8 kwietnia
środa
Cezaryny, Dionizego, Julii
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Był dobry jak chleb

Ocena: 0
785

Setki wiernych i blisko 90 kapłanów uczestniczyło we Mszy pogrzebowej ks. prałata dr. Józefa Skarpetowskiego, której 15 stycznia w parafii św. Brata Alberta w Warszawie-Wesołej przewodniczył bp Romuald Kamiński.

fot. M.Gronek

– Dla wielu był ojcem, do którego mógł przyjść każdy, licząc na zrozumienie i wsparcie – mówił o zmarłym w mowie pożegnalnej kolega kursowy ks. Waldemar Kaniewski. – Przychodzili zwykli, biedni ludzie, prosząc o intencje Mszy Świetej. Mówił im: „Jak nie masz, to zostaw sobie na życie”. Patrzyłem również, jak przychodzili załatwić pogrzeb; mówił im: „Śmierć bliskiej osoby to wielkie wydarzenie losowe, zostaw sobie. Jak będziesz miał, to złożysz ofiarę”. Na tym polega wielka mądrość kapłańska, którą miał.

– W dekanacie rembertowskim mówiliśmy o nim: „nasz Józio”. Kruszył wszelkie bariery, jakie mogłyby powstać ze względu na wiek czy doświadczenie duszpasterskie, traktował nas kapłanów jak równych. Był prawdziwym przyjacielem – wspominał dziekan rembertowski, ks. prałat Emil Owczarek, proboszcz parafii Matki Bożej Zwycięskiej w Rembertowie. – Kiedy zmarł mój tata, ks. Józio otoczył mnie troską i serdecznością. Wspierał wiedzą i życiową mądrością, które zdobywał na modlitwie. Wielokrotnie widziałem go przed tabernakulum, był dla mnie duchowym ojcem – wyznał ks. Owczarek. Podkreślił, że ogromny wpływ miała na ks. Skarpetowskiego postać św. Brata Alberta, który jest patronem parafii, w której zmarły służył blisko trzydzieści lat. – Wielokrotnie powtarzał zachętę, by wspólnota w Wesołej-Zielonej była dobra jak chleb dla drugiego człowieka. On sam starał się taki być.

Niezwykle ciepło wspominają ks. Skarpetowskiego również wikariusze, z którymi pracował. – Wprowadzał nas w kapłaństwo poprzez to, że po prostu był przy nas, pełen empatii i wyrozumiałości. Miał świadomość, z czym musimy się zmierzyć, i nas wspierał – mówi ks. Michał Włoch.

– Mimo trudnych sytuacji nigdy nie słyszałem, by kiedykolwiek wypowiadał się źle o drugim człowieku, nigdy nie oceniał, ale obdarzał szacunkiem. W czasie spotkań z ludźmi potrafił zejść niejako na drugi plan, tak że ten drugi czuł się zauważony, doceniony. W ten sposób wydobywał naszą godność. Człowiek, będąc z nim, chciał być po prostu lepszy – wspomina ks. Łukasz Żak.

U ks. Skarpetowskiego w duszpasterstwie nie było fajerwerków, wielkich akcji ewangelizacyjnych. – On przyciągał ludzi do Boga swoją codziennością. Dobrze wygłoszonym kazaniem, do którego się przygotowywał, pobożnie odprawioną Mszą Świętą. Młodzież ceniła go za zaangażowanie i serce. – W czasie przygotowań do bierzmowania pomagał wikariuszom, przygotowując konferencje. Jego homilie były konkretne i trafiały do nas. Pokazywał nam, jak przełożyć wiarę na życie, a przede wszystkim nas rozumiał – opowiadał Karol Lampkowski.

Budowa świątyni i parafii były dziełem całej wspólnoty. Ksiądz Skarpetowski trzymał ster, ale pozwalał ludziom wypłynąć i czuć się u siebie. – Za jego czasów nasza parafia była jedną wielką rodziną. Działał chór, koła różańcowe, klub seniora, oaza, przez lata bardzo duża grupa ministrantów służyła do Mszy Świętej. Wśród nich był nasz syn, później wnuczek. Młodzież garnęła się do parafii. Nie trzeba było nikogo zmuszać czy zachęcać. Przychodzili z radością, bo czuli się tu – podobnie jak my dorośli – u siebie. Przy budowaniu parafii nigdy od nas niczego nie żądał i nie nakazywał. Zdarzało się i tak, że sam pomagał ubogim – mówią Barbara i Kazimierz Kopciowie.

Ostatnie lata, naznaczone chorobą i cierpieniem, znosił pogodnie i cierpliwie, mówiąc, że „Pan Bóg dopuszcza tyle, ile człowiek może znieść”. – Na pytania, w jaki sposób mu pomóc, odpowiadał: „Wszystko, co jest mi potrzebne, mam”. Bardzo się cieszył z odwiedzin, ale nie skupiał na sobie uwagi. Nie wymagał stałego zainteresowania i czasu. Zachęcał nas za to do angażowania się w nasze obowiązki – wspomina kuzynka, Elżbieta Śliwińska.

W czasie Mszy pogrzebowej władze dzielnicy Wesoła dziękowały zmarłemu proboszczowi za jego otwartość i współpracę. – Kiedy przystąpiliśmy do budowy nowego obiektu Szkoły Podstawowej nr 172, co wymagało zburzenia starego budynku, ani przez chwilę nie wahał się przyjąć dzieci i klasy do sal katechetycznych – przypomniał zastępca burmistrza Krzysztof Kacprzak.

Zwracano uwagę, że znamienna jest data odejścia księdza – święto Matki Bożej z Lourdes. Ksiądz Skarpetowski niezwykle kochał Maryję, o czym mówią też liczne Jej wizerunki w kościele.

Ciało śp. ks. Józefa Skarpetowskiego spoczęło na cmentarzu w Rembertowie. Miał 76 lat.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
- Reklama -
- Reklama -

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 8 kwietnia


Witaj, nasz Królu i Zbawicielu,
Ty sam zlitowałeś się nad grzesznymi.

Dziś w Kościele: Środa w Wielkim Tygodniu
Czytania liturgiczne (rok A, II): Iz 50,4-9a; Ps 69,8-10.21-22.31 i 33-34; Mt 26,14-25
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań
+ "Ziarna Słowa" Jana Pawła II

- Reklama -

- Reklama -

- Reklama -


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter