28 maja
wtorek
Jaromira, Justa, Justyny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Czy jesteśmy bezpieczni?

Ocena: 4.93333
665

Powinniśmy być spójni i gotowi do obrony. Bez tego Rosja będzie zachęcana do ataku ze względu na naszą słabość. - mówi dr hab. Agnieszka Legucka, ekspertka nauk o bezpieczeństwie międzynarodowym, w rozmowie z Ireną Świerdzewską

fot. Irena Świerdzewska

Pojawiają się liczne głosy, że w ciągu kilku lat Rosja może zaatakować któreś z państw NATO. Jak Pani to skomentuje?

Perspektywa ewentualnego ataku na państwo NATO na pewno się przybliżyła. Widać już zmęczenie Zachodu wojną w Ukrainie. Wzmagają się rosyjskie narracje o słabym ogniwie, jakim są kraje zachodnie w kontekście wspierania Ukrainy, co wzmacnia rewizjonizm Rosji. Dopóki Ukraina będzie „wiązać” rosyjskie siły na swoim terytorium, wizja ataku na kolejne państwo będzie się oddalać. Dlatego wsparcie Ukrainy powinno być długoterminowe i mieć na celu wyprowadzenie wszystkich Rosjan z terenów okupowanych, włącznie z Krymem. To dałoby Rosji, a także Chinom, przykład jedności, solidarności Zachodu z państwem zaatakowanym w brutalny sposób.

Obok tego powinniśmy być spójni i gotowi do obrony samych siebie. Bez takich działań państwo rosyjskie będzie zachęcane do ataku ze względu na naszą słabość. Celem może być jedno z państw bałtyckich, a także Polska.

 

Wsparcie militarne i finansowe dla Ukrainy słabnie. Czy Ukraińcy mogą zmienić zdanie i zgodzić się na pokój z Rosją i straty terytorialne?

Na pewno porozumienia z obecnym przywódcą na Kremlu są niemożliwe, są także ryzykowne dla każdej siły politycznej w Ukrainie. Ukraińskie społeczeństwo, które w ciągu ostatnich dwóch lat odniosło bolesne rany, w badaniach opinii publicznej deklaruje walkę aż do zwycięstwa, z odzyskaniem integralności terytorialnej. Sytuacja może się zmienić, kiedy Rosjanie zaczną zyskiwać zdolności operacyjne i przesuwać front w niekorzystnym dla Ukrainy kierunku. Ukraina może powtórzyć manewr z porozumień mińskich w kontekście zachowania egzystencji państwa.

Chociaż obecnie nie widzę w Rosji możliwości nadbudowania zdolności militarnych, żeby zdobyć znaczącą część terytorium ukraińskiego, nie zmienia to faktu, że Rosja nie zrezygnowała ze swoich dążeń. Gotowa jest do poświęcenia swojej gospodarki, także swojego społeczeństwa, żeby osiągnąć cel, jakim jest zdominowanie Ukrainy. Jest nim też zmiana polityczna w Ukrainie, zatrzymanie jej „pochodu” na Zachód, w wersji zaś podstawowej – powolne wykańczanie Ukrainy, a przez to również osłabianie Zachodu.

Jeżeli pozwolimy na powtórkę tego, co wydarzyło się i w Gruzji w 2008 r., i w Ukrainie w 2014 r., czyli dopuszczenie do zajęcia przez Rosję części terytorium innego państwa, bezpieczeństwo euroatlantyckie w dłuższej perspektywie będzie zagrożone.

 

Czy w perspektywie zakończenia wojny Rosji z Ukrainą nie należałoby doprowadzić do likwidacji okręgu królewieckiego, który jest „zbrojownią” Rosji i dogodnym miejscem do ataku na obszar całej Europy? Nawet w zamian za część terytorium Ukrainy?

Jakiekolwiek działania wokół obwodu królewieckiego [dawna nazwa: obwód kaliningradzki – przyp. red.] mogłyby zostać odebrane jako atak ze strony państw NATO, a przez to stać się niebezpieczne także dla Polski. Oznaczałyby, że podejmujemy takie same działania jak Rosja, czyli zmieniamy granice wbrew istniejącym regułom i wysiedlamy mieszkańców obwodu królewieckiego. Rosyjskim władzom centralnym bardziej zależy na głównych ośrodkach politycznych, czyli Moskwie i Petersburgu.

Obecnie nie mamy zdolności, by nakazać Rosji rozbrajanie okręgu królewieckiego. Także ze względu na to, że Rosja wycofała się z większości porozumień rozbrojeniowych, również z kontroli zbrojeń, która mogłaby ją limitować. Rosja przygotowuje się na długotrwałą wojnę z Zachodem i częścią tego planu jest front ukraiński, więc powinniśmy bardziej przygotowywać się militarnie – zwiększyć militarny potencjał państwa, biorąc pod uwagę nasze najbliższe sąsiedztwo z obwodem królewieckim.

 

Co może osłabiać Rosję?

Wciąż tematem tabu jest danie Ukraińcom przyzwolenia na wykorzystanie rakiet dalekiego zasięgu, które mogłyby dosięgnąć Moskwy. Sprzęt, który otrzymują od USA czy z krajów europejskich, nie może być wykorzystywany do tego typu działań przeciwko Rosji. Uważam, że by osłabić zdolności operacyjne Rosji, ukraińska obrona powinna być zdolna do działań zbrojnych na terytorium agresora. A także podejmować wszelkie sposoby destabilizacji z wykorzystaniem cyberataków i działania w rosyjskiej strefie informacyjnej. Z takich metod korzysta Rosja, a Zachód nadal uważa, że byłoby to niezgodne z zasadami, które przyświecają kulturze europejskiej.

 

Czy grozi nam „rozlanie się” wojny w Gazie na cały Bliski Wschód i odbicie się jej rykoszetem w Europie?

Bliski Wschód zawsze był niestabilnym regionem, nie tylko z powodu obecnej sytuacji w Gazie. Mocno utrudnia to sytuację państw sprzyjających Ukrainie. Opowiedzenie się po stronie Izraela to ustawienie się w kontrze wobec pozostałych społeczeństw Bliskiego Wschodu, które sympatyzują z Palestyńczykami, a stanowią one zdecydowaną większość. Nasza polityka bliskowschodnia będzie trudniejsza, jeżeli Izrael dalej będzie prowadził tę operację. Strategia Izraela dla wielu państw europejskich jest „wątpliwa”. Rozlanie się konfliktu na pozostałe państwa wiązałabym nie tyle z Gazą, ile z napięciami między Pakistanem a Iranem. Iran, aby wzmocnić swoją pozycję, a osłabić pozycję Arabii Saudyjskiej czy Izraela, będzie wzniecał konflikty w tym regionie. Oznacza to dla Europy większy napływ migrantów, a dla USA większe zaangażowanie na Bliskim Wschodzie.

 

Dziś mówi się jednak o spadku znaczenia i wpływów USA. Nie jest to bez znaczenia dla Polski?

Dwa ostatnie lata przeczą opiniom, że Stany Zjednoczone są cherlawym i niezdolnym do działań państwem. Dominacja dolara daje oręż wpływom USA. Jednocześnie swoisty powrót do Europy i wsparcie Ukrainy jest przykładem, że jak Amerykanie chcą, to potrafią się zmobilizować. Ponadto w rywalizacji z Chinami Stany Zjednoczone mają nadal zdolności modernizacyjne, pozwalające na pozycjonowanie ich jako państwa bardzo wpływowego w świecie.

Optowanie za utrzymaniem silnej pozycji USA w świecie przyświeca każdej opcji politycznej w Polsce. Silna pozycja i obecność Amerykanów w Europie sprzyja polskim interesom. Ze względu na te relacje możemy wybierać sobie partnerów europejskich. Widzę pewne niebezpieczeństwo, że zaangażowanie Amerykanów na Ukrainie może osłabnąć, ale uderzy to w ich wizerunek jako rywala Chin.

 

Wygrana Donalda Trumpa w najbliższych wyborach w USA może przełożyć się na pogorszenie stanu bezpieczeństwa w Europie?

Wygrana Trumpa może osłabić przywództwo amerykańskie w Europie, ale nie musi. Ta sytuacja będzie wymuszała na nas poszukiwanie europejskich sojuszników, aby w ramach NATO nadal wzmacniać wschodnią flankę Sojuszu Północnoatlantyckiego. Myślę tu nie tylko o państwach bałtyckich czy Rumunii, ale też o nowych członkach NATO: Finlandii i najpewniej Szwecji oraz o podobnie postrzegającej niebezpieczeństwo rosyjskie Wielkiej Brytanii. Taka grupa państw zaangażowanych zmniejszyłaby niepewność Polski związaną z kontynuacją wojny w Ukrainie. Pewna zmiana koncepcyjna dotycząca zagrożenia rosyjskiego widoczna jest też w Niemczech, ale z naszego punktu widzenia nie jest ona rewolucją, tylko procesem, który postępuje zbyt wolno.

 

Obok wzmacniania sojuszy – jak jeszcze możemy poprawiać bezpieczeństwo w Polsce?

Jesteśmy państwem przyfrontowym. Istotne jest więc przygotowanie infrastruktury cywilnej, ale również systemów zabezpieczających przed zagrożeniami hybrydowymi. Obok wojny konwencjonalnej innym rodzajem może być np. atak na infrastrukturę krytyczną, wyłączenie sieci kolejowych, elektrycznych. Należy budować schrony, prowadzić systemy szkoleń obronnych dla społeczeństwa, tak by było ono zdolne do obrony, w tym osobistej. Na razie jesteśmy nieprzygotowani. Jako konieczność widzę budowanie – bez paniki – odporności państwa i społeczeństwa.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarka, absolwentka SGGW i UW. Współpracowała z "Tygodnikiem Solidarność". W redakcji "Idziemy" od początku, czyli od 2005 r. Wyróżniona przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich w 2013 i 2014 r.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 28 maja

Wtorek, VIII Tydzień wielkanocny
wspomnienie bł. Stefana Wyszyńskiego, biskupa
Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi,
że tajemnice królestwa objawiłeś prostaczkom.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Mk 10, 28-31
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

+ Nowenna do św. Urszuli Ledóchowskiej 20-28 maja



Najwyżej oceniane artykuły

Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter