21 września
wtorek
Jonasza, Mateusza, Hipolita
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

500 lat jezuitów

Ocena: 1.8
1588

Towarzystwo Jezusowe, czyli zakon jezuitów, zostało zatwierdzone przez papieża Pawła III w 1540 r. Ale w pewnym sensie historia jezuitów rozpoczyna się w 1521 r., kiedy to Ignacy Loyola został ranny w bitwie pod Pampeluną.

fot. xhz

To właśnie wydarzenie zapoczątkowało jego nawrócenie, przemianę z poszukującego ziemskiej chwały rycerza w żołnierza Chrystusa, mistyka, założyciela zakonu. Z tego m.in. powodu przełożony generalny jezuitów o. Arturo Sosa ogłosił Rok Ignacjański, który zaczął się 20 maja 2021 r., a zakończy się w dzień liturgicznego wspomnienia św. Ignacego Loyoli, 31 lipca 2022 r. Centralnym dniem uroczystości będzie jednak 12 marca 2022 r., gdyż tego dnia dokładnie 400 lat temu (1622) Ignacy został kanonizowany. 

Pół milenium to dużo. Niewiele instytucji istnieje i działa tak długo pod tym samym szyldem. Jezuici mają co wspominać, ale przede wszystkim chcą potraktować jubileusz jako impuls do odnowy. Jedno z pytań, które się nasuwają, brzmi: Co współczesnym jezuitom powiedziałby św. Ignacy?

 


KIM SĄ JEZUICI? 

Ktoś kiedyś trochę złośliwie zauważył, że jezuici to grupa mężczyzn, którzy od prawie pięciu wieków pytają się, kim są, skąd przychodzą i dokąd podążają. To prawda, że różnego rodzaju instytucje, w tym zakony, niekiedy zbytnio zajmują się sobą, mnożąc spotkania, konferencje i dokumenty. Z drugiej jednak strony jest oczywiste, że w zmieniającej się sytuacji na świecie i w Kościele poszczególne charyzmaty życia konsekrowanego muszą zastanawiać się nad swoją tożsamością i misją. 

Kim zatem są jezuici? Na tak postawione pytanie często odpowiada się, wskazując na to, co jezuici robią. Ale taka perspektywa nie jest wystarczająca. To, co się robi, jest związane z tym, kim się jest, ale nie zawsze są to związki oczywiste. Innymi słowy, tożsamość i misja powinny tłumaczyć się nawzajem, ale nie są tożsame. W dekretach XXXII Kongregacji Generalnej Towarzystwa Jezusowego czytamy: „Być jezuitą to doświadczać, iż jest się grzesznikiem, ale powołanym na towarzysza Jezusa”. Ktoś powie, że to tylko takie ładne sformułowania… Nie! Nie tylko. To bardzo ważne zdanie dla zrozumienia historii zakonu jezuitów, który nie jest jakąś pozarządową organizacją, międzynarodową korporacją itp., ale wspólnotą mężczyzn, których łączy przede wszystkim doświadczenie bycia powołanym, pomimo ich słabości i grzeszności, do zakonu, który Boża Opatrzność – posługując się Ignacym Loyolą – zaplanowała dla dobra Kościoła. Jezuici są różni, mają różne poglądy i opinie, ale tym bardziej wiedzą, że lepiszczem, które pozwoliło im istnieć tyle wieków, jest łaska Bożego powołania: „Chcę żebyś mi służył…”. 

Podstawą duchowej formacji jezuity są „Ćwiczenia duchowne” św. Ignacego. Każdy członek zakonu przynajmniej dwa razy w życiu odprawia trzydziestodniowe rekolekcje według tej metody. Ponadto każdego roku jezuita powinien odbyć rekolekcje ośmiodniowe. Niekiedy można spotkać się z opinią, że formacja jezuity jest po trosze żołnierska, wszak Ignacy był rycerzem. Chodziłoby zatem o takie nastawienie, wyćwiczenie woli, by wiernie służyć Kościołowi katolickiemu, poddając się posłusznie rozkazom przełożonych. W rzeczywistości sprawy wyglądają trochę inaczej. Jezuici nie są woluntarystami. W „Ćwiczeniach duchownych” chodzi o formowanie w świetle Ewangelii rozumu i woli, ale także uczuć, przy czym nie jest to uleganie jakiemuś sentymentalizmowi, lecz genialna intuicja św. Ignacego, że bez przyjrzenia się własnym uczuciom i bez ich uporządkowania podejmowane decyzje mogą okazać się nietrwałe, bezbronne wobec pokus tego świata. A przysłowiowe jezuickie posłuszeństwo nie polega na wojskowym drylu, ale na wierze, że poprzez przełożonych, jakkolwiek byliby niedoskonali, działa Jezus, jedyny Pan całej rzeczywistości. 

„Ćwiczenia duchowne” nie są jednak tylko dla jezuitów. Wręcz przeciwnie! Ich uniwersalizm sprawia, że od 500 lat stanowią skuteczną drogę duchowego rozwoju także dla niejezuitów, w tym księży diecezjalnych i osób świeckich. Tylko dla jezuitów są natomiast Konstytucje Towarzystwa Jezusowego. Św. Ignacy tak je ułożył, że do tej pory, oczywiście przy pewnych potrzebnych – ale nie zasadniczych – zmianach, stanowią one źródło inspiracji, a także podstawę praktycznego działania jezuitów. Konstytucje zostały poprzedzone przez tzw. Formuły Instytutu Towarzystwa Jezusowego, czyli stosowne dokumenty papieży Pawła III i Juliusza III, które zatwierdzają i potwierdzają zakon Towarzystwa Jezusowego. W pierwszej Formule, zatwierdzonej przez Pawła III w 1540 r., czytamy m.in., że Towarzystwo „zostało ustanowione przede wszystkim po to, żeby w szczególny sposób przyczyniać się do postępu dusz w życiu i nauce chrześcijańskiej i do szerzenia wiary przez publiczne głoszenie i posługę słowa Bożego, przez Ćwiczenia duchowne i uczynki miłosierdzia, a szczególnie przez nauczanie dzieci i ludzi prostych chrześcijańskiej wiary i przez niesienie pociechy duchowej wiernym podczas spowiedzi”. I tego jezuici trzymali się przez całe wieki, choć już w pierwszych latach istnienia zakonu okoliczności wymusiły podjęcie nowych wyzwań. 

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Profesor teologii na Wydziale Teologicznym Papieskiego Uniwersytetu Gregorianum w Rzymie
dkowalczyk@jezuici.pl

- Reklama -

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 21 września

Wtorek, XXV Tydzień zwykły
Święto św. Mateusza, apostoła i ewangelisty
„Pójdź za Mną”.
+ Czytania liturgiczne (rok B, I): Mt 9,9-13
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

- Reklama -

- Reklama -

- Reklama -

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter