21 lutego
piątek
Eleonory, Fortunata, Roberta
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Pamięć o Auschwitz

Ocena: 0
611

Dlaczego uczestniczyli w tym katolicy i protestanci? Przecież większość żołnierzy i esesmanów kiedyś była ochrzczona. - mówi ks. Manfred Deselaers w rozmowie z Michałem Komorkiem

fot.Bibi595 / praca własna / CC BY-SA 3.0 /Link

Jak Ksiądz trafił do Oświęcimia?

Jako student teologii w latach 80. byłem z pielgrzymką w Polsce. Odwiedziliśmy Muzeum KL Auschwitz. Zaprzyjaźniłem się wtedy z proboszczem parafii Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Oświęcimiu ks. Jerzym Brońką. Zapytałem mojego ówczesnego biskupa Klausa Hemmerlego – jestem prezbiterem diecezji Aachen – czy mogę spędzić rok w Polsce, u ks. Brońki. Biskup zgodził się. W Polsce zacząłem pisać doktorat na temat komendanta KL Auschwitz Rudolfa Hössa. Potem powstało Centrum Dialogu i Modlitwy, w którym dziś pracuję. W Oświęcimiu mieszkam od 1990 r.

 

Skąd u Księdza zainteresowanie tematem Holocaustu?

To zaczęło się wcześniej. Po maturze, zamiast iść do wojska, poszedłem na służbę zastępczą w ramach akcji Znak Pokuty. Ponad rok zajmowałem się niepełnosprawnymi dziećmi, nie tylko żydowskimi, w Jerozolimie. Przygotowując się do wyjazdu, odwiedziliśmy Oświęcim. Był rok 1974. Wtedy pierwszy raz zetknąłem się z Holokaustem. Od tego czasu temat we mnie siedzi. Należę do pokolenia Niemców, w którym o Auschwitz nie mówiło się prawie wcale. Jako dziecko nie uczyłem się o tym w szkole. Pierwszy kontakt z tym problemem był dla mnie szokiem. Próbowałem sobie jakoś z nim poradzić.

 

A w domu nie rozmawialiście o wojnie?

Nie, to był trudny temat dla moich rodziców. Ojciec był żołnierzem Wehrmachtu, walczył we Francji. Jakiś czas spędził w niemieckim więzieniu. Nie chciał wracać do tematu. Ja wróciłem.

Niemcy cieszyli się z zakończenia wojny. Powszechnie sądzono, że to była katastrofa, nie tylko polityczna, ale też moralna. Koniec wojny pozwolił zacząć życie od nowa. Większość nie chciała wracać pamięcią do lat wojennych, woleli skupić się na budowie nowych Niemiec. Potrzebowali się odciąć od tamtego doświadczenia. Poza tym łatwiej jest rozmawiać, kiedy ktoś jest ofiarą, sprawcom jest trudniej. Nie było wiadomo, jak o tym mówić, dlatego się milczało. Dopiero następne pokolenie wróciło do tematu, ale dla moich rodziców i wychowawców to było za blisko.

 

Jak to się stało, że temat odżył?

Temat podjęło pokolenie urodzone po wojnie, nazywane pokoleniem ‘68. W latach 60. w Ameryce królowali hipisi, a w Niemczech bardzo mocno stanęło pytanie o wojnę. Dzieci zaczęły pytać rodziców: „Co wtedy robiliście”? W odpowiedzi najczęściej słyszały: „Kto wtedy nie żył, ten nie zrozumie”.

Mimo niechęci ze strony starszego pokolenia zwyciężyło przekonanie, że temat jest zbyt ważny. O Holokauście zaczęto uczyć w szkołach, problem podjęła niemiecka kultura, stanął również na arenie międzynarodowej. Aby odbudować relacje z krajami sąsiednimi, trzeba było zacząć słuchać głosu ofiar. Z początku były to inicjatywy prywatne lub kościelne. Dziś to już tradycja, że raz do roku w Bundestagu przemawia świadek Holokaustu. Przez te lata świadomość Auschwitz i wynikająca z tej pamięci odpowiedzialność stały się częścią niemieckiej tożsamości.

W grudniu ubiegłego roku w Muzeum Auschwitz mówiła o tym kanclerz Niemiec. Angela Merkel nie była pierwsza, ale dziś wyraża ona głos większości Niemców. Merkel mówiła o tym z taką mocą nie tylko ze względu na ofiary – Niemcy też tego potrzebują. W kraju podnoszą się głosy – np. ze strony prawicowej partii AFD – że za dużo mówi się o odpowiedzialności Niemiec za II wojnę światową.

 

Może mają rację, może Niemcy już odpokutowały?

To zależy, jak rozumiemy odpowiedzialność za Holokaust. Poznałem kiedyś młodego Niemca, który po rozmowie z byłym więźniem obozu zaczął płakać. Mówił, że nie chce być wiecznie uważany za syna esesmana. I miał rację, nie o to chodzi. Dziś ludzie z całego świata odwiedzają Oświęcim, ale nie po to, żeby podtrzymywać przekonanie, jak okropni są Niemcy.

 

To po co?

Holokaust jest faktem, a jeżeli coś miało miejsce, to znaczy, że może się powtórzyć. Każdy z nas jest odpowiedzialny za to, żeby ta straszna historia się już nie powtórzyła. Możną ją streścić w krótkim zawołaniu: „Nigdy więcej”. Ta odpowiedzialność ciąży na wszystkich. W szczególności na Niemcach, ponieważ to nasze państwo zorganizowało tę zbrodnię. Dziś ta odpowiedzialność nabiera kluczowego znaczenia.

 

Dlaczego?

Holokaust to dla wielu ludzi ciągle historia rodzinna. Odpowiedzialność za naszych dziadków i rodziców przyświecała mojemu pokoleniom, kiedy podejmowaliśmy ten temat. Ale ten wymiar jest coraz mniejszy. Pokolenie, które było dorosłe i odpowiedzialne w latach wojny, dziś już prawie nie istnieje. Młody Niemiec, urodzony w XXI w., nie czuje się bezpośrednio odpowiedzialny za II wojnę światową. Jego rodzice rodzili się w latach 70., dziadkowie w trakcie wojny byli dziećmi.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 21 lutego

Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie
Dziś w Kościele: piątek, VI tydzień zwykły, wsp. dowolne św. Piotra Damiani, biskupa i doktora Kościoła
Czytania liturgiczne (rok A, II): Jk 2, 14-24. 26; Ps 112, 1b-6; Mk 8, 34-9, 1
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań
SalveNet zaprasza na Duchową siłkę o. Szymona Janowskiego OFMCap.

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -