23 czerwca
sobota
Wandy, Zenona
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Przytul mnie?

Ocena: 0
1555

Wyrażanie bliskości to z pewnością kwestia kulturowa.

fot. Pixabay, CC0

W naszej wspólnocie obecne są różne objawy serdeczności i życzliwości. Między innymi przytulanie, ściskanie się „na misia”, które trwa po kilkadziesiąt sekund. Bywa to miłe, ale po pewnym czasie mnie akurat wydaje się to nadmiarowe, mniej potrzebuję takich znaków. I nie mam do końca spokoju: czy to nie jest mój problem? Czy nie jest to sprawka moich lęków przed bliskością? Na ile przytulanie innych może być formą pomocy?

 

Wyrażanie bliskości to z pewnością kwestia kulturowa. Od wylewności Włochów czy uścisków arabskich przyjaciół daleko jest do powściągliwości Wietnamczyków. Miłość chrześcijańska wskazuje raczej, aby, uwzględniając filtry danych kultur, zachować umiar w gestach wspólnotowych. Liturgiczny znak pokoju wskazany przez Kościół w Polsce to ukłon, a nie podanie ręki. W Kościele przekazywano sobie pocałunek pokoju. Nie było jednak – patrząc historycznie – wątpliwości, że nie nadużywano tych znaków. Gdyby coś takiego się zdarzało, przełożeni wspólnot chrześcijańskich winni byli reagować, aby uniknąć nawet pozoru grzechu. Uważano, że lepiej okazać za mało czułości innym, niż za dużo. Stara zasada Kościoła brzmiała: we wszystkim, co dotyka seksualnej strefy człowieka, lepszy jest brak niż nadmiar. Lepiej wiedzieć, umieć, odczuwać mniej – niż za dużo. Wszystkie gesty powinny być takie, żeby można to było nagrać kamerą i przedstawić ze spokojem całemu światu.

Diabeł sugeruje, że taka powściągliwość jest ucieczkowa, przesadna, lękowa, głupia. Doświadczenie Kościoła mówi, że taka powściągliwość oznacza w praktyce mądrość i odpowiedzialność. Proszę zwrócić uwagę, że pokolenie naszych rodziców było dyskretne.

Na ile przytulanie innych może być formą pomocy? Na pewno przytulanie rodziców i dziadków jest czymś leczącym dla dziecka. Ale przytulanie osoby niespokrewnionej nie jest automatycznie lekarstwem. Od psychoterapii są specjaliści, od leczenia – lekarze. Oni zazwyczaj nie przytulają pacjentów. Owszem, były i takie domorosłe pomysły poszczególnych terapeutów, lecz później urągano tym specjalistom i z nich szydzono. Zmysły mają bowiem swoją pamięć. Nie należy bać się głaskania, tulenia, ale trzeba zachować rozsądek i dojrzałość. Serdeczność powinna być miła dla obu osób, które ją sobie okazują. Przeważnie przy zwyczajowym uścisku uważamy, aby nie naruszyć granic drugiej osoby. Czy to, czego ja potrzebuję, jest dobre dla drugiej osoby? Ludzie w relacjach wspólnotowych potrzebują raczej ciepłego wsparcia słownego, modlitewnego i wymagania z miłością.

 

Idziemy nr 19 (657), 13 maja 2018 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest proboszczem parafi i św. Patryka w Warszawie



Najczęściej czytane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły