (KAI) / Neapol, mz
fot. PAP/EPA/CIRO FUSCO
 
Z okazji wizyty Franciszka wielki złoty relikwiarz, w którym umieszczona jest ampułka, został ustawiony na głównym ołtarzu świątyni. Na co dzień przechowuje się go w jednej z jej bocznych kaplic. Popiersie św. Januarego, stojące w prezbiterium, ubrane było w biskupią mitrę i kapę.

Wchodzącego do katedry papieża powitały oklaski i śpiew pieśni „Tu sei Pietro” ("Ty jesteś Piotr"). Krótko przemówili wikariusze biskupi ds. duchowieństwa i ds. życia konsekrowanego. Ojciec Święty powiedział, że przygotował przemówienie, ale „przemówienia są nudne”, więc wręczył je tylko arcybiskupowi Neapolu kard. Crescenzio Sepe do publikacji (jego polskie tłumaczenie zamieszczamy poniżej), a sam postanowił podzielić się kilkoma refleksjami, którzy przyszły mu na myśl podczas pobytu w Neapolu.

Wskazał, że życie kapłańskie i zakonne to pójście za Chrystusem, które nie zna emerytury. Jezus musi być w centrum tego życia, a charakteryzować je ma duch ubóstwa, braterstwa i radości. Papież zalecił zgromadzonym adorację Boga, miłość do Kościoła i wynikającą z niej gorliwość apostolską.

Po modlitwie „Ojcze nasz”, Franciszkowi podano wyjętą z relikwiarza ampułkę z krwią św. Januarego, którą papież ucałował i udzielił nią błogosławieństwa. Krew św. Januarego w ampułce w połowie się rozpuściła. Ojciec Święty skomentował to słowami, że musimy się bardziej nawracać, bo tylko w połowie św. January jest z nas zadowolony.

Św. January był biskupem Benewentu – miasta położonego ok. 70 km na wschód od Neapolu. W okresie wielkich prześladowań chrześcijan za rządów cesarza Dioklecjana ( III-IV wiek) poniósł śmierć męczeńską wraz z sześcioma towarzyszami ze swej diecezji: Sozjuszem, który był jego diakonem, Prokulem, Festusem, Dezyderym, Eutychiuszem i Akurcjuszem. Stare podanie głosi, że za odmowę złożenia ofiary bożkom oprawcy wrzucili ich do ognia, ale płomienie w cudowny sposób nie wyrządziły im żadnej szkody. Wtedy rzucono ich na pożarcie dzikim zwierzętom, ale i one ich nie tknęły. Ostatecznie zginęli pod toporem kata. Miało się to wydarzyć 19 września 305 r. w Puteoli (dzisiejsze miasto Pozzuoli) pod Neapolem.

Relikwie męczenników, zwłaszcza biskupa, przechodziły różne koleje i były przechowywane w różnych miejscach, głównie ze względu na najazdy barbarzyńców i obawy, aby nie zostały przez nich sprofanowane. Ostatecznie pod koniec XV wieku trafiły do katedry w Neapolu. Ale już wcześniej datuje się tzw. cud św. Januarego, gdy jego krew przechowywana w ampułce zaczyna się burzyć, staje się płynna i pulsuje, jak gdyby została świeżo rozlana. Chociaż zjawisko było wielokrotnie badane, do dzisiaj nie wiadomo, co jest jego przyczyną.

Cud następuje zwykle kilka razy w roku, przede wszystkim we wspomnienie liturgiczne świętego – 19 września, ale zdarza się także w maju, grudniu, a czasami też w innych okresach roku.


Niewygłoszone przemówienie Franciszka:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Dziękuję wam za powitanie w tym miejscu – katedrze - symbolu wiary i historii Neapolu. Dziękuję, Wasza Eminencjo, za wprowadzenie w to nasze spotkanie. Dziękuję też dwóm braciom, którzy zadali pytania w imieniu wszystkich.

Zacznę od wyrażenia, jakie wypowiedział wikariusz ds. duchowieństwa: „To wspaniale być księdzem”. Tak, to prawda, to wspaniale być kapłanami, a także być osobami konsekrowanymi. Najpierw zwrócę się do kapłanów, a następnie do osób konsekrowanych.

Podzielam wraz z wami nieustannie nowe zadziwienie, że jesteśmy powołani przez Pana, aby za Nim iść, przebywać z Nim i iść ku ludziom, niosąc Jego słowo, Jego przebaczenie... Naprawdę, to rzecz wspaniała jaka się nam wydarzyła, łaska Pana, która ponawia się każdego dnia. Zdają sobie sprawę, że w sytuacji wymagającej trudu, jak ma to miejsce w Neapolu, z wyzwaniami starymi i nowymi, człowiek rzuca się na oślep, aby zaspokoić potrzeby tak wielu braci i sióstr, narażając się na to, że będziemy całkowicie zaabsorbowani. Zawsze trzeba znaleźć czas, aby zatrzymać się przed tabernakulum, pozostać w milczeniu, aby odczuć na sobie spojrzenie Jezusa, który nas odnawia i ożywia. A jeśli przebywanie przed Jezusem trochę nas niepokoi, to jest to dobry znak, uczyni nam dobrze! To właśnie modlitwa ukazuje nam, czy podążamy drogą życia czy też drogą kłamstwa, jak mówi psalm (por. 138,24), czy pracujemy jako dobrzy robotnicy, czy też staliśmy się najemnikami, czy jesteśmy „otwartymi kanałami”, przez które płynie miłość i łaska Boża, czy przeciwnie stawiamy siebie w centrum, stając się w końcu „ekranami”, które nie pomagają w spotkaniu z Panem.

Jest także piękno braterstwa, bycia kapłani razem, pójścia za Chrystusem nie samotnie, nie indywidualnie, ale razem, w wielkiej różnorodności darów i osobowości, a wszystko to przeżywane w komunii i braterstwie. Także i to nie jest łatwe, nie jest natychmiastowe i oczywiste, ponieważ także my księża żyjemy zanurzeni w tej kulturze subiektywistycznej dnia dzisiejszego, która wynosi „ego”, aż do oddawania jemu kultu bałwochwalczego. Istnieje także pewien indywidualizm duszpasterski, pociągający za sobą pokusę, by samemu iść naprzód, lub z małą grupą tych, którzy „myślą tak jak ja”... Wiemy natomiast, że wszyscy są powołani do życia w komunii w Chrystusie w prezbiterium, wokół biskupa. Można, a nawet powinno się zawsze poszukiwać form dostosowanych do czasu i realiów danego terytorium, ale to poszukiwanie duszpasterskie i misyjne należy dokonywać w postawie komunii, z pokorą i braterstwem.

Nie zapomnijmy też o pięknie podążania z ludem. Wiem, że od kilku lat wasza wspólnota diecezjalna podjęła trudny proces ponownego odkrycia wiary, w kontakcie z sytuacją miasta, które pragnie się podnieść i potrzebuje współpracy wszystkich. Zachęcam was zatem do wyjścia na spotkanie innych, do otwierania drzwi i docierania do rodzin, chorych, młodych, starszych, tam gdzie mieszkają, poszukując ich, towarzysząc, wspierając ich, aby wraz z nimi celebrować liturgię życia. Szczególnie warto byłoby towarzyszyć rodzinom w wyzwaniu rodzenia i edukacji dzieci. Dzieci są „znakiem diagnostycznym”, pozwalającym dostrzec stan zdrowia społeczeństwa. Dzieci nie należy psuć, ale miłować! A my, kapłani jesteśmy wezwani do towarzyszenia rodzinom, aby dzieci były wychowane do życia chrześcijańskiego.

W drugim wystąpieniu odniesiono się do życia konsekrowanego, wspominając o jego blaskach i cieniach. Zawsze istnieje pokusa, aby bardziej podkreślić cienie kosztem blasków. Prowadzi to jednak do skoncentrowania się na samych sobie, do nieustannego narzekania, do tego, by zawsze oskarżać innych. Natomiast zwłaszcza w tym roku życia konsekrowanego, pozwólmy, by ujawniło się w nas i w naszych wspólnotach piękno naszego powołania, bo to prawda, że „tam, gdzie są zakonnicy, tam też jest i radość”. W tym duchu napisałem list do osób konsekrowanych, i mam nadzieję, że pomaga on w waszym pielgrzymowaniu osobistym i wspólnotowym. Chciałbym was zapytać: jaki jest „klimat” w waszych wspólnotach? Czy istnieje wdzięczność, czy jest owa Boża radość wypełniająca nasze serca? Jeśli one istnieją, to wypełnia się moje życzenia, aby nie było wśród nas smutnych twarzy, osób nieszczęśliwych i niezadowolonych, gdyż „smutne naśladowanie jest naśladowaniem żałosnym”(tamże, II, 1).

Drodzy konsekrowani bracia i siostry, życzę wam, byście świadczyli z pokorą i prostotą, że wasze życie konsekrowane jest cennym darem dla Kościoła i dla świata. Darem, którego nie można trzymać dla siebie, ale którym trzeba się dzielić, niosąc Chrystusa do każdego zakątka miasta. Niech wasza codzienna wdzięczność Bogu wyraża się w pragnieniu, aby przyciągnąć serca do Niego i towarzyszyć im w drodze. Zarówno w życiu kontemplacyjnym, jak i w życiu apostolskim odczuwajcie w sobie silną miłość do Kościoła i wnoście wkład, za pośrednictwem waszego specyficznego charyzmatu w jego misję głoszenia Ewangelii i budowania ludu Bożego w jedności, świętości i miłości.

Dziękuję wam, drodzy bracia i siostry. Idźmy naprzód, ożywiani wspólną miłością do Pana i do Świętej Matki Kościoła. Serdecznie wam błogosławię. I proszę, nie zapomnijcie modlić się za mnie.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 4 sierpnia

Wtorek, XVIII Tydzień zwykły
+ Wspomnienie św. Jana Marii Vianneya, prezbitera
«Jeśli zaś ślepy ślepego prowadzi, obaj w dół wpadną».
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Jr 30,1-2.12-15.18-22; Ps 102,16-21.29 i 22-23; Mt 15,1-2.10-14
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter