13 kwietnia
sobota
Przemyslawa, Hermenegildy, Marcina
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Męczennik z Połocka

Ocena: 4.5
2350

Bij, zabij papistę, łacinnika – usłyszał od napastników niedługo przed śmiercią arcybiskup Połocka Jozafat Kuncewicz. W poczet świętych 150 lat temu zaliczył go Pius IX.

fot. Wojciech Świątkiewicz/Idziemy

Obraz z kościoła św. Jozafata w Warszawie

Jan Kuncewicz urodził się w 1580 r. we Włodzimierzu Wołyńskim w rodzinie prawosławnej. Jako młodzieniec zaczął praktykować u wileńskiego kupca Jacka Popowicza, zwolennika unii prawosławia z katolikami. Najpierw uczęszczał tam do cerkwi prawosławnej, ale szybko „przyjął unię” i w 1604 r. wstąpił do zakonu bazylianów, gdzie przyjął imię Jozafat. Zgodnie z ówczesnymi zwyczajami prowadził bardzo surowy tryb życia, zachowywał wszystkie posty, nosił włosienicę, praktykował samobiczowanie, sypiał na podłodze.

Surowe praktyki zakonne ofiarowywał w intencji nawrócenia prawosławnych. Było to kilka lat po zawarciu unii (1596) i stosunki między prawosławnymi a katolikami obrządku wschodniego i łacińskiego były niezwykle napięte. Prawosławni bardzo aktywnie starali się, aby ich wyznawcy, którzy przeszli na katolicyzm, zachowując obrządek wschodni, powrócili do prawosławia. Na tym tle wciąż dochodziło do aktów przemocy.

Bazylianin Jozafat w swoich pismach starał się udowodnić błędy prawosławnych. Gdy został diakonem, w kazaniach bronił katolicyzmu. W 1609 r. przyjął święcenia kapłańskie w obrządku unickim z rąk greckokatolickiego metropolity halicko-kijowskiego Hipacego Pocieja. Odtąd jego działalność powodowała na Wileńszczyźnie liczne nawrócenia na katolicyzm.

W 1613 r. został archimandrytą klasztoru bazylianów w Wilnie. Jego przyjaciel Genady Chmielnicki pisał: „Musiał Jozafat o wszystko starać się osobiście – tak iż sam był archimandrytą i wikariuszem, spowiednikiem, kaznodzieją, prokuratorem (zaopatrzeniowcem) i kantorem. Sam budził braci, sam dzwonił w cerkwi na jutrznię, sam zbierał jałmużnę biednym. W tym wszystkim ujawniał anielską pogodę”.

Latem 1617 r. Jozafat został mianowany biskupem pomocniczym archidiecezji połockiej, a rok później po śmierci abp. Gedeona Brolnickiego został arcybiskupem połockim. Rozwinął gorliwą działalność misyjną i pasterską. Nakazał księżom unickim codziennie odprawiać Msze Święte, co w obrządku unickim nie było normą, nie pozwalał świeckim fundatorom na ingerencję w sprawy kościelne. Wspomagał ubogich, a jeden z nich nawet zamieszkał w jego rezydencji. Wiele wymagał od duchowieństwa. Zabraniał lichwy, gry w karty i pijaństwa, a duchownych unickich, którzy po śmierci żony próbowali zawrzeć ponowny związek małżeński, wykluczał z Kościoła. Nawet jako arcybiskup nie zaprzestał praktyk pokutnych, ofiarowując je za nawrócenie – jak mówił – „schizmatyków, heretyków i pogan”. Wiele godzin spędzał na modlitwie.

W 1620 r. patriarcha prawosławny Teofan wyświęcił w Kijowie siedmiu duchownych prawosławnych na biskupów. Mieli oni rezydować w diecezjach obsadzonych przez biskupów unickich. Jednym z nich był Melecy Smotrycki przewidziany do Połocka. I choć interweniował w tej sprawie sam król Zygmunt III Waza, skazując Smotryckiego na banicję, woli królewskiej nie można było wykonać, gdyż wybuchła właśnie wojna polsko-turecka. Tymczasem Smotrycki osiadł w Wilnie, prowadząc – przez swoich duchownych – agitację skierowaną przeciwko prawowitemu biskupowi. Kiedy Kuncewicz przebywał w Warszawie, w Połocku odtworzono struktury prawosławne, a w pobliskim Witebsku uznano Smotryckiego za biskupa.

Pierwszy poważny incydent nastąpił w Połocku, gdy wysłannicy Zygmunta III Wazy w obecności Kuncewicza próbowali odczytać dekret królewski. Miejscowa ludność o mało nie dokonała samosądu na wysłannikach królewskich i samym arcybiskupie Kuncewiczu. On zaś nie chciał korzystać z ochrony wojsk królewskich, choć wokół jego rezydencji ciągle wrzało, a każde jego pojawienie się powodowało stek obelg i zniewag. „Daj Boże, abym ja przelał swą krew za zbłąkane owce, aby wszyscy się zbawili i przystąpili do poznania prawdy i wyznając świętą Jedność, zachowali wzajemną miłość” – mówił współpracownikom.

Wreszcie 12 listopada 1623 r. do rezydencji biskupa w Witebsku wpadł tłum z kijami i siekierami. Na słowa arcybiskupa pełne miłości i pojednania odpowiedział przemocą. Konającego Kuncewicza wywleczono na dziedziniec, gdzie jeden z napastników dobił go strzałem. Rezydencję okradziono, ciało biskupa zbezczeszczono, po czym wrzucono do Dźwiny i zatopiono. Dopiero po sześciu dniach je wydobyto i przewieziono do katedry w Połocku. Dziewiętnastu oprawców zostało skazanych na śmierć.

Męczeństwo unickiego biskupa tym bardziej zmobilizowało grekokatolików do trwania przy unii i zacieśnienia związków ze Stolicą Apostolską. Urban VIII w 1642 r. ogłosił Jozafata Kuncewicza błogosławionym, a Pius IX wpisał do katalogu świętych. Pius XI w encyklice Ecclesiam Dei w 300. rocznicę męczeństwa Jozafata nazwał go „wspaniałą chlubą i ostoją Słowian wschodnich”.

W 34 lata po jego śmierci męczennikiem został inny „duszochwat”, jezuita Andrzej Bobola. W 1874 r. zginęli męczennicy podlascy.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz tygodnika "Idziemy"

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 13 kwietnia

Sobota, II Tydzień wielkanocny
Zmartwychwstał Chrystus, który wszystko stworzył
i zlitował się nad ludźmi.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): J 6, 16-21
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz
Blisko nas
chcesz dodać swoją informację - napisz

- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły

Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter