20 października
piątek
Ireny, Kleopatry, Jana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Dziecko szuka prawdy

Ocena: 0
166

Lepiej mówić dziecku prawdę, niż ją ukrywać

Pisał ksiądz ostatnio o in vitro, że się kocha dziecko jako dar Boga. Ale mnie ciekawi i porusza coś, co ma miejsce w mojej najbliższej rodzinie. Kiedy nasienie ojca przy procedurze in vitro pochodzi od innego dawcy, czy to ma jakieś konsekwencje?

 

Jeszcze raz przypomnę, że dziecko jest zawsze darem Boga.

Przez całą historią ludzkości rozwiązywano problem niepłodności nie tylko przez przysposobienie czy lewirat. Posługiwano się także „dopuszczeniem” mężczyzny spoza małżeństwa. Tę „usprawiedliwioną” niewierność tuszowano. Najwyżej ktoś tam sobie poplotkował o przedziwnym podobieństwie dziecka do „sąsiada”. Donacja nasienia jest więc czymś historycznie rozeznanym.

Oczywiście, mamy tu sytuację pewnej zdrady. Zgoda współmałżonka, przychylność prawa, czy – w przypadku in vitro – autorytet lekarza zmniejsza problem, ale go nie niweluje. Dawca nasienia wnosi bowiem na stałe w rodzinę dziecka dziedzictwo genetyczne innej rodziny. Dawca nasienia „ujawnia” od czasu do czasu swoją psychiczną obecność. Dziecko ma jego geny, jego cechy i elementy urody. Mama i tata widzą w dziecku odbicie nieznanego człowieka. Nie mówi się o tym głośno, żeby nie bolało. W miejsce prawdy o pochodzeniu dziecka wchodzi zestaw niedopowiedzeń, fantazji, a nawet krętactw.

Przy zapłodnieniu nasieniem dawcy zdarza się, że któreś z małżonków miewa problem z akceptacją dziecka. Mamy przeżywają w sobie fale oddalania się od dziecka, a potem nadmiernego wynagradzania mu tego. Mniej odpowiedzialni albo mniej silni mężczyźni mają kłopot z trwaniem w tej nietypowej sytuacji. Wyraża się to niekiedy w zdradach albo nawet w odejściu.

Dziecko w opisywanej sytuacji także ujawnia problemy z określeniem siebie i podejmowaniem decyzji. „Chcę wiedzieć, kim jest mój ojciec. Wtedy będę wiedział, kim ja jestem.” Analogicznie jeszcze pół wieku temu bywało, że oddawano bogatym, bezdzietnym małżonkom jako „własne” potomstwa wielodzietnych, ubogich krewnych. Których rodziców było dzieckiem? Ilu miało rodziców? Ile było – i jest – dramatów z takiego powodu?

Oczywiście, każda rodzina jest inna. Pewnie, że lepiej mówić dziecku prawdę, niż ją ukrywać. Inaczej dziecko kiedyś poczuje się dogłębnie okłamywane albo w chory sposób zacznie tęsknić za nieznajomym ojcem. Przeważnie stosunek rodziny do dawcy nasienia jest niechętny albo nawet pogardliwy. I dziecko to wyczuwa, solidaryzując się z ojcem biologicznym w kontrze do opiekuna. Przy zwykłej adopcji dziecko przysposobione leczy się z tęsknot, kiedy pozna „w realu” ojca biologicznego. Przy donacji nasienia nie ma na to praktycznie szans.

Idziemy nr 24 (610), 11 czerwca 2017 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
- Reklama -


Najczęściej czytane artykuły

- Reklama -

SALON DZIENNIKARSKI

- Reklama -


Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

- Reklama -