23 stycznia
niedziela
Ildefonsa, Rajmunda
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

"Anioł Pański" z Franciszkiem: Wiara to nie relacja handlowa z Bogiem (aktualizacja)

Ocena: 5
428

W rozważaniu przed niedzielną modlitwą Anioł Pański papież Franciszek nawiązując do postaci „bogatego młodzieńca” z Ewangelii przekonywał, że wiara bez daru i bezinteresowności jest niepełna, jest wiarą słabą, wiarą niemocną. Z kolei po modlitwie papież przypomniał o wczorajszej beatyfikacji Marii Lorenzy Longo i dziesiejszej - ks. Franciszka Mattoli oraz zapewnił o swej modlitwie za osoby chore psychicznie.

Fot. PAP/EPA/GIUSEPPE LAMI

 Franciszek zauważył, że wiara młodego człowieka wskazuje na typ relacji handlowej z Bogiem, stanowiącej szereg powinności do wykonania, które następnie są nagradzane. Trzeba wyzwalać się z „wiary komercyjnej”, ponieważ ona wskazuje na fałszywy obraz Boga, jako księgowego i kontrolera, a nie miłosiernego ojca. W dalszej kolejności Jezus osłania młodemu człowiekowi prawdziwe oblicze Boga.

To właśnie tam rodzi się i odradza wiara: nie z obowiązku, nie z czegoś, co trzeba zrobić, albo za co należy zapłacić, ale ze spojrzenia miłości, którą trzeba przyjąć. W ten sposób życie chrześcijańskie staje się piękne, jeśli nie opiera się na naszych własnych zdolnościach i planach, ale na spojrzeniu Boga. Czy twoja wiara, czy moja wiara jest znużona? Czy chcesz ją ożywić? Szukaj Bożego spojrzenia: idź na adorację, daj sobie przebaczyć w spowiedzi, stań przed Ukrzyżowanym. Krótko mówiąc, pozwól się Jemu miłować. To jest początek wiary: dać się miłować Temu, który jest ojcem

– powiedział papież.

Ojciec Święty zwrócił uwagę, że po pytaniu i spojrzeniu Jezus zaprosił młodzieńca do pójścia drogą bezinteresowności i daru. To wezwanie do hojności i wielkoduszności w rozporządzaniu swoim życiem dla Boga i dla bliźnich. Życie chrześcijańskie jest wielkim „tak” wobec miłości.

Wiara bez daru, wiara bez darmowości, bez uczynków miłosierdzia, w końcu czyni nas smutnymi: jak u człowieka, który, choć sam Jezus patrzył na niego z miłością, odszedł do domu «zasmucony» i «spochmurniał» (w. 22) – tak mówi Ewangelia. Dzisiaj możemy zadać sobie pytanie: W jaki punkcie jest moja wiara? Czy nadal przeżywam ją jako coś mechanicznego, jako relację obowiązku lub interesu z Bogiem? Czy pamiętam o potrzebie jej karmienia, pozwalając, by Jezus patrzył na mnie i mnie miłował? Pozwolić ogarnąć się spojrzeniem i miłością Jezusa; pozwolić, aby Jezus na nas patrzył i nas kochał

– podkreślił Franciszek pytając: A czy ja, pociągnięty przez Niego, odpowiadam z bezinteresownością, z całego serca?

Rozważanie przed modlitwą Anioł Pański (całość):

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Dzisiejsza liturgia przedstawia nam spotkanie Jezusa z człowiekiem, który „miał wiele posiadłości” (Mk 10, 22), i który przeszedł do historii jako „bogaty młodzieniec”. Nie znamy jego imienia. Ewangelia św. Marka mówi o nim jako o „pewnym człowieku”, nie podając jego wieku ani imienia, sugerując, że wszyscy możemy dostrzec w nim siebie, jakby w zwierciadle. Jego spotkanie z Jezusem pozwala nam bowiem na przeprowadzenie próby co do wiary. Czytając ten tekst dokonuję testu swej wiary.

Ów człowiek zaczyna od pytania: „Co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne” (w. 17). Zwróćmy uwagę na czasowniki, których używa: muszę uczynić – aby mieć. Oto jego religijność: obowiązek, czynienie po to, aby dostać; „czynię coś, aby dostać to, czego potrzebuję”. Ale jest to relacja handlowa z Bogiem, daję, abyś dał. Natomiast wiara nie jest zimnym, mechanicznym obrzędem, jakimś „muszę-czynię-otrzymuję”. Jest to kwestia wolności i miłości. Wiara jest kwestią wolności, jest kwestią miłości. Oto pierwszy test: czym jest dla mnie wiara? Jeśli jest to przede wszystkim obowiązek lub karta przetargowa, jesteśmy w błędzie, ponieważ zbawienie jest darem, a nie obowiązkiem, jest darmo dane i nie można go kupić. Pierwszą rzeczą, którą należy uczynić, jest wyzwolenie się z wiary komercyjnej i mechanicznej, która sugeruje fałszywy obraz Boga jako buchaltera i kontrolera, a nie ojca. A wiele razy możemy przeżywać taką „komercyjną” relację wiary: czynię to, aby Bóg to mi dał.

Jezus – jest to drugi krok - pomaga człowiekowi, oferując mu prawdziwe oblicze Boga. Istotnie, jak mówi tekst – „spojrzał na niego z miłością” (w. 21). Taki jest Bóg! To właśnie tam rodzi się i odradza wiara: nie z obowiązku, nie z czegoś, co trzeba uczynnić, czy zapłacić, ale ze spojrzenia miłości, którą trzeba przyjąć. W ten sposób życie chrześcijańskie staje się piękne, jeśli nie opiera się na naszych własnych zdolnościach i planach, ale na spojrzeniu Boga. Czy twoja wiara jest znużona i czy chcesz ją ożywić? Szukaj Bożego spojrzenia: idź na adorację, daj sobie przebaczyć w spowiedzi, stań przed Ukrzyżowanym. Krótko mówiąc, pozwól się Jemu miłować. Krótko mówiąc, pozwól się Jemu kochać. To jest początek wiary: pozwolić się miłować Temu, który jest Ojcem.

Po pytaniu i spojrzeniu następuje - trzeci i ostatni krok - zaproszenie ze strony Jezusa, który mówi: „Jednego ci brakuje”. Czego brakuje owemu bogatemu człowiekowi? Daru, bezinteresowności: „Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim” (w. 21). Być może tego brakuje także i nam. Często czynimy niezbędne minimum, podczas gdy Jezus zaprasza nas do czynienia maksimum tego, co możliwe. Jakże często zadowalamy się obowiązkami - przykazaniami i kilkoma modlitwami - podczas gdy Bóg, dawca życia, żąda od nas rozmachu życiowego! Dzisiaj bardzo dobrze widzimy to przejście od obowiązku do daru, ponieważ Jezus zaczyna od przypomnienia nam przykazań: „Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij,...” (w. 19) – wszystko to, czego nie należy czynić - i dochodzi do propozycji pozytywnej: „Idź, sprzedaj, daj, idź za Mną!” (por. w. 21). Wiara nie może być ograniczona do „nie”, ponieważ życie chrześcijańskie jest „tak”, jest „tak” miłości.

Drodzy bracia i siostry, wiara bez daru i bezinteresowności jest niepełna, jest wiarą słabą, wiarą niemocną. Można to porównać do bogatego i pożywnego dania, któremu brakuje smaku, albo do dobrze rozegranego meczu bez bramki, to nie w porządku, brakuje „soli”. Wiara bez daru, bez darmowości, bez uczynków miłosierdzia, w końcu czyni nas smutnymi: jak człowiek, który, choć sam Jezus patrzył na niego z miłością, odszedł do domu „zasmucony” i „spochmurniał” (w. 22). Dzisiaj możemy zadać sobie pytanie: „W jakim punkcie jest moja wiara? Czy nadal przeżywam ją jako coś mechanicznego, jako relację obowiązku lub interesu z Bogiem? Czy pamiętam, by ją posilić, pozwalając, by Jezus spoglądał na mnie i mnie miłował? Trzeba pozwolić, by Jezus patrzył na nas i nas miłował; pozwolić, by Jezus patrzył nas na, kochał nas. A czy ja, pociągnięty przez Niego, odpowiadam bezinteresownością, całym sercem?

Niech Dziewica Maryja, która powiedziała Bogu całkowite „tak”, „tak” bez żadnego „ale” - niełatwo powiedzieć „tak” bez „ale”; Dziewica to w ten sposób uczyniła, „tak” bez „ale” - niech Ona sprawi, abyśmy mogli rozkoszować się pięknem czynienia z życia daru.

tł. o. Stanisław Tasiemski OP (KAI) / Watykan

Po modlitwie "Anioł Pański" papież przypomniał postać beatyfikowanej w sobotę Marii Lorenzy Longo, żony i matki z XVI wieku, która po śmierci męża założyła w Neapolu szpital dla nieuleczalnie chorych oraz Zgromadzenie Klarysek Kapucynek. Nawiązał także do ogłoszenia w niedzielę błogosławionym ks. Franciszka Mattolę, które miało miejsce w Tropei, w Kalabrii. Był on gorliwym pasterzem i niezłomnym zwiastunem Ewangelii, przykładnym świadkiem kapłaństwa przeżywanego w duchu miłości. (czytaj: Beatyfikacja założyciela Domów Miłosierdzia)

Ojciec Świety w przypadający dziś Światowy Dzień Zdrowia Psychicznego przypomniał także o osobach dotkniętych zaburzeniami psychicznymi, o ich ofiarach, a także o częstych wśród młodych aktach samobójczych. Wezwał do modlitwy za nich oraz ich rodziny, aby nie czuli się samotni, dyskryminowani, ale przyjęci i wspierani.

Słowo Franciszka po modlitwie Anioł Pański (całość):

Drodzy bracia i siostry

Również dzisiaj z radością ogłaszam proklamowanie nowych błogosławionych. Wczoraj w Neapolu została beatyfikowana Maria Lorenza Longo, XVI-wieczna żona i matka rodziny. Wdowa, założyła w Neapolu szpital dla nieuleczalnie chorych i klaryski kapucynki. Była niewiastą wielkiej wiary i intensywnego życia modlitewnego, poświęciła zaspokojeniu potrzeb ludzi ubogich i cierpiących. Dziś w Tropei (Kalabria) został beatyfikowany zmarły w 1969 r. o. Franciszek Mottola, założyciel Oblatów Najświętszego Serca. Gorliwy duszpasterz i niestrudzony głosiciel Ewangelii, był wzorowym świadkiem kapłaństwa przeżywanego w miłości i kontemplacji. Oklaskujmy tych nowych błogosławionych!

Dziś, z okazji Światowego Dnia Zdrowia Psychicznego, chciałabym przypomnieć o naszych braciach i siostrach cierpiących na zaburzenia psychiczne, a także o często młodych ofiarach samobójstw. Módlmy się za nich i za ich rodziny, aby nie byli pozostawieni samymi sobie lub dyskryminowani, ale akceptowani i wspierani.

Pozdrawiam was wszystkich, Rzymian i pielgrzymów z różnych krajów: rodziny, grupy, stowarzyszenia i poszczególnych wiernych. Pozdrawiam zwłaszcza wiernych z Bussolengo i z Novoli, przygotowujących się do bierzmowania z parafii Zmartwychwstania Pańskiego w Rzymie i z Spółdzielni del Sole z Corbetty. Widzę też, że są ludzie z Montelli i pozdrawiam ich... Z obrazem siostry Bernadetty. Módlmy się o jej szybką kanonizację.

Życzę wszystkim dobrej niedzieli. I proszę, nie zapomnijcie o mnie w modlitwie. Życzę smacznego obiadu i do widzenia!

tł. o. Stanisław Tasiemski OP (KAI) / Watykan

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

NIEDZIELNY NIEZBĘDNIK DUCHOWY - 23 stycznia

Niedziela, III Tydzień zwykły
Niedziela Słowa Bożego
Pan posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność.
+ Czytania liturgiczne (rok C, II): Łk 1,1-4;4,14-21
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)
+ Słowo Boże w naszym życiu (komentarz "Idziemy")



Najczęściej czytane komentarze

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter