24 czerwca
niedziela
Jana, Danuty
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Przyszedłem pana nawracać

Ocena: 4.06667
2081

„Po prostu usiądę przy panu / i zwierzę swój sekret / że ja, ksiądz, / wierzę Panu Bogu jak dziecko”. Tak kończy się wiersz ks. Twardowskiego „Nie przyszedłem pana nawracać”.

fot. ks. Henryk Zieliński/Idziemy

To mądry wiersz. Mówi o „nawracaniu” przeintelektualizowanym, napuszonym… A kończy się świadectwem, które przecież nie jest samo dla siebie, ale pragnie pokornie, aby ów pan też uwierzył Bogu jak dziecko. Niestety, dzisiaj mamy taką niedobrą modę na to, by – broń Boże! – nikogo nie nawracać w żaden sposób. Mamy za to zachwycać się różnorodnością wiar i bez końca dialogować. Aż się chce napisać wiersz „Przyszedłem pana nawracać”… Wszak Jezus nie powiedział: „Mnóżcie religie i dialogujcie”, ale zaczął publiczną misję od wezwania: „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię” (Mk 1,15). Jego uczniowie mają robić podobnie: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego” (Mt 28,19). Wielki Post, który przeżywamy, jest czasem sposobnym, by osobiście zmierzyć się z wezwaniem do nawrócenia.

 

Różne typy nawrócenia

W Katechizmie Kościoła Katolickiego czytamy: „W przepowiadaniu Kościoła to wezwanie [do nawrócenia] jest skierowane najpierw do tych, którzy nie znają jeszcze Chrystusa i Jego Ewangelii” (1427). Ale zaraz w następnym numerze Katechizm stwierdza: „Wezwanie Chrystusa do nawrócenia nadal jednak rozbrzmiewa w życiu chrześcijan. To drugie nawrócenie jest nieustannym zadaniem dla całego Kościoła”.

Zainspirowani tym zadaniem jezuici określili samych siebie następująco: „Być jezuitą – to wiedzieć, że wprawdzie jest się grzesznikiem, ale powołanym przez Boga (…) na towarzysza Jezusa Chrystusa” (Kongregacja Generalna XXXII, d. 1, nr 11). To określenie można by odnieść do każdego chrześcijanina. Jesteśmy grzesznikami, ale powołanymi, by iść przez życie z Jezusem. Nie oznacza to jednak przyzwolenia na grzech na zasadzie: no, jestem słabym grzesznikiem, i cóż na to poradzę. Wręcz przeciwnie! Ten, kto kroczy za Jezusem, czuje potrzebę nieustannego nawracania się mocą Bożej łaski.

Wiemy, że w greckiej Biblii na określenie nawrócenia używa się zasadniczo dwóch czasowników: epistrèphein i metanoèin. Ten pierwszy wskazuje na zmianę konkretnego postępowania lub na cofnięcie się z jakiejś drogi. Drugi czasownik oznacza przemianę wewnętrzną, zmianę mentalności, sposobu myślenia. Metanoèin to przemiana serca, która jest trudniejsza niż zmiany w sferze konkretnych czynów. Łatwiej na przykład postanowić nie kierować się zazdrością, niż wyplenić zazdrość z serca. Nie uzdrawiamy się jednak sami, lecz poprzez otwieranie się na łaskę Bożą. Trzeba pamiętać o obietnicy, którą znajdujemy u proroka Ezechiela: „I dam wam serce nowe i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza, odbiorę wam serce kamienne, a dam wam serce z ciała” (Ez 36,26).

Kardynał Carlo Mario Martini SJ rozróżnił cztery rodzaje nawrócenia: religijne, moralne, intelektualne i mistyczne. Odnotujmy, że podobne rozróżnienie zrobił wcześniej inny jezuita, Bernard Lonergan. Nawrócenie religijne polegałoby na przejściu od nieznajomości Boga Biblii do poznania Boga Jezusa Chrystusa, czyli Boga w Trójcy Jedynego. Nawrócenie moralne to przejście od życia nieuporządkowanego, pełnego pogoni za światowymi próżnościami, do życia w posłuszeństwie woli Bożej w Kościele Chrystusowym. Trzeci rodzaj nawrócenia, mianowicie nawrócenie intelektualne, polega na odwadze poddania w wątpliwość utartych schematów myślowych i podjęcia samodzielnego myślenia, co nie znaczy, że skoncentrowanego na samym sobie. Wygodne jest podążanie za zdaniem większości, aktualnymi modami, za tym, co w jakimś stopniu narzuca mi towarzystwo, w którym się obracam. Zdanie większości nie musi być złe, ale niekiedy jesteśmy wezwani do zmiany punktu widzenia, do spojrzenia inaczej na świat i Kościół, do pójścia pod prąd. A na czym polega nawrócenie mistyczne? To porzucenie duchowej bylejakości, by przejść do szukania i znajdowania Boga we wszystkich rzeczach. Chodzi o mistykę codzienności, a nie o nadzwyczajne wizje.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziekan Wydziału Teologicznego Papieskiego Uniwersytetu Gregorianum w Rzymie
dkowalczyk@jezuici.pl



Najczęściej czytane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły