17 czerwca
poniedziałek
Laury, Marcjana, Alberta
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Czekanie wyostrza zmysły

Ocena: 4.775
1996

– Czekając, nastrajamy się na częstotliwość, na której nadaje Bóg – mówi ks. prof. Robert Skrzypczak.

fot. Monika Odrobińska/Idziemy

Z ks. prof. Robertem Skrzypczakiem rozmawia Monika Odrobińska

Jak dobrze przeżyć czas oczekiwania, jakim jest rozpoczynający się Adwent, gdy na wystawach sklepowych i ulicach już święta?

Adwent oznacza pobudkę. To czas sprzyjający rozbudzeniu postawy otwartości na relację z Bogiem. Jest więc czasem liturgicznym. Pytanie o to, czy ma szanse dotrzeć do szerszych mas, jest pytaniem o to, czy przedrze się przez blichtr i konsumpcjonizm. Człowiek zawsze czegoś potrzebuje, ale coraz mniej potrzeby te mają wymiar metafizyczny. Żydzi czekali na Mesjasza, my dziś czekamy na dom z ogródkiem, dobry samochód. Taki mesjanizm może się przerodzić mesjanizm nekrologowy.

Mesjanizm nekrologowy?

Czyli oczekiwanie od życia już tylko świętego spokoju. A tego, jak wiadomo, pod dostatkiem jedynie na cmentarzu. Zrobiła się moda, także wśród katolików, na kupowanie sobie grobów za życia. Smutne, że chrześcijanin, któremu oznajmiono życie wieczne, przyszłość lokuje w granitowej miejscówce na cmentarzu.

Potrzebujemy pobudki. To nie Izraelici wymyślali sobie wędrówki. To Boża obietnica napełniała ich apetytem na coś więcej. Spełnienie jednej obietnicy rozbudzało pragnienie kolejnej, a najważniejszą jest Mesjasz. My chrześcijanie rozpoznaliśmy go w Chrystusie, „Chrystus” po grecku oznacza właśnie „Mesjasz”, i to Jego oczekujemy w Adwencie.

Ale jak Go zauważyć w tym przedświątecznym zgiełku?

Na człowieka działają różne siły: reklama, propaganda polityczna, konsumpcjonizm. Nie możemy już sobie pozwolić na komfort ciszy. Musimy uczyć się wyodrębniania z jazgotu, który traktuje mnie jako klienta, głosu, który woła mnie po imieniu, w którym słychać troskę o mnie. Jeśli będzie to głos, który wytrąci mnie z rutyny, jest to głos Boga.

Czyli nie jest powiedziane, że usłyszą Go tylko wierzący?

Można być człowiekiem religijnym, lecz niewierzącym – kiedy serce nie reaguje na głos Boga, nie wchodzi z Nim w dialog. Ale i odwrotnie: głos ten poruszyć może strunę w kimś dotychczas dalekim od wiary.

Jaka jest różnica między czekaniem niecierpliwym a czekaniem radosnym?

By ją odkryć, polecam ćwiczenie, które dobrze wprowadzi nas w Adwent. Zastanówmy się otóż, czego w życiu pragniemy najbardziej. Pragnienie jest częstym motywem w Piśmie Świętym. Synów Zebedeusza czy ślepca Jezus pytał: „Czego pragniecie?”. Może się bowiem okazać, że nasze pragnienia są banalne, zredukowane.

Osiemnastolatek chce zwojować świat: znać kilka języków, grać na instrumentach, wjechać rowerem na Kilimandżaro. A potem przychodzi wojsko, żona, dzieci, pięćdziesiątka na karku i okazuje się, że nasze Kilimandżaro to mieszkanko i posadka, okupione nadwagą i nadciśnieniem.

Niecierpliwość to domena naszych czasów: denerwujemy się, gdy strona za długo się ładuje, trąbimy na pieszych, bo się ślamazarzą, irytuje nas, że ktoś nie łapie naszej myśli w lot. To efekt przyspieszenia życia. Bardziej prawdopodobne jest, że zginiemy nie w wypadku, ale umrzemy na zawał, a gdy upadniemy, ludzie po nas przejdą w pośpiechu, ze wzrokiem utkwionym w zegarku i agendzie zadań na dziś.

Na świat i ludzi nie mamy wpływu. Zmienić możemy tylko siebie. Jak?

Jeśli wiem, że jest Bóg, i to On jest właścicielem czasu, także mojego, to znaczy, że ja mogę odpocząć. Nie: nic nie robić, ale powiedzieć: „Jezu, ty się tym zajmij”, „Jezu, ufam Tobie”. Dla człowieka, który myśli, że może liczyć tylko na siebie i sam musi sobie wszystko zapewnić, czas jest przekleństwem.

Chrześcijanin w czas Adwentu wchodzi z przekonaniem, że Ten, który się rodzi, potem zmartwychwstanie. To rodzi się Zwycięzca śmierci, który w nasze życie wprowadza kroplę wieczności. Dobry Adwent to taki, w którym wierzący czy nie, zabiegany czy zmuszony do nicnierobienia, chory czy więzień, zetknie się z Kimś, komu mógłby powiedzieć: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego”.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, mężatka, matka dwóch córek. W "Idziemy" opublikowała kilkaset reportaży i wywiadów.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 17 czerwca

Słyszeliście, że powiedziano: „Oko za oko i ząb za ząb!” A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu.

Dziś w Kościele: poniedziałek XI tydzień zwykły
+ wspomnienie św. brata Alberta Chmielowskiego, zakonnika
+ Czytania liturgiczne (rok C, I): 2 Kor 6,1-10; Ps 98 (97),1bcde. 2-3b.3c-4; Mt 5,38-42.
+ komentarze Bractwa Słowa Bożego do czytań



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -

JAN PAWEŁ II MÓWIŁ DO NAS

Pierwsza pielgrzymka Jana Pawła II w czerwcu 1979 roku do Polski zmieniła trwale naszą ojczyznę i nas samych. Co wtedy papież chciał nam przekazać? Co zapamiętaliśmy?
+ 2 czerwca: Warszawa - Okęcie i Plac Zwycięstwa (1)
+ 3 czerwca: Warszawa i Gniezno (2)
+ 4 czerwca: Czestochowa (3)
+ 5 czerwca: Czestochowa (4)
+ 6 czerwca: ostatni dzień w Częstochowie i Kraków (5)
+ 7 czerwca: Kalwaria Zebrzydowska, Wadowice, Oświęcim-Brzezinka (6)
+ 8 czerwca: Nowy Targ, Kraków (7)
+ 9 czerwca: Kraków, Nowa Huta, Kraków (8)
+ 10 czerwca: Kraków i pożegnanie z ojczyzną (9)