10 kwietnia
sobota
Michala, Makarego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Człowiek wielu cnót

Ocena: 0
3273

Jest to tym bardziej godne podkreślenia, że w tym samym czasie wielu ludzi Kościoła wiarę traciło, popadało w przygnębienie i apatię albo przechodziło na służbę agresywnych i zakłamanych ideologii. Prymas – człowiek trzeźwo stąpający po ziemi i doskonale poinformowany – mimo licznych kryzysów, z którymi się zmagał, nigdy nie porzucił swych zadań, lecz dzień po dniu cierpliwie służył Kościołowi i ojczyźnie, starając się jak najlepiej wypełnić to, co uważał za swój obowiązek. Nie zniechęcał się, nie upadał na duchu, nie dawał się też ponosić euforii. Wciąż trwał, mimo wszystkich przeciwności wynikających z tragicznych skutków II wojny światowej, zależności Polski od agresywnego mocarstwa komunistycznego – Związku Sowieckiego, a także mimo dewastacji życia społecznego w Polsce przez panujący w naszym kraju totalitarny ustrój i jego zwolenników. Nie wyprowadzały go z równowagi także liczne ludzkie słabości i upadki, których był świadkiem.

 

Stałość i długomyślność

Kardnał Agostino Casaroli – główny architekt watykańskiej polityki wschodniej i jeden z wieloletnich polemistów prymasa – zatytułował swoje pamiętniki „Męczeństwo cierpliwości”. O wiele lepiej ten tytuł wydaje się pasować do postawy samego prymasa Wyszyńskiego, choć on sam z pewnością za męczennika nigdy by się nie uznał.

Ta niezwykła i fascynująca stałość postawy prymasa była możliwa z jednej strony dzięki jego głębokiej wierze, ale także dzięki nadziei, jaką niezmiennie miał w sobie. Prymas był obdarzony pewną cechą, którą nazwałbym „długomyślnością”, a która wynikała z tej nadprzyrodzonej nadziei. Dzięki niej nie zniechęcał się doraźnymi niepowodzeniami ani nie szukał krótkoterminowych sukcesów.

Widać w „Pro memoria” prawdziwego człowieka, który potrafił się uśmiechać
wśród morza przeciwności.

Tę postawę może najbardziej widać w jego szczególnym stosunku do komunizmu. W przeciwieństwie do ogromnej większości ludzi żyjących w XX w., także ludzi Kościoła, prymas Wyszyński nigdy nie uważał komunizmu za konieczny element rzeczywistości, na który byliśmy skazani. Choć nie miał złudzeń, że będzie on zjawiskiem krótkotrwałym, jednak był przekonany, że nie będzie trwał wiecznie. Potrwa może kilkadziesiąt lat, ale upaść musi, i to w dającej się przewidzieć przyszłości. Ta jego mieszanka zdrowego rozsądku i determinacji z pewnością ożywiana była właśnie niezachwianą nadzieją, opartą na świadomości opieki Bożej Opatrzności.

 

Musiał naprawdę kochać

Wreszcie widać w opisywanych na kartach Pro memoria działaniach prymasa jego miłość, zarówno do Boga i Jego Matki, jak i do otaczających go ludzi. Bez tej miłości nie daje się zrozumieć samozaparcia, z jakim prymas poświęca się służbie swoim wiernym. Czytamy, jak tuż po wojnie przemierzał tysiące kilometrów, by spotykać się z parafianami w najdalszych zakątkach nie tylko powierzonych mu diecezji, ale także na Ziemiach Zachodnich, gdzie był często jedynym autorytetem, który się tam osobiście fatygował. Kardynał spędzał – sądząc z analizy zapisków – ogromną część czasu w nieustannych podróżach swym samochodem po zniszczonych wojną polskich drogach. Objeżdżał Polskę, krążąc od parafii do parafii, i wygłaszał nieraz kilkanaście (sic!) homilii i przemówień dziennie. Żeby móc wytrwać w tym trudzie, musiał naprawdę kochać i Boga, i tych ludzi, z którymi się spotykał.

Wyrazem miłości Prymasa była też z pewnością jego ogromna pracowitość. Jego terminarz był dzień pod dniu zapełniony notatkami określającymi, co powinien robić z dokładnością do… 15 minut. Była to intensywność pracy niemal nie do uwierzenia, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę, że dotyczy to okresu ponad 30 lat. Nie widać przy tym u prymasa na kartach Pro memoria żadnych okresów depresji, zniechęcenia czy wypalenia, zupełnie zrozumiałych przy tak wytężonej pracy. Można to wyjaśnić tylko wtedy, gdy weźmiemy pod uwagę, że głównym motywem jego działania była właśnie miłość.

Tłumaczy ona także fakt, że prymas zdołał pozostać przez cały czas zupełnie wolny od nienawiści. W jednym z najbardziej szokujących zapisków w początku lat 50. zanotował, że podczas rekolekcji modlił się za „prezydenta Bieruta” i „chłopców z UB”. Nie dlatego jednak, żeby sympatyzował z ich działalnością, ale dlatego, że uważał, że właśnie oni – główni odpowiedzialni za zbrodnie komunizmu w Polsce – potrzebują jego modlitwy. Mając pełną świadomość, jak wielu ma przeciwników, kard. Wyszyński kultywował autentyczną miłość nieprzyjaciół, nawet najgorszych wrogów i zbrodniarzy.

 

Z pokorą serca

W notatkach widać także, że prymas był człowiekiem prawdziwie pokornym. Jego pokora wyrażała się na wiele sposobów, ale przede wszystkim chyba w niewymuszonym poczuciu humoru, które emanuje z kart prymasowskich notatek. Prymas śmieje się z otaczającej go – nieraz bardzo przygnębiającej – rzeczywistości, ale śmieje się także z samego siebie. Dostrzega komizm sytuacji, w jakich nieraz się znajduje. Jeden z czytelników pierwszych wydanych tomów zapisków był zaskoczony, że nie widać w nich hieratycznego, śmiertelnie poważnego prymasa, znanego z kościelnych uroczystości. Ja raczej powiedziałbym, że widać w Pro memoria nie tylko oficjalny wizerunek biskupa, kardynała i księcia Kościoła, ale także prawdziwego człowieka na co dzień, potrafiącego się uśmiechać wśród morza przeciwności.

Prymas swe zapiski zostawiał zazwyczaj w takiej formie, w jakiej od razu je poczynił. Można więc powiedzieć, że notatki te są autentycznym świadectwem jego osobowości. Czytając je, nie mam najmniejszych wątpliwości, że była to osoba heroiczna w wielu chrześcijańskich cnotach.

Dziś dzięki papieskiemu dekretowi nie jest to już tylko luźne wrażenie historyka, obcującego z codziennymi notatkami Prymasa Tysiąclecia, ale potwierdzony autorytetem Kościoła fakt.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

NIEDZIELNY NIEZBĘDNIK DUCHOWY - 11 kwietnia

Druga Niedziela Wielkanocna - Miłosierdzia Bożego
«Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam».
+ Czytania liturgiczne (rok B, I): J 20, 19-31
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)
+ Dar zmartwychwstałego Jezusa (komentarz tygodnika Idziemy)

- Reklama -


E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter