28 marca
sobota
Anieli, Sykstusa, Jana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Wielodzietni przed sądem

Ocena: 0
1266

Na procesach bywam od prawie 40 lat. To była nieodłączna część działalności opozycyjnej w PRL, ale i jest – niestety – częścią sporów politycznych w wolnym państwie. Jednak po raz pierwszy w wolnej Polsce uczestniczyłem w ubiegłym tygodniu już nie w sporze sądowym, ale w procesie politycznym. Bo jak inaczej nazwać proces, w którym polityk, była minister, chce wykorzystać sąd przeciw krytyce ze strony stowarzyszenia społecznego?

I – dla wyjaśnienia – nie jest to w tym wypadku kwestia indywidualnego przewrażliwienia. Proces, który Małgorzata Fuszara, minister równouprawnienia w rządach Donalda Tuska i Ewy Kopacz, wytoczyła Stowarzyszeniu Rodzin Wielodzietnych, to tylko pierwsza z serii najzupełniej analogicznych spraw, mających dokładnie ten sam przedmiot, wytoczonych przede wszystkim przez środowiska politycznego ruchu homoseksualnego Stowarzyszeniu Rodzin Wielodzietnych Warszawy i Mazowsza. Nota bene, jednym z oskarżonych jest pracownik kolportażu tygodnika „Idziemy”, pan Waldemar Wasiewicz.

Cztery lata temu SRWWiM wystosowało pismo do szkół warszawskich, do ich dyrekcji, ciał pedagogicznych i rodziców, w sprawie „edukacji antydyskryminacyjnej”. Pismo przestrzegało przed współpracą z organizacjami, które powołując się na ową „edukację” i „kodeksy równego traktowania”, starają się uzyskać bezpośredni wpływ na szkolne wychowanie dzieci. Wielodzietni zwracali uwagę, że deklarowana w tych kodeksach „walka z dyskryminacją ze względu na »orientację seksualną« otwiera szkołę na wizyty LGBTQ i wielorakie działania mające na celu zaburzanie seksualności dzieci i młodzieży”. Pismo apelowało „o ostrożność w wyborze podręczników i projektów w kontekście tematyki LGBTQ” i o niewprowadzanie do szkolnych kodeksów równościowych „odniesień do równouprawnienia ze względu na orientację i tożsamość seksualną, jak to uczyniono już w niektórych szkołach”.

Wielodzietni apelowali do szkół jedynie „o ostrożność”, i taki właśnie skromny apel stał się powodem serii procesów wytoczonych Stowarzyszeniu m.in. przez Kampanię Przeciw Homofobii, Fundację na rzecz Różnorodności Społecznej i oczywiście samą minister Fuszarę. Oficjalnym powodem jednak nie jest treść apelu, trudno atakować wprost działania na rzecz potwierdzonych w konstytucji (w artykułach 45, 48 i szczególnie 72) wychowawczych praw rodziny.

Pod tym względem sprawa ta bardzo przypomina procesy polityczne w PRL lat 70. Wówczas nie było procesów o kolportaż opozycyjnych ulotek. Gdzieżby tam; jedynie – o zaśmiecanie miasta. Nikt również nie szedł do aresztu za przeprowadzenie manifestacji, ale za to, że przeprowadził ją bez właściwego – i niemożliwego! – zezwolenia. I tak dalej. Podobnie w tym wypadku. Inicjatorzy procesów przeciw SRWWiM zarzucili mu, że w uzasadnieniu apelu przytoczono bez ich zgody ich działania publiczne. Przedstawili je jako „dobra osobiste”, żądając ochrony swoich przedsięwzięć i poglądów publicznych przed krytyką, niczym prawa do nienaruszalności spokoju domowego. Na czym np. polegać ma krzywda minister Fuszary? Inkryminowany fragment apelu przytoczę bez skrótów, w całości:

„Praktyka pokazuje, że realizowana obecnie polityka/edukacja antydyskryminacyjna i ideologia LGBTQ są nierozłączne. Np. w Rektorskiej Komisji ds. Przeciwdziałania Dyskryminacji na Uniwersytecie Warszawskim czterech spośród pięciu członków było zwolennikami/specjalistami teorii queer. Co więcej, zasiadająca w tej komisji specjalistka i promotorka teorii queer Małgorzata Fuszara była w poprzednim rządzie »ministrem ds. antydyskryminacji«, to jest pełnomocnikiem ds. równego traktowania” (podkr. moje – mj).

Tego – według minister Fuszary – nie tylko nie wolno krytykować, o tym w ogóle nie wolno pisać. Można zrozumieć jej motywy. Minister Fuszara, która była rządowym wnioskodawcą przyjęcia genderowej konwencji stambulskiej, zasiada w „apolitycznej” i „autonomicznej” rektorskiej Komisji Antydyskryminacyjnej UW. Czy zasiada tam ktoś z pracowników naukowych, kto jako polityk (albo choćby zabierając głos w debacie publicznej) występował przeciw ratyfikacji tejże konwencji, która miała przeciwników nawet w rządzie Tuska i w ówczesnej koalicji, nie mówiąc już o głosującej przeciw opozycji? Wystarczy odpowiedzieć na to pytanie, by zrozumieć, dlaczego spokojna uwaga Wielodzietnych na temat społecznej reprezentatywności organów „antydyskryminacyjnych” wywołuje taką chęć uruchomienia sądowych represji przeciw przytoczeniu tej oczywistej prawdy.

Minister Fuszara i autorzy równoległych ataków na Stowarzyszenie Wielodzietnych chcą ustanowić faktyczny zakaz krytyki swojej genderowej działalności. Co więcej, atakują konkretną obronę potwierdzonych w Konstytucji Rzeczypospolitej, ale także w unijnej Karcie Praw, wychowawczych praw rodziny. Ciąg dalszy, niestety, nastąpi.


Idziemy nr 09 (749), 01 marca 2020 r.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Poseł do Parlamentu Europejskiego, prezes Prawicy Rzeczypospolitej. W latach 2005-2007 marszałek Sejmu.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 28 marca

«Nigdy jeszcze nikt tak nie przemawiał jak ten człowiek»
Dziś w Kościele: Sobota, IV Tydzień Wielkiego Postu
Czytania liturgiczne (rok A, II): Jr 11,18-20; Ps 7,2-3.9b-12; J 7,40-53
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań
+ Wielkopostne Kościoły Stacyjne
28 marca –  Parafia MB Wspomożycielki Wiernych (ul. Conrada 7, AW)
+ "Ziarna Słowa" Jana Pawła II

E-WYDANIE

Tygodnik Idziemy dostępny w e-wydaniu!
Zachęcamy także do prenumeraty wydań drukowanych.

- Reklama -


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter