23 maja
wtorek
Iwony, Dezyderego, Kryspina
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Nagroda dla parafii

Ocena: 0
3113
Historia kościoła św. Anny w Brzezinach zaskakuje: modrzewiowa świątynia, dobudowana została bowiem do starszej o sto lat… murowanej kaplicy. Dzisiaj odzyskuje dawny blask.
Wedle podań, ulicą św. Anny, przy której stoi kościół, przebiegał trakt kupiecki z Wielkopolski do Krakowa. Najstarsza świątynia mogła przy niej powstać już w XV stuleciu. Historia obecnego kościoła św. Anny zaczęła się w 1719 roku, kiedy brzeziński mieszczanin, Stanisław Bujakiewicz, wyłożył pieniądze na jego budowę.

– To był dość skromny kościół, oddający zamożność brzezinian – podkreśla proboszcz parafii Podwyższenia św. Krzyża w Brzezinach, ks. kanonik Bogumił Walczak.

Drewniana konstrukcja wsparła się na pochodzącej z 1616 roku murowanej kaplicy dedykowanej św. Annie, ufundowanej przez wojewodę podlaskiego Stanisława Warszyckiego. – Wtedy były to obrzeża. Ale kult św. Anny musiał być duży, skoro fundator rozbudował kapliczkę – dodaje ks. Walczak. Od tego czasu dawna kaplica pełniła rolę zakrystii.

KORNIKI, DESZCZ I CZAS

Na początku XXI wieku stan kościoła był fatalny, groziło mu nawet zawalenie. Dlatego w 2004 roku powstał Społeczny Komitet Odnowy Kościoła Świętej Anny w Brzezinach, który zajął się zbiórką funduszy. Równolegle konieczna była inwentaryzacja zabytku.

– Komitet szukał osób, które podjęłyby się społecznego wykonania tego zadania. Zgodził się dr Witkowski z Politechniki Łódzkiej, który razem ze studentami zabrał się do pracy. Dzięki niej mogliśmy zacząć długofalowe działania – mówi ks. Walczak. W zbiórkę pieniędzy zaangażował się najbardziej znany brzezinianin, Zbigniew Zamachowski, na różnych etapach pomagał też urząd marszałkowski i urząd miasta Brzeziny. – Początkowo pieniądze pochodziły jednak tylko z ofiar parafian, dlatego remont odbywał się etapami – opowiada Andrzej Cieślik, członek Komitetu. – Najpierw wymieniliśmy dach kryty gontem, później remontowaliśmy murowaną zakrystię, której groziło odpadnięcie przypory – opisuje Cieślik. Potem ekipy remontowe zabrały się za wymianę szalunków, naprawę podwalin i wreszcie – renowację wnętrza kościoła: ścian, sufitów i podłóg. Podczas prac odkryliśmy portal nad wejściem. Wcześniej był zabity deskami – podkreśla ks. Walczak.

AUTENTYZM DO KROPLI KRWI

Teraz remontowane są zabytki ruchome. Jednym z odkryć jest drewniany krucyfiks z XV wieku. Przed renowacją wyglądał fatalnie – wyblakła farba i lipowe drewno zjedzone przez szkodniki. Po kilkutygodniowej pracy, którą wykonała konserwatorka Monika Bystrońska-Kunat, Chrystus wrócił na belkę tęczową. – Autor rzeźby bardzo wiernie odtworzył figurę Jezusa. Do tego stopnia, że dotykając krwi wypływającej z jego boku, można wyczuć jej grubość, a pod pachami znajdują się nawet włosy – opisuje Cieślik.

W najbliższych dniach konserwatorzy odnawiać będą belkę tęczową. Po oczyszczeniu przywrócą jej dawne barwy – czerwoną i ciemnoniebieską. Inskrypcja będzie miała kolor czarny: Hic mea me pietas ligno cofixit in alto, hic me solus amor non mea culpa tenet (Przybiła mnie tu na wysokim krzyżu litość, zatrzymuje mnie tu tylko miłość).

Do renowacji przygotowane są też ołtarze – główny i boczny. Ten drugi – z obrazami przedstawiającymi św. Walentego i Pokłon Trzech Króli – powinien wrócić do świątyni jeszcze w tym roku.

Ks. Walczak podkreśla, że podczas renowacji przywracany jest – w miarę możliwości – stan pierwotny. – Ściany początkowo były surowe, ale przez lata malowane i to farbą olejną. Zerwaliśmy te warstwy – pokazuje modrzewiowe belki.

Właśnie ta dbałość została zauważona – w konkursie „Zabytek Zadbany” parafia i jej Społeczny Komitet zostały nagrodzone przez Generalnego Konserwatora Zabytków za „staranne rozpoznanie obiektu i zachowanie w dużym stopniu autentyzmu substancji zabytkowej”.


CIASTECZKA BABCI JEZUSA

Zabytkowy charakter kościoła nie oznacza, że żyją w nim wyłącznie niedobitki korników i konserwatorzy. Jest to świątynia filialna parafii farnej Podwyższenia Świętego Krzyża. Co niedziela odprawiana jest tu poranna Msza Święta, regularnie spotykają się anonimowi alkoholicy, podopieczni schroniska św. Brata Alberta i harcerze.

Największym świętem jest oczywiście 26 lipca. – Przez cały dzień odprawiamy Msze Święte, które gromadzą wiernych z całego miasta. Dzieciom rozdajemy wtedy ciasteczka babci Pana Jezusa, czyli świętej Anny – opisuje ks. Walczak.

Boczne wejście do kościoła zamykane jest imponującym kluczem. – To bardzo ciekawy zamek, bo kluczem można go otworzyć tylko od zewnątrz. Od wewnątrz jest zapadka – opowiada ks. Walczak. Pasjonująca może być historia gotyckiej kropielnicy, która stoi przed wejściem. Na jej ścianie wyryty jest krzyż, łuk i strzała. – A wyszczerbienie zapewne powstało po tysiącach uderzeń rycerskich mieczy. Czy pochodzi z tego kościoła, czy może z naszej fary? – zastanawia się ks. Walczak. I zaprasza do Brzezin.

Łukasz Głowacki
fot. Łukasz Głowacki

Idziemy nr 19 (400), 12 maja 2013 r.


PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły