20 lipca
sobota
Czeslawa, Hieronima, Malgorzaty
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Najważniejsza rola

Ocena: 4.8
1683

Dziecko, także to, które dopiero przyszło na świat, diametralnie zmienia życie dorosłych. Swoim doświadczeniem macierzyństwa dzielą się znane mamy.

fot.pixabay.com

 Dorota Łosiewicz

Gdy zostajesz mamą, nic już nigdy nie jest takie samo. Zawsze jest ktoś, o kim myślisz, zanim pomyślisz o sobie. Całkowicie zmienia się twoja wrażliwość i postrzeganie otoczenia. Może przez chwilę tęsknisz jeszcze za starym życiem, ale to trwa krótko. Wszystkie krzywdy dzieci całego świata nagle dotyczą cię osobiście i nie możesz przejść obok nich obojętnie. Gdy w serwisach informacyjnych słyszysz, że ktoś skrzywdził dziecko, budzi się w tobie bestia gotowa skoczyć do gardła. I chce ci się płakać, gdy wiesz, że nic nie możesz.

Z dnia na dzień zaczynasz rozumieć język niemowląt. Niepostrzeżenie odkrywasz, że wszystkie dzieci komunikują się w niezwykle podobny sposób i robią podobne miny, przekazując konkretne treści. Na przykład próbują ssać piąstkę, gdy chcą jeść. To tak, jakbyś nagle zaczynała mówić po marsjańsku.

Wraz z przychodzeniem na świat kolejnych dzieci stajesz się multiinstrumentalistą, rozwijasz w sobie nieodkryte talenty. Okazuje się, że jesteś pediatrą, negocjatorem, nauczycielem, psychologiem, kucharzem, ekonomistą, artystą plastykiem, specem od logistyki, menedżerem. Z każdym kolejnym dzieckiem czujesz, że gra komputerowa, w którą grasz, wchodzi na kolejny poziom. Trzeba wszystko robić szybciej, żeby zapanować nad sytuacją. Nawet gdy czasem wieczorem ze zmęczenia nie możesz sobie przypomnieć, jak się nazywasz, to zapominasz o tym, gdy małe rączki oplatają ci szyję, a ktoś szepcze do ucha: jesteś najukochańsza, mamusiu.

W twoim życiu pojawia się też strach, którego nie znałeś wcześniej. Strach o dziecko, który w chwilach zagrożenia rośnie w gardle jak włochata kula. Kto nie bał się o życie dziecka, ten się nie bał. Ten strach wstrzymuje świat i przygasza słońce, ucisza wiatr, wstrzymuje chmury. Gdy twoje dziecko jest zagrożone, myślisz, że i twoje życie zaraz się skończy. Ten strach nie pojawia się, gdy rodzisz. On jest z tobą już wtedy, gdy dowiadujesz się, że pod sercem nosisz życie. Nie płód, zlepek komórek, a życie właśnie. Twoje dziecko. Gdy okazuje się, że możesz je stracić, nie możesz zrozumieć, że niebezpieczeństwo może czyhać w najbezpieczniejszym miejscu na ziemi. Wiem, o czym mówię. Przeżyłam wszystkie rodzaje lęku i wszystkie odcienie euforii i miłości. To jest moja droga, to jest moje powołanie. Za nic bym tego nie oddała.

 

Edyta Golec

Urodzenie dziecka dla każdej kobiety jest powodem radości, może i swego rodzaju dumy, że ciało „udźwignęło” to wyzwanie, jakim jest wydanie na świat drugiej istoty. Mnie przy wszystkich trzech momentach narodzin dzieci towarzyszyła przede wszystkim niezwykła radość i wdzięczność Bogu za ten cud życia. Czułam spełnienie, a raczej dopełnienie mojej i męża miłości. Bo każda z naszych pociech jest darem Bożym i owocem naszego małżeństwa.

W otoczeniu rodzinnym nie odczułam zmian. Natomiast moje relacje ze znajomymi tuż po urodzeniu dziecka trochę się zmieniły. Zaczęło brakować nam czasu na wspólne spotkania, wyjścia, imprezy. I o ile znajomi posiadający dzieci byli w pełni wyrozumiali, to jednak zauważyliśmy, że dla bezdzietnych był to początkowo problem. Pojawiały się zarzuty, że nie dbamy o nasze relacje. Na szczęście z czasem to się zmieniło i przyjaźnie przetrwały. Pojawienie się dziecka sprawiło, że dojrzałam. Inaczej też postrzegam moich rodziców. Łatwiej jest mi ich teraz zrozumieć, bardziej ich doceniam, wiem, skąd brały się ich obawy, troski, kiedy mnie wychowywali, bo sama teraz tego doświadczam.

Pojawienie się dziecka niewątpliwie zmienia życie i przyzwyczajenia. Ale myślę, że tak już jest, kiedy przyjmuje się odpowiedzialność za drugiego człowieka. Wymaga to zdyscyplinowania i przeorganizowania się, ale to wszystko w moim przypadku przyszło naturalnie, bo w imię miłości. Dzieci były wyczekiwane, więc było rzeczą oczywistą, że trzeba o nie dbać, zapewnić im opiekę, obdarzyć miłością, troską i ciepłem. To poświęcenie jest tego warte, bo wzbogaca nasze życie.

Mówi się, że pracujące zawodowo mamy po urodzeniu dziecka lepiej organizują sobie czas niż wcześniej. Coś w tym jest. A kiedy wykonuje się wolny zawód, to tym bardziej trzeba być dobrze zorganizowanym. Trasa, koncerty, wyjazdy, praca w studiu, tworzenie, komponowanie itp. to zajęcia, które nie mają ram czasowych. Dlatego wsparcie męża i moich rodziców okazało się nieocenione.

Wszystko można pogodzić, jeśli się chce. Logistyka, wsparcie męża, rodziców umożliwia mi realizowanie się zawodowo. Myślę, że człowiek wiele może unieść w imię miłości i pasji. Kocham muzykę, ale też kocham dzieci i uwielbiam dbać o dom i go prowadzić. Z drugiej strony dzieci są już w dużej mierze samodzielne, do tego stopnia, że moja rola ostatnimi czasy sprowadza się do bycia kierowcą. Kiedy patrzę na moje dzieci, to najbardziej cieszy mnie to, że są… że pojawiły się w moim życiu i ubogaciły je swoją obecnością.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarka tygodnika „Idziemy”, absolwentka ziołolecznictwa na SGGW i dziennikarstwa na UW, korespondentka Vatican News


irena.swierdzewska@idziemy.com.pl

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 20 lipca

Sobota, XV Tydzień zwykły
Dzień powszedni albo wspomnienie bł. Czesława
W Chrystusie Bóg pojednał świat z sobą,
nam zaś przekazał słowo jednania.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Mt 12, 14-21
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

+ Nowenna do św. Anny 17-25 lipca
+ Nowenna do św. Szarbela 19-27 lipca



Najwyżej oceniane artykuły

Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter