26 października
poniedziałek
Lucjana, Ewarysta, Damiana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Sprawa ks. Sudoła już w Watykanie: "To polski ks. Vianney"

Ocena: 5
1231

W Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych rozpoczął się rzymski etap procesu beatyfikacyjnego ks. Stanisława Sudoła. To taki polski Jan-Maria Vianney – mówi bp Krzysztof Nitkiewicz, biskup sandomierski, który złożył dziś w Watykanie akta zmarłego w 1981 r. kapłana. Niestrudzony duszpasterz i spowiednik, wielki asceta oraz orędownik dusz czyśćcowych. Przyjeżdżali za nim ludzie z całej Polski.

Fot. Vaticannews.pl

Jak podkreśla bp Nitkiewicz przypominanie postaci takich, jak ks. Sudoł jest szczególnie ważne w chwili obecnej, gdy trwa dyskusja nad posługą kapłana. On sam przyjechał do Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych z neoprezbiterami diecezji sandomierskiej, bo ks. Sudoł fascynuje przede wszystkim młodych kapłanów, jest dla nich wyraźnym worem – mówi bp Nitkiewicz.

Ks. Sudoł był człowiekiem wielkiej pobożności i ascezy

Był to zwykły proboszcz. Wybudował kilka kościołów, prowadził katechizację, głosił piękne kazania, ale przede wszystkim wyróżniał się rysem wielkiej pobożności, ascezy. Pościł całymi dniami. Nie jadł mięsa, nie pił alkoholu. I poświęcał się głównie spowiedzi – powiedział Radiu Watykańskiemu bp Nitkiewicz. – Ludzie przyjeżdżali z całej Polski. Czasami o godz. 3 nad ranem. Przyjeżdżał pociąg. Ludzie pukali w szybę, on nakładał sutannę i szedł do kościoła, żeby ich wyspowiadać. A jeśli ich nie było, to szedł do kościoła, żeby pokutować za grzechy innych, leżał krzyżem, modlił się. I później spowiadał aż do godz. 17. Bez żadnego obiadu. Do dzisiaj żyją osoby, które korzystały z jego posługi sakramentalnej i mówią, że te spowiedzi przemieniły całkowicie ich życie. Żył w skrajnym ubóstwie. Nosił ciągle tę samą sutannę, wszystkie prezenty oddawał, a kiedy ludzie przy okazji posługi sakramentalnej dawali mu pieniądze, to mówił: «Nie wsadzaj mi węża do kieszeni!» Z drugiej strony pilnował woli zmarłych, którzy w testamencie poprosili o odprawienie w ich intencji Mszy św. gregoriańskiej. Jemu nie chodziło o pieniądze. Chodziło o to, że ten zmarły potrzebuje pomocy po śmierci. Wynikało to z wiary, z wielkiej wiary w moc Mszy św.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 26 października

Poniedziałek, XXX Tydzień zwykły
+ Dzień Powszedni
Albowiem droga sprawiedliwych jest Panu znana,
a droga występnych zaginie.

+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Ef 4, 32 – 5, 8; Ps 1, 1-4 i 6; Łk 13, 10-17
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)



Najczęściej czytane artykuły

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter